Najmłodsza córka chce wyjść za mąż bez białej sukni ślubnej i kwiatów, a ja w pełni ją popieram

Wydawałoby się, że każda dziewczyna marzy o wspaniałym ślubie, białej sukni, luksusowej limuzynie ozdobionej wstążkami i kwiatami, dużej liczbie gości i prezentów. Aby spełnić swoje marzenie nowożeńcy (lub ich rodzice) muszą wydać dużo pieniędzy. Takie działania zwykle się nie opłacają – moim zdaniem jest to po prostu wyrzucanie pieniędzy w błoto.

Moja najmłodsza córka i jej narzeczony są tego samego zdania. Wydawanie mnóstwa pieniędzy na jedzenie i alkohol dla gości nie jest tym, czego by chcieli. Po pierwsze nie mają tylu oszczędności, a po drugie mają po prostu zupełnie inne plany.

Mój przyszły zięć jest o dziewięć lat starszy od córki. Jak to mówią już się „wyszalał” i jest gotowy do założenia rodziny. Dorastał na wsi i dlatego nie boi się pracy. Moim zdaniem jest bardzo przyzwoitym człowiekiem i mam nadzieję, że moja córka będzie z nim już na dobre i na złe. Nie ma dla mnie znaczenia, że nie zarabia dużo – najważniejsze jest to, że jego stosunek do rodziny i życia jest prawidłowy.

Mieszkają teraz w wynajętym mieszkaniu w mieście. W najbliższej przyszłości planują zaciągnąć pożyczkę pod kupno mieszkania a to kolejny powód, dla którego nie chcą wydać horrendalnej sumy na przyjęcie weselne.

Rodzice chłopaka mieszkają trzysta kilometrów od nas, więc nie mieliśmy okazji ich poznać. Być może niektórzy powiedzą: „Jak tak można, nie wyprawić młodym wspaniałego wesela i przedtem nie poznać przyszłych teściów własnej córki! Tak nie można!”, a dla mnie najważniejsze jest to, aby moja córka była szczęśliwa i nie ma dla mnie żadnego znaczenia, czy znam jego rodziców, czy nie.

Oceń artykuł
TwojaCena
Najmłodsza córka chce wyjść za mąż bez białej sukni ślubnej i kwiatów, a ja w pełni ją popieram