Mam jedną przyjaciółkę. Jej pierwsze małżeństwo było nieudane. Pobrali się bardzo wcześnie – ona miała 18 lat, a on 22 lata. Było jasne, dlaczego tak wcześnie – ciąża. Na początku wszystko wydawało się być w porządku, ale potem jej mąż zaczął zaglądać do kieliszka. Najpierw pił w urodziny i święta, potem w weekendy, aż na końcu w środku tygodnia zaczął wracać pijany do domu. Najpierw pił za dodatkowe pieniądze, a potem zaczął przepijać pensję. Przyjaciółka nie wytrzymała tego i rozwiodła się. Na szczęście nie mieli majątku do podziału – mieszkali z rodzicami. Trzeba przyznać, że kiedy pracował, przynosił pieniądze do domu i na córkę, po rozwodzie jednak całkowicie się rozpił i zniknął, nie było więc mowy o alimentach. Nawet jego rodzice nie wiedzielu, gdzie jest. Jacyś ludzie tylko mówili, że widzieli go wśród bezdomnych w pobliskim mieście, ale może to wcale nie był on?
Moja przyjaciółka jest piękna – ma zachwycającą figurę, włosy i oczy, no wszystko! Faceci jednak tego nie widzieli.
Wreszcie w wieku 35 lat poznała mężczyznę. Mężczyzna był ułożony, dobrze zarabiał, nie miał byłych żon i dzieci. Miłość między nimi kwitła, ale czas upływał, a on jej nie prosił ją o rękę. Dziewczyna postawiła na sprawdzony sposób: powiedziała, że jest w ciąży i że przyszłość dziecka zależy od niego, czy będzie żyło w pełnej rodzinie, czy bez ojca.
Mężczyzna zdecydował, że wezmą ślub, ponieważ i tak stuknęła mu już prawie 40 – stka a on nie wciąż nie posadził drzewa, nie zbudował domu i nie miał dziecka.
Ślub był skromny, bo jaki można wyprawić ślub w tym wieku? Przyszli tylko rodzice żony i kilku przyjaciół. Ze strony mężczyzny nie było żadnych krewnych, ponieważ dawno temu umarli. Przyjęcie odbyło się w restauracji.
Urodził się ich syn. Na początku było dobrze – zarabiał pieniądze, zajmował synem, kochał żonę i jej to okazywał, jednym słowem – sielanka.
Po jakimś czasie znudził się byciem z jedną kobietą, chciał czegoś nowego. Po 5 latach od ich ślubu do mojej przyjaciółki zaczęły docierać plotki, że jej mąż jest często widywany z różnymi panienkami w restauracjach i hotelach.
Moja przyjaciółka nie zaczęła robić awantur i grozić rozstaniem – dziecko w końcu było jeszcze małe, trzeba je wychować, chociaż też nie widziała, aby ojciec z synem dobrze się dogadywali. Kobieta próbowała porozmawiać o plotkach z mężem, ale ten się tylko śmiał i odpowiedział:
– Nie wierz im – mówił – Po prostu zazdroszczą nam szczęścia.
Przyjaciółka starała się nie wierzyć. Tylko za każdym razem, gdy ją widziałam, była smutna i starała się nie mówić o mężu. A co ja o nim myślę? Że to hulaka…
Minęły lata. Syn dorastał, a mąż wciąż znikał na całe dnie i wieczory, bawił się. Przyjaciółka machnęła na to ręką – cóż, nie miała szczęścia do mężczyzn. Jeden pijak, drugi bawidomek, chociaż ten drugi mąż nie był złym człowiekiem, ponieważ był opiekuńczy, uważny, kochał syna i nie traktował źle córki z pierwszego małżeństwa kobiety. A że ma inne? Każdy ma swoje wady. W każdym razie nie opuszczał rodziny.
Pewnego dnia kobieta postanowiła zmienić swoje życie. W wieku 52 lat poznała mężczyznę. Specjalnie nie szukała, poznała go w pracy. Zatrudnił się u niej w dziale – pracowała jako inżynier w fabryce. Natychmiast między nimi zaiskrzyło. Najpierw jedli razem obiady, a potem zaczęli wychodzić razem po pracy. Sebastian niedawno przeprowadził się do jej miasta, ponieważ mieszkali tu rodzice jego żony. Żonę pochował dwa lata temu – umarła dwa miesiące po zdiagnozowaniu, rak szybko ją załatwił. Jej rodzice byli już bardzo starzy, mieszkali sami w trzypokojowym mieszkaniu, więc Sebastian postanowił im pomóc, ponieważ nie mieli już innych krewnych. Córce zostawił swoje mieszkanie, gdyż niedawno wzięła ślub, a własne miejsce do życia bardzo przyda się młodym małżonkom.
Mając 50 lat miłość też może się przydarzyć. Nie wierz komuś, kto mówi, że nie ma miłości w późnym wieku, bo jest i to ta najsłodsza, bo ostatnia.
Moja przyjaciółka dla Sebastiana po prostu straciła głowę.
– Ja wcześniej nie żyłam, a wegetowałam. Starała się zbudować rodzinę, utrzymać ją, ale po co? Po co walczyłam o to, czego nikt nie potrzebuje?
Najpierw porozmawiała z synem – był już dorosły, zrozumiał, że ojciec całe życie zdradzał matkę, widział zresztą wszystkie jej łzy i cierpienia.
– Mamo, bądź szczęśliwa. Nie opuszczę ojca, kocham go, ale Ty zasługujesz na szczęście – tak powiedział syn.
Kobieta postanowiła porozmawiać także szczerze z męźem. Chciała mu powiedzieć, że jest wolny, że nie jest już zazdrosna i że sama też chce być szczęśliwa, chociaż trochę.
Wtedy mąż poczuł, że w rodzinie dzieje się coś, co jest poza jego kontrolą. Zaczął wcześniej wracać do domu, patrzeć podejrzliwie na żonę. Najwyraźniej poczuł, że przestała po cichu wylewać łzy i zainteresowała się kimś.
Moja przyjaciółka wybrała dogodny moment na rozmowę i powiedziała mu, że zakochała się w innym, chce z być z nim szczęśliwa, a on może spotykać się ze swoimi młodymi dziewczynami, dopóki mu na to zdrowie pozwoli. Powiadomiła go także, że nazajutrz złoży wniosek o rozwód. Nie chce, żeby wyprowadzał się z mieszkania, niech mieszka z synem, a ona pójdzie do mieszkania po rodzicach, które odziedziczyła. Wszystko będzie dobrze.
Mąż nie odpowiedział jej ani słowa, ale najwyraźniej bardzo go to przejęło, bo niedługo po tym miał udar mózgu. W jednej chwili ze zdrowego człowieka przemienił się w niesamodzielnego, schorowanego mężczyznę.
Być może to po prostu tak nieszczęśliwie zbiegło się w czasie z ich rozstaniem, ale moja przyjaciółka oczywiście obwinia się za wszystko i nie odeszła od męża. Ukryła swoją miłość głęboko w sercu, zakopała wszystkie swoje nadzieje i opiekuje się schorowanym mężem mężem. Poczucie winy wygrało.
– Kto, jak nie ja? Kto mu pomoże? Gdzie są teraz wszystkie jego kochanki? Już dawno o nim zapomniały, nie chcą go takiego. Jest w końcu ojcem mojego syna, więc nie zostawię go. Najwyraźniej Bóg w niebie nie chce, żebym była szczęśliwa. Już taki mój los…




