Jak podzielić spadek

Do sześciu miesięcy od śmierci rodziców dzieci muszą przystąpić do podjęcia spadku. Łatwiej, jeśli potomstwo jest tylko jedno. Trudniej, jeśli dzieci jest dwoje lub więcej. Jak podzielić ruchomości i nieruchomości tak, aby wszyscy byli zadowoleni? Czasami to nie działa – rodzeństwo rozpoczyna prawdziwą wojnę i zamienia się we wrogów. Do bitew dołączają pozostali krewni, którzy stają po jednej lub drugiej stronie. Historii o tym, jak bliscy zerwali ze sobą kontakty z powodu spadku po rodzicach jest wiele.

Wszyscy wiemy, dlaczego tak się dzieje: pieniądze! W naszym świecie to one decydują jeśli nie o wszystkim, to o bardzo wielu rzeczach. Ludzie walczą o każdy grosz, jakby dzięki nim mieli stać się szczęśliwi i bogaci.

Zdarza się jednak inaczej…

Kiedyś żyła sobie pewna rodzina z trójką dzieci. Najpierw na świat przyszedł syn, cztery lata później córka, a dziesięć lat później ostatnie dziecko. Dziś ta rodzina nazwałaby się wielodzietną, ale wtedy, w latach 60. i 70-tych było to całkowicie powszechne.

Dzieci dorastały szybko, bardzo się różniły od siebie, ale jest to zrozumiałe: każda osoba jest wyjątkowa. Rodzice wychowywali ich jak najlepiej potrafili, dali im edukację, wychowali na dobrych ludzi. Jednak i w tej rodzinie miały miejsce także kłótnie, niedomówienia, nieporozumienia i urazy, mimo tego rodzice i dzieci byli zawsze blisko siebie: wspierali się nawzajem, wspólnie świętowali urodziny i inne święta.

Minęły lata. Dzieci dorosły, założyły rodziny i zaczęły żyć osobno.

Wyobraźcie to sobie: każde z nich ma trójkę dzieci. Podczas każdych świąt 24 osoby zasiadały przy stole i to nikogo nie przerażało, wręcz przeciwnie: dziadkowie mieli nadzieję zobaczyć jeszcze wielu prawnuków przy stole. Doczekali się tylko jednej prawnuczki, ukochanej Marysi.

Tak żyła ta duża, zwarta rodzina.

Czas mijał. Wiek zdrowia nie dodaje i dziadek miał jeden udar mózgu, potem drugi. Po trzecim już nie wstał. Leżał, patrzył w sufit i nic nie mówił – nie mógł. Wszyscy wspólnie go pielęgnowali, chociaż większością prac była obarczona babcia. Po siedmiu miesiącach od ostatniego udaru dziadka nie było, a rok po nim odeszła babcia. 

Wszystko stało się tak szybko, że nigdy nie było mowy o podziale majątku. Przypomniano o tym sobie dopiero na stypie, kiedy ktoś poruszył ten temat. Brat i dwie siostry długo unikali odpowiedzi, ale problem musiał zostać rozwiązany.

Tylko jak? Cała trójka miała własne mieszkania, każde z nich ma także dorosłe dzieci. Jak podzielić mieszkanie na wszystkich? W pierwszej chwili nikt nie pomyślał, że spadkobierców z prawa jest tylko trzech – troszczyli się o wszystkich naraz. Znaleźli się ludzie, którzy podpowiadali, co i jak oraz ostrzegli: czas na podjęcie decyzji wynosi dokładnie sześć miesięcy. Kiedy przekroczysz ten czas, stracisz wszystko.

Nie podjęli decyzji natychmiast. Dużo myśleli i konsultowali się wspólnie, jak postępować. W końcu znaleźli wyjście, które zaskoczyło wszystkich. Pierwszy doznał szoku notariusz.

Krótko mówiąc: po przybyciu do Kancelarii Notarialnej starszy brat i siostra zrezygnowali ze spadku na rzecz młodszej, a wyjaśniono to tak:

– Wszyscy mamy własne mieszkania. Dlatego mieszkanie rodziców, chociaż jest trzypokojowe, nikomu z nas nie jest potrzebne. Nie chcemy go sprzedawać, w końcu to dom rodzinny, więc niech żyją tam nasze wnuki tyle, ile będą tego potrzebowały. Jesteśmy już w wieku (brat ma 60 lat, a siostra 56), a najmłodsza siostra ma tylko 47. Mieszkanie będzie więc będzie dla wnuków i tych z rodziny, którzy tego będa potrzebowali. Czas o tym zdecyduje, kto w nim będzie mieszkał.

Notariusz powiedział, że nigdy czegoś podobnego nie widział. Wielu dzieli dziedzictwo polubownie, ale nigdy nie w taki sposób !

Kiedy opowiedziano mi tę historię, pomyślałam:

– Ciekawe, jak rodzice oceniliby taki czyn swoich dzieci?

Ja mam jednoznaczną odpowiedź, a Ty?

Oceń artykuł
TwojaCena
Jak podzielić spadek