Irena wcale nie chciała wracać do domu rodziców i opiekować się chorą matką. Marzyła o ślubie, dzieciach i ogólnie o życiu rodzinnym. Cezary już dawno się zadeklarował, prosząc ją o rękę, jednak dziewczyna nie mogła dać mu odpowiedzi w momencie, w którym zaczęło się dziać coraz gorzej z jej matką, a kwestia opieki nad nią była nierozwiązana. Sumienie dziewczyny nie pozwalało zostawić matki pod opieką opiekunki. W takiej sytuacji jawiło się tylko jedno wyjście – przewieźć matkę do siostry Ireny.
Gabriela mieszkała w ogromnym domu poza miastem. Rodzice zrobili wszystko co tylko mogli, aby jej przyszłość była wygodna i udana: zapłacili za jej studia na prestiżowej, prywatnej uczelni i załatwili dobrą pracę, dzięki czemu udało jej się poślubić bogatego mężczyznę. W przeciwieństwie do młodszej siostry Irena nie była ukochaną córeczką rodziców – od zawsze musiała dbać o siebie sama i ciężko na wszystko pracować. Z siostrą nigdy nie potrafiła się dogadać.
Niestety, połączenie opieki nad matką z budowaniem życia rodzinnego okazało się niemożliwe. Mieszkanie rodziców było zbyt małe, aby mieszkać tam we trójkę, a nawet jeśli udałoby się tam wszystkim pomieścić, to marzenie o dziecku musiało zostać odłożone na później. Siostra w swoim dużym domu ma wystarczająco dużo miejsca, aby pomieścić tam mamę i całodobową opiekunkę.
– Gabrysia, chcę omówić nasz problem – powiedziała niepewnie dziewczyna.
– No domyślam się, czego chcesz – Gabriela wstała, podeszła do okna i spojrzała dumnie na starszą siostrę – wiesz, dużo o tym myślałam i postanowiłam, że ostateczna decyzja należy do Ciebie.
– Jestem gotowa na wszystko, tylko zdejmij ze mnie obowiązek opiekowania się mamą i mieszkania z nią. Przynajmniej na te kilka lat, dopóki z Cezarym nie poprawimy naszych warunków mieszkaniowych – Irena westchnęła, zakrywając twarz rękami.
– Mogę zabrać mamę na dobre do siebie, ale mam jeden warunek: chcę, żebyś nie ubiegała się o dziedziczenie mieszkania po rodzicach.
– Dobrze, zatem dogadajmy się, ja nie potrzebuję tego mieszkania. Jednak mam nadzieję, że pozwolisz choć raz odwiedzić mamę – w końcu ja też jestem jej córką, choć niekochaną – Irena podeszła do siostry i spojrzała jej prosto w twarz.
Ślub i wesele było skromne – na przyjęciu obecni byli tylko bliscy krewni pana młodego i parę koleżanek panny młodej. Gabriela i jej mąż odmówili przyjścią twierdząc, że to jest nie jest impreza na ich poziomie. Ich mieszkanie rodzinne – jak kiedyś marzyła matka – należało teraz do młodszej córki.




