Kiedy miałam 20 lat myślałam, że zawsze będę tak dobrze wyglądać. Oczywiście nie chodziło mi o to, że wymyślę eliksir młodości i nie nabędę chociażby jednej zmarszczki, a bardziej miałam na myśli to, że na pewno będę całe życie tak samo o siebie dbała, jak wtedy. Kiedy patrzyłam na swoje starsze siostry lub ciotkę, to myślałam sobie: „Ech, jesteście przy kości, macie drugi podbródek, brzuch, głębokie zmarszczki, a tego wszystkiego można było uniknąć”.
Zauważyłam jednak na swoim przykładzie, ciało kobiety bardzo się zmienia po pojawieniu się dziecka. Zresztą nie tylko ciało się zmienia, a ogólnie wszystko się zmienia. Błysk oczu znika, ubrania wybiera się na podstawie tego, czy są wygodne czy nie, fryzura także musi być najprostsza do ułożenia. Myśli i cele także nie są takie, jak przed dzieckiem i ślubem.
Niektórym trudno jest zrozumieć, co jest tego przyczyną. Być może po urodzeniu dziecka nie trzeba aż tak bardzo się starać albo po prostu to instynkt macierzyński góruje i ważniejsze jest aby nakarmić i wychować dziecko niż stroić się i robić na kimś wrażenie.
Pamiętam, że kiedy czekałam na przyjście na świat mojego pierwszego dziecka, czytałam dużo specjalistycznej literatury, szczególnie z zakresu psychologii. Pisano tam, że po pojawieniu się dziecka nigdy nie wróci się do takiego stylu życia i myślenia, jaki towarzyszył nam w okresie panieństwa. Ciężko mi było wówczas się z tym zgodzić.
Potem pojawiło się dziecko i miłość do niego – jego pierwsze ząbki, pierwsze kroki, upadki, pierwsze słowa, zabawy, potem przedszkole. Trzeba było jeszcze zająć się domem, ugotować, a nawet czasami coś upiec. Przez brak czasu dla siebie waga rośnie, a poczucie własnej wartości spada – kobieta po prostu gubi się w tym nawale obowiązków, więc nic dziwnego, że nie chce nosić kusych spódniczek i malować się, kiedy wychodzi na spacer z dzieckiem.
Czy to tylko chodzi o brak czasu? Też, ale rzecz tkwi również w tym, że nie odczuwa już po prostu takiej potrzeby, a przynajmniej ja tak miałam. Nie wiem, może kiedy dzieci trochę dorosną, ta chęć zwrócenia większej uwagi na siebie powróci.




