Jak teściowa uratowała rodzinę

Ktoś głośno zapukał do drzwi pokoju. Natalia nie chciała otworzyć, ale przybysz walił coraz mocniej, a mała Marylka zaczęła płakać, więc trzeba było otworzyć. Za drzwiami stała Helena – współlokatorka z hotelu robotniczego. Och, zaraz się zacznie!

– Natalia, idź do kuchni i przyłóż nos do kuchenki – zaczęła gderać Helena – Gotowałaś owsiankę i nie zauważyłaś, że zalałaś kuchenkę mlekiem? Czy szmatką trudno było wytrzeć? A może ktoś musi to za Ciebie zrobić?

– Racja! – Lenkę poparła Klaudia Michałowska, jej zrzędliwa matka – Młodzi są przyzwyczajeni do tego, że inni robią za nich wszystko. Natalka, idź to umyć!

– Daj spokój Natalii – wstawił się za nią kuchni stary sąsiad Karol – Teraz i tak ja gotuję, sam wszystko wytrę, zajmie mi to chwilę. Robisz więcej hałasu niż to potrzebne.

– Ale nie ma co bronić młodzieży – zawołała Klaudia – Rozpuszcza się tym tylko młode dziewczyny, a trzeba ich nauczyć żyć w społeczeństwie! Mieszkam tu od dwudziestu ośmiu lat, od urodzenia Helenki i nigdy nikt się mną nie opiekował – sprzątałam i nie zostawiałam brudu po sobie!

Z sąsiedniego pokoju po lewej stronie rozległ się płacz dziecka – dwuletniego Sławka. Jego mama wyskoczyła z pokoju, by napomnieć sąsiadów:

– Pani Klaudio Michałowska, prosiłam, żeby Pani nie krzyczała! Mówiłam przecież, że Sławek od trzeciej śpi, czy nie może Pani kiedyś milczeć?

O Boże, dom wariatów, a nie hotel robotniczy! Natalia poszła do kuchni pod ostrzałem przekleństw sąsiadów. Nikt już nie zwracał na nią uwagi – zaczęli inny temat i rozwodzili się teraz nad tym, kiedy małe dzieci powinny spać. W kuchni dobry wujek Karol odsunął Natalię od pieca ze słowami: „Idź do swojego dziecka, wyczyściłem wszystko, nie zwracaj uwagi na te złe babska!“.

Dość! Musi poważnie porozmawiać z Arturem, nie mogą żyć dalej w takich warunkach! Jej matka mieszka sama w trzypokojowym, brat Marcin wyjechał daleko od domu i mieszka z rodziną żony, która ma własne mieszkanie, dlaczego więc musi żyć w tym hotelu?! Mama nie jest obcą sąsiadką, mogłaby pomóc. Dlaczego nie mogą zamieszkać razem?

Po ślubie Natalia i Artur mieszkali z matką, wcześniej zdając pokój w hotelu, ponieważ pieniądze były im potrzebne. Mama jednak nie lubiła Artura, nazywała go nieokrzesanym chłopakiem, ponieważ wszystko robił wbrew jej zasadom: jeśli miał wolne to spał do obiadu, wyrażał się niekulturalnie i zarabiał niewiele. Faktycznie, jako ochroniarz nie zarabiał kokosów, czasami jednak udało mu się dostać większą premię.

Po tym, jak matka zaczęła robić zięciowi ciągłe uwagi, nie mógł tego znieść i najpierw śmiał się, potem narzekał, a potem sam zaczął się odgryzać:

– Pani Alicjo, ale w czym problem? Rozpieszczałaś córkę całe życie, a teraz jej wysokość nie chce iść do domu męża! Nawet, jeśli tym domem jest hotel robotniczy ze wszystkimi minusami, ale za to mogę tam spać, ile chcę i pracować, gdzie chcę, przynosząc do domu tyle pieniędzy, ile zarobię. Natalia wiedziała, że nie wychodzi za mąż za milionera, więc w czym problem? Powiedziałem jej od razu, że nie zmienię się ze względu na nią i pozostanę takim, jakim mnie pokochała!

Natalia słyszała to wszystko i wpadała w rozpacz. Szaleńczo kochała tego mężczyznę, ale mama miała trochę racji. Pewnego dnia podjęła nieśmiałą próbę poproszenia matki o zamianę mieszkania, ale matka kategorycznie odmówiła:

– Nie, po moim trupie! Dopiero kiedy umrę, to podzielisz się tym mieszkaniem z Marcinem, zrobicie z nim co chcecie, nie będzie mnie to już obchodziło. Teraz albo mieszkaj ze mną na moich zasadach, albo wyprowadź się z mężem.

Natalia miała nadzieję, że pokój między dwójką bliskich jej ludzi nastanie, gdy zajdzie w ciążę, ale okazało się, że było tylko gorzej. Jej matka chciała, aby mąż w każdy możliwy sposób chronił swoją ciężarną żonę i chodził z nią na każdą lekarską konsultację. W ten sposób miał również wyrażać swoją troskę o małżonkę. Artur jednak szczerze nie rozumiał, po co miałby to robić.

– Pani Alicjo, proszę spojrzeć przez okno. Widzi tam Pani dorosłych i dzieci? Wszyscy zostali urodzeni przez swoje matki i jestem pewien, że ich ojcowie nie wtrącali się do damskich sprawach. W ogóle po co się tak trząść nad ciążą? Kobiety w tym czasie nie są chore, a po prostu oczekują dziecka.

Natasza znów była między dwoma światami – z jednej strony chciała opieki męża, ale uważała, że matka już przesadza. Artur nie musiał towarzyszyć jej za każdym razem, i tak już próbował troszczyć się o nią na swój sposób: kupował jej świeży twarożek lub jogurt, przynosił jej do pokoju. Szczególnie starał się to robić w ostatnich miesiącach ciąży, kiedy krucha Natalia miała już trudności ze swobodnym poruszaniem się przez brzuch.

Po urodzeniu Marylki atmosfera w domu stała się nie do zniesienia – zięć z teściową kłócili się ze sobą o wszelkie drobiazgi, przez co dziecko nie spało dobrze. Pewnego dnia, gdy Marylka miała zaledwie półtora miesiąca, Artur przyznał Natalii, że przygotował niespodziankę: wynajął pokój w hotelu robotniczym i dokonał tam małych napraw, aby rodzina mogła opuścić teściową. Natalia była zdezorientowana, a Artur spakował się, wziął Marylkę w ramiona i wezwał taksówkę. Nie miała innego wyboru – musiała iść ze łzami w oczach za mężem.

Od czterech miesięcy mieszka już z tymi okropnymi sąsiadami, od czasu do czasu odwiedzając matkę. Kilka razy Artur zaoferował Natalii opcję, w której rezygnują z tego hotelu, ale muszą wziąć kredyt hipoteczny na ich własne mieszkanie. „W czym problem?”- mówił ze swoim ulubionym wyrazem twarzy.

– Artur, za co wtedy będziemy żyć? To zadłużenie na conajmniej 20 lat! Jestem bez wykształcenia, Ty zresztą też, w dodatku masz groszową pensję, a mamy jeszcze Marylkę na wychowaniu! – powiedziała Natalia – Chodź, zamieszkamy z mamą, tylko bądź dla niej milszy!

– O nie, albo kredyt hipoteczny albo pokój w hotelu robotniczym! – kategorycznie odmówił Artur – Marylkę oddamy do żłobka, pójdziesz do pracy. Wiele rodzin jakoś tak żyją i dają radę! Na życie z Twoją matką zdecydowanie się nie zgadzam.

Artur jakby nie rozumiał wszystkich trudności, które związane są z podjęciem kredytu hipotecznego, nie widział także negatywów, jakie daje życie w hotelu robotniczym, czy po prostu starał się tego nie zauważać?! Wieczorem oczywiście, mógł się za nią wstawić i zamknąć usta wszystkim sąsiadom, ale w ciągu dnia Natalia była zupełnie sama!

Późnym wieczorem Artur przyszedł ze zmiany i wysłuchał skarg Natalii na sąsiadów. Po raz kolejny poprosiła męża, aby pomyślał o powrocie do jej matki i zagroziła, że sama do niej pójdzie i rozwiedzie się z Arturem.

– Rób, co chcesz! – Artur odpowiedział spokojnie – Zostałem dzisiaj mianowany kierownikiem zmiany, a to dobry dodatek do wynagrodzenia, dlatego dzisiaj zdecydowałem, że wezmę kredyt hipoteczny. Będę bardzo szczęśliwy, jeśli jednak ze mną zostaniesz!

Natalia zabrała Marylkę i zamieszkała z matką. Rodzina była bliska rozpadu i wydawało się, że nic małżonków już się nie połączy. Jednak – co zaskakujące – Alicja interweniowała w sprawy małżonków:

– Natalia, dlaczego się poddałaś? Żyłaś przez długi czas między młotem a kowadłem, dwie ukochane dla Ciebie osoby kłóciły się na Twoich oczach i jakoś to tolerowałaś. Potem przez cztery miesiące poznawałaś wszystkie okropności życia w hotelu robotniczym i też jakoś to przecierpiałaś, a teraz, gdy Twój mąż postąpił po męsku uciekłaś do mnie? Jak mam to rozumieć?

Teściowa naprawdę uratowała rodzinę. Marylka ma już siedem lat, wkrótce rozpocznie naukę w szkolę, mając wsparcie kcohających rodziców i babci. Nawiasem mówiąc, teściowa z zięciem mają świetne relacje i to chyba dlatego, że nie żyją pod jednym dachem.

Oceń artykuł
TwojaCena
Jak teściowa uratowała rodzinę