Alina i Andrzej nie wytrwali długo w małżeństwie – po jakimś czasie oboje jednogłośnie stwierdzili, że źle zrobili pobierając się. Byli razem zaledwie trzy lata byli, aowocem tego związku była ich córka. Po rozwodzie Andrzej jak prawdziwy mężczyzna przekazywał regularnie pieniądze na utrzymanie córki. Małżonkowie uznali, że nie potrzebują sądu do tego, aby dogadać się w kwestiach finansowych, dlatego już przez sprawą rozwodową dogadali szczegóły dotyczące tej kwestii. Wszystko było dobrze, ale niestety tylko do pewnego czasu.
Andrzej był oszołomiony pismem, które trafiło do niego drogą pocztową. Napisano w nim, że jego była małżonka domaga się pozbawienia Andrzeja ojcostwa. Jak to?! W dodatku do pisma było także załączone badanie DNA które mówiło, że Andrzej nie jest ojcem dziewczynki, którą przez tyle lat uważał za swoją córkę. Okazało się, że jej biologicznym ojcem był mężczyzna, z którym jego była małżonka związała się po ich rozwodzie i już od kilku lat jest z nim po ślubie. Wynikało z tego, że żona zdradzała Andrzeja przez ostatnie dwa lata ich małżeństwa. Mężczyzna był tym zszokowany. W dodatku minęło pięć lat od ich rozwodu, a on przez ten cały czas płacił alimenty na nie swoje dziecko.
Mężczyzna był bardzo zraniony i czuł się wręcz upokorzony. Uznał także, że kobieta musi zwrócić mu wszystkie pieniądze, które dotychczas od niego dostała, skoro dziecko nie jest jego.
Oczywiście prawo daje taką możliwość, ale sprawa jest trochę trudniejsza, kiedy alimenty nie były zasądzone oficjalnie. Jednak Andrzej nie zamierza się poddać i wraz z potwierdzonymi badaniami DNA złożył wniosek do sądu.
Pytanie jednak, czy robi dobrze?




