Wyszła za mąż, więc powinna utrzymywać dom w czystości

Wczesny niedzielny poranek. Promienie wiosennego słońca właśnie dotknęły ziemi, powoli zalewając okna mieszkań  mocno śpiących mieszkańców miasta. Przez sen Ania usłyszała, jak uporczywie dzwoni jej telefon, wibrując na stoliku nocnym. Dobra, to na pewno znowu mama!

– Halo! Mamo, co Ty wyrabiasz? Jest niedziela, pozwól mi się wyspać! Co znowu jest nie tak, chcesz zrobić kontrolę? No to masz! – Ania podniosła rękę z telefonem i obróciła go w lewo i prawo – To już wszystko? Nie będę wstawała! Zadzwoń później.

Ania wyciszyła telefon, żeby nie grzechotał na stoliku nocnym. Co matka chciała zobaczyć o tak wczesnej godzinie? Cóż, oto, co zobaczyła: jak okna są zasłonięte przez rolety, jak obok córki śpi jej mąż Paweł i że drzwi do pokoju dziecięcego są zamknięte. Czego jeszcze chciała? Żeby Ania wstała i pokazała jej każdy zakątek mieszkania, jak to zwykle bywa?

Matka Ani, Maria, jest naprawdę kobietą wymagającą, szczególnie wobec swojej córki. Ma też starszego syna, jednak to surowy facet, który nie pozwala sobie wchodzić na głowę. Córka ma charakter łagodny i uległy. Matka nazywa ją “głupcem życiowym“, ponieważ według niej nie umie właściwie sprzątać mieszkania ani gotować. Mówiła jej to od najmłodszych lat, bojąc się, co z niej wyrośnie. Matka więc próbowała nauczyć córkę mądrości życiowej, a ta jak najszybciej chciała dorosnąć i uciec od matki, ponieważ była już zmęczona jej nadmierną opieką i pouczeniami.

Udało się – uciekła od matki, nawet porzuciła studia i związała się z Pawłem. Maria krzyknęła do telefonu córce, że bardzo za nią tęskni. Chciała, aby para zamieszkała u nich, żeby wziąć ich “pod nadzór“. Jeszcze czego! Nie po to Ania miała wziąć ślub z Pawłem, aby wrócić do domu. Zwłaszcza, że Paweł nie był najlepszym kandydatem. Był po prostu pierwszym, który poprosił Anię o rękę, więc na co było czekać?! Młodzi wynajęli mieszkanie jeszcze przed ślubem.

Anna bardzo wstydziła się, gdy matka wznosiła na weselu toast z tymi słowami:

– Pawełku, bądź surowy wobec swojej żony. Ona jest niechlujna i trzeba mieć na nią oko, bo w domu musi być idealny porządek.

Czy powiedziała to tylko po to, by zawstydzić córkę przed gośćmi? Paweł i tak wiedział, jaką kobieta była gospodynią: w domu było zawsze czysto, choć nie sterylnie jak w aptece. Jedzenie jest zawsze gotowe, mąż je chwali i mówi, że jest bardzo smaczne. Mamie się nudziło i próbowała namówić właścicielkę mieszkania, aby kontrolowała w nim czystość. Ta jednak nie przystała na tę propozycję, więc matka Ani zaczęła przyjeżdżać z jednego końca miasta na drugi, aby dokuczać ciężarnej córce:

– Co to jest? No co? – krzyknęła, przesuwając palcem po szklanej półce znajdującej się za telewizorem – To kurz! Oddychasz nim! Dowiedz się z Internetu co to są roztocza, przerazisz się! Dobra, pokaż teraz lodówkę!

Tutaj znowu krzyk, ponieważ według niej wszystko jest bez smaku a w lodówce śmierdzi i tak dalej. Ania była już tym wyczerpana, ale nie wiedziała, że będzie jeszcze gorzej, gdy urodzi pierwszego syna. Wtedy rozpoczęła się regularna kontrola okraszona głośnymi krzykami matki: „Nadszedł czas, abym zadzwoniła do opieki społecznej i pozbawili Cię praw rodzicielskich za ten chlew, który tutaj panuje!“. Ania była zdziwiona, ponieważ nie wiedziała, o co jej chodzi – żadnego “chlewu“ nie było.

Anna czekała na jakiś cud, marzyła, aby razem z mężem i dzieckiem na przykład przeprowadzić się do  do innego miasta. Jednak skąd na to wziąć pieniądze? Pomogą teściowie – niedawno sprzedali domek letniskowy. Ponadto mieli własne oszczędności, dzięki czemu mogliby kupić coś swojego. Co prawda nie będzie ich stać na mieszkanie w centrum dużego miasta, oraz nie będzie to zapewne lokal w nowym budownictwie, ale na pewno wystarczy na dwupokojowe mieszkanie w mniejszym mieście. W dodatku Paweł, “złota rączka“ i świetny mechanik samochodowy wszędzie znajdzie pracę. Najważniejsze jest to, że w końcu nikt by ich nie kontrolował.

W końcu jej marzenie się spełniło! Anna będąc w piątym miesiącu ciąży, wraz z Pawłem i ich trzyletnim synem przeprowadzili się by żyć z dala od jej matki. Ta, nawet jeśli będzie chciała ich odwiedzi, będzie mogła robić to niezwykle rzadko, ponieważ jest nauczycielką w szkole, a w weekendy dodatkowo dorabia udzielając korepetycji. Poza tym ma w domu bezczelnego kot, który wymaga uwagi. W końcu wszystko się układa! Ania niestety zapomniała o możliwościach nowoczesnej techniki. Telefony z przyciskami już dawno zaczęły się zmieniać na smartfony z tymi wszystkimi Whatsupp’ ami i Messengerami, więc znów nie było ucieczki przed oczami mamy!

Nawiasem mówiąc, Ania otrzymała nowy smartfon od męża w prezencie po narodzinach drugiego dziecka. W czasie ciąży dziewczyna rozmawiała z matką przez Skype i musiała kręcić monitorem, aby pokazać, jak się urządzili. Teraz, gdy córka ma smartfona, matka także go sobie sprawiła, aby kontrolować każdy kąt w domu swojej „głupiej życiowo” córki:

– Pokaż listwy przypodłogowe! Pokaż róg! Tak, w kącie jest brudno, weź szmatę i wyczyść to przy mnie! Środkiem jakimś zwilżającym, a nie tylko wodą! Otwórz szafę! Dlaczego na dolnej półce rzeczy są tak rozrzucone? Postaw telefon tak, abym widziała i złóż je przy mnie. Teraz chodźmy do łazienki! No dobra, za suszarką z praniem nic szczególnie nie widać, ale oczywiście jest tam trochę kurzu. Chodźmy do kuchni. Pokaż płytę indukcyjną! Weź szmatę, oczyść zakamarki! Przy mnie! Dziwne, że naczynia są umyte. Co jest w lodówce? Jaka zupa? Zdejmij pokrywę! Ile ma dni? Już chyba z tydzień? Dwa dni? Hmm, ale wygląda niesmacznie, nawet świń bym tym nie nakarmiła.

Nie można nie odebrać telefonu od matki, ponieważ odwoła korepetycje i przyjedzie na weekend, pozostawiając kota sąsiadowi, co jest znacznie gorsze. Zażąda gruntownego czyszczenia, przewracając wszystko do góry nogami. Dlatego jeśli telefon jest od matki, to jest możliwość nie odpowiadania na niego tylko przez 10 minut. W tym czasie w szybkim tempie można usunąć wady w swoim mieszkaniu.

Kolejnym punktem są goście. Maria sama nie lubiła przyjmować gości, wierząc, że przynoszą tylko brud do domu i również nie chciała, aby przychodzili do córki. Jednak nie mogła przeciwstawiać się swojemu zięciowi. Jeśli jednak doszłoby do zorganizowania jakiegoś przyjęcia u nich w domu, kobieta natychmiast dzwoniła. Goście już wiedzieli, że w tym momencie konieczne jest usunięcie butelek i kieliszków ze stołu, ukrycie ich i pozostawienie tylko szklanek z sokiem. Można też pośpiesznie postawić filiżanki i kubki na rzekome przyjęcie herbaciane. Nie, rodzina Anny nie miała problemów z alkoholem, zresztą, wypicie czegoś mocniejszego w święta to nie zbrodnia. To prawda, że w dniu przybycia gości matka nie nękała ich swoimi krzykami a prosiła tylko o pokazanie stołu, narzekając, że córka znów przygotowała jakieś śmieci i wyłączała się.

Dzień wcześniej, w sobotę, przyjmowali gości. Siedzieli długo, bo do późnej nocy, ale cicho i bardzo kulturalnie – dzieci już spokojnie spały w łóżeczkach. Tak bardzo chciałoby się wyspać w niedzielę, ale mama przerwała tę sielankę ze swoim sprawdzaniem wczesnym telefonem. Cóż, to prawda, że nie chciała wstawać i biegać, pokazując każdy kąt, ale Ania i tak wszystko wyczyściła. Wyłączyła telefon do godziny 10, kiedy synowie się obudzili i zaczęli wesoło skakać po łóżku rodziców. Nie było żadnych telefonów od mamy, był tylko jeden SMS, który wprawił Annę w przerażenie: „Jedzenie. Wieczorem będę je sprawdzać! Przygotuj się, córeczko!“.

Oceń artykuł
TwojaCena
Wyszła za mąż, więc powinna utrzymywać dom w czystości