„Kiedy dzieci?”- to nietaktowne pytanie zadawali Magdzie wszyscy krewni. W końcu od trzech lat była mężatką i bliscy czekali na dziecko. Ona jednak bała się rodzić i bała się, że nigdy nie będzie chciała dzieci.
Pracowałyśmy razem, siedziałyśmy w tym samym biurze. Miałam wtedy trzech synów. Pierwszy przyszedł na świat, gdy miałam 23 lata, trzeci natomiast gdy miałam już 31 lat. Magda za chwilę miała skończyć 29 lat. Sprawa miała miejsce dawno temu, w czasach, gdy nikt nie brał na serio pojęcia „granic osobistych”. Przypominanie kobiecie, że najwyższy czas, aby została matką było formą troski o jej przyszłość. Tak więc co najmniej raz w tygodniu przypominali jej o tym zarówno koledzy w pracy, jak i krewni.
Magda ogólnie była dość wrażliwa: czasami zaczynała płakać, kiedy szef krzyczał na innego pracownika. Wskazówki, aby odpowiadać na nietaktowne pytania słowami „nie Twoja sprawa” lub „nie mogę zajść w ciążę” do niej nie pasowały.
Dlatego za każdym razem, gdy Magda przychodziła zdenerwowana i narzekała na Halinę Mieczkowską, która martwiła się o “swoje“ przyszłe dzieci, uspokajałam ją najlepiej, jak potrafiłam. To były mniej więcej takie rozmowy:
– Słuchaj, ta ciocia nie dba o to, czy urodzisz, czy nie. Po prostu nie ma o czym mówić.
– Niedługo będę miała 30 lat, a moja mama w tym czasie miała już dwójkę dzieci, starsze chodziło do szkoły. Ja nawet nie umiem sobie wyobrazić, że będę miała dziecko.
– Madzia, Twoja mama, tak jak ja, żyła w czasach, kiedy ludzie nawet nie zastanawiali się, czy chcą mieć dzieci, czy nie. Wyszła za mąż, zaszła w ciążę i urodziła. Czasami tylko pierwsze dwa punkty zamieniały się miejscami.
– Nie chciałaś dzieci?
– Jakoś nawet nie myślałam o tym. Kiedy wyszłam za mąż, miałam jeszcze dwa lata nauki. Studiowałam zaocznie, ale sesja była dwa razy w roku, więc wówczas musiałabym wyjechać na miesiąc, ponieważ mój Uniwersytet znajdował się daleko. Jednak nie skończyłam nauki, ponieważ z mężem byliśmy za naturalnym przebiegiem zdarzeń, nie zabezpieczaliśmy się, ponieważ tak mocno wbito nam do głowy, że rodzinę tworzy się po to, aby mieć dzieci.
– Jak szybko to się stało?
– Niecały rok później zaszłam w ciążę. Dobrze pamiętam, że gdzieś na początku lata miałam wrażenie, że dziecko wkrótce się pojawi. Trudno to wyjaśnić, ale wiele kobiet czuje to samo, jakby ktoś był w pobliżu i wszystko zostało już ustalone.
– To znaczy, że nie wiedziałaś jeszcze o ciąży, a już myślałaś o dziecku? Nie może być.
– Jednak może. To absolutnie prawdziwe uczucie, z niczym go nie pomylisz. W październiku dowiedziałam się, że spodziewam się dziecka.
– A jeśli nie czuje się czegoś takiego?
– To znaczy, że nie nadszedł czas. Jeszcze zdążysz do 40 roku życia urodzić nawet więcej niż jedno dziecko. Moja przyjaciółka wyszła za mąż po raz drugi po 30 roku życia i urodziła piątkę dzieci, nie ma się czym martwić.
Trzeba przyznać, że obawy Magdy nie wzięły się znikąd: jej starsza siostra urodziła drugiego syna przedwcześnie, poród był skomplikowany. Dużo pomagała siostrze z dziećmi i widziała, jak bardzo „szczęście” macierzyństwa różni się od zdjęć promowanych w czasopismach.
Ponadto Magda z mężem mieszkała u teściowej, która doznała udaru mózgu i była niesamodzielna, praktycznie przykuta do łóżka. Co sześć miesięcy przewozili kobietę do rodziny brata męża: starsza kobieta w takim stanie bywała mocno uciążliwa,więc bez odpoczynku od niej można oszaleć.
Sześć lat później Magda urodziła córeczkę – blond kopię taty. Do tego czasu przeprowadzili się do małego pokoju w akademiku, zaczęli budować swój dom i pochowali teściową. Nie pracowałyśmy już razem, ale czasami rozmawiałyśmy przez telefon. Magda powiedziała kiedyś, że moment, w którym bardzo chciała dziecka naprawdę nadszedł. Przez ponad rok namawiała męża, który po prostu nie płonął chęcią zmiany dotychczasowego stylu życia, a nawet poprosił ją o odroczenie tej decyzji aż do czasu do obrony dyplomu.
Całą tę historię przypomniałam sobie po wysłuchaniu podcastu „Jak zrozumieć, czy chcesz mieć dzieci?”- można go znaleźć na dowolnej platformie. Obawy współczesnych ludzi dotyczące przyszłego rodzicielstwa są ogromne. Pomimo faktu, że wszędzie piszą, że matka może nie być idealna, wymagania wobec rodziców XXI – ego wieku są wygórowane.
Zobacz, posłuchaj i przeczytaj, czego wymaga się od współczesnych rodziców! Dzieci, które są teraz dorosłe, są przekonane, że zostały źle wychowane, że wszystkie ich problemy i niepowodzenia są wynikiem traumy z dzieciństwa. Źle dla nich chcieli, źle kochali, źle karali, źle karmili, źle współczuli. Nie nauczyli, nie kontrolowali, zbyt mocno naciskali, zbyt opiekowali się lub – przeciwnie – mało zwracali uwagi. Krótko mówiąc: wszystkim nieszczęściom człowieka winni są dziś tata i mama, stało się to powszechnym trendem.
Teraz sami chcą to naprawić, chcą racjonalnie wszystko planować i uszczęśliwiać swoje dzieci, podejmować decyzje świadomie. Mieć pewność, że będą w stanie to zrobić.
Myślę, że to straszna pułapka, ponieważ bez względu na to, jak bardzo się starasz, nic nie da nam żadnej gwarancji. Dziecko może urodzić się chore, może być głupie, brzydkie, może wcale nie wyglądać jak Ty, może Cię denerwować i nigdy nie stać się Twoim przyjacielem…
Być może jednak dziecko przyniesie Ci tyle radości, że będziesz chciał powtórzyć to więcej niż raz.
Wydaje mi się, że nie można przygotować się na rodzicielstwo w żaden sposób. Tylko w sobie możesz poczuć, że chcesz dziecka. Mimo tego – przynajmniej trochę – Twoje oczekiwania będą się różnić od rzeczywistości.
Mam nadzieję, że nie wszyscy ludzie będą ważyć swoje możliwości i czekać na idealne warunki do poczęcia dzieci, w przeciwnym razie ludzkość po prostu wymrze.




