Zmienię swoje życie po kwarantannie

A nam się podoba !

Nie, sama kwarantanna mi się nie podoba. Siedzenie z mężem i córką – nawet jeśli w niemałym, trzypokojowym mieszkaniu – ale w zamkniętej przestrzeni mnie przygnębia.

Podczas izolacji odkryłam, że mój mąż ma wiele złych nawyków, na przykład je podczas oglądania telewizji i zostawia brudne talerze na stoliku kawowym. Gdy miejsce na stole się skończy, zaczyna zostawiać talerze pod stołem. Na moje niewinne pytanie, czy nie nie może zabrać talerzy do kuchni i włożyć do zmywarki, odpowiedział:

– Jak film się skończy… A w ogóle to weź go sama, nie oglądasz przecież filmu!

Okazało się też, że dużo jemy. Wędrówki do lodówki i trzaskanie jej drzwiami zaczynają się już wcześnie rano, a kończą późno w nocy. Jedzenie kończy się błyskawicznie tak, jakbyśmy cały rok niczego nie jedli i teraz musieli pochłonąć wszystko na raz.

Zauważyłam także, że córka weszła właśnie w wiek buntu: jest niegrzeczna, kłóci się ze mną przy każdej okazji i – to co najgorsze – maluje usta czarną szminką.

W normalnej sytuacji pracuję przez pięć dni w tygodniu. Do pracy wyjeżdżam wcześnie rano, budząc córkę i mając nadzieję, że nie pójdzie na wagary. Zostawiam śniadanie na stole. Mąż wychodzi z mieszkania 15 minut wcześniej. Ja pracuję 6 godzin, ale do tego muszę doliczyć dojazd do pracy i zakupy. Do domu wracam przed 20 i natychmiast biegnę do kuchni, aby ugotować obiad i kolację jednocześnie. Mąż przychodzi około 23. Mamy kredyt hipototeczny, więc to on więcej pracuje, a na mnie spoczywają wszystkie obowiązki domowe. Rzadko widzę córkę, a jeśli już, to zwykle siedzi ze słuchawkami w uszach albo jest zamyślona, nie ma za dużo czasu na rozmowę. Po ugotowaniu wszystkiego i załadowaniu zmywarki kładę się spać i zmęczona natychmiast zasypiam, nie czekając nawet na męża.

W weekend wszyscy odsypiamy. Wstajemy, nie spiesząc się na śniadanie, potem córka zbiera się na korepetycje, a mąż zasiada przed komputerem, by pograć w strzelanki. Nie przeszkadzam mu, potrzebuje przecież wolnego dnia. Ja wtedy powoli zaczynam sprzątam, myć podłogi. Po obiedzie idziemy z mężem zrobić zakupy spożywcze na cały tydzień, chociaż zwykle i tak wieczorem lub po pracy w tygodniu biegniemy po chleb, bułki lub coś innego, co akurat zapomniałam kupić. W niedzielę odwiedzamy rodziców, na zmianę jeżdząc w jedną niedzielę do moich rodziców, w drugą do teściów, a w trzecią widzimy się z przyjaciółmi, by napić się z nimi piwa lub po prostu iść na spacer.

Od trzech lat z mężem nie mogliśmy dostać urlopów w tym samym czasie i w ciągu tego okresu tylko raz nam się udało pojechać wspólnie nad morze na pięć dni.

Teraz mamy kwarantannę i jesteśmy z niej zadowoleni, ponieważ siedzimy razem w domu. Mąż pracuje zdalnie, córka także od dawna ma nauczanie zdalnie, co zresztą lubi. Śpi praktycznie do obiadu, a w nocy odrabia zadania i wysyła je nauczycielom. Dzięki temu, że widzimy się częściej, było więcej czasu na rozmowy i bardziej zżyłam się z moją córką. Okazało się, że wyrosła na samodzielnego człowieka z własną opinię na każdy temat, a do tego jest zakochana ! Wystarczyło tylko pobyć ze sobą przez kilka godzin – tych godzin, których do tej pory nam tak brakowało. Wystarczyło po prostu razem usiąść, porozmawiać ze sobą, spojrzeć sobie w oczy, poznać swoje opinie i pragnienia. Okazało się, że moja córka potrzebuje matki i przyjaciółki jednocześnie, która będzie ją wspierać, współczuć jej, śmiać się z nią a nie tylko karmić, gotować, karcić a potem iść spać, bo nie ma na nic innego siły.

Zrozumiałam też, że źle żyjemy. Ciągle gonimy za pieniędzmi, za dobrami materialnymi, a dla ukochanych ludzi nie mamy już ani czasu, ani siły.

Wiem na pewno, że po kwarantannie zmienię swoje życie.

A jakie wnioski Ty wyciągnąłaś/eś w izolacji?

Oceń artykuł
TwojaCena
Zmienię swoje życie po kwarantannie