– Mamo, wychodzę za mąż – spokojnie powiedziała Klaudia i przygotowała się na atak.
– Co, znowu ! – prawie udusiła się Danuta – Ile można ? Masz dwójkę dzieci z dwoma różnymi mężczyznami i jeszcze Ci mało? Pamiętaj, że nie będę opiekowała się trzecim!
– Mamusiu – Klaudia wirowała radośnie po pokoju – to ostatni raz! W końcu poznałam prawdziwą miłość! Tak długo go szukałam!
– Nie tak długo – marudziła matka – w wieku dwudziestu dziewięciu lat nadszedł czas, aby być mądrzejszą. To samo mówiłaś o poprzednich i co się stało ? Na jedno dziecko nie dostajesz nawet alimentów. Co Ty byś zrobiła, gdyby nie ja i ojciec? Pomyśl, dziewczyno ! Zastanów się sto razy, aby znowu nie wplątać się w coś głupiego.
– Och, mamo, ja nie mogę żyć bez miłości! – zawołała Klaudia.
– Cóż, kochaj siebie, nie spiesz się z małżeństwem i staraj nie latać z kwiatka na kwiatek.
– Dzieci potrzebują ojca…
– Ojca? To dla nich obcy facet, więc ojczym, moja droga. Uwierz mi, że nikt nie potrzebuje Twoich dzieci. Dopóki facet zabiega o Twoje względy, będzie się nimi interesował, przynosił czekoladki, a potem dzieci będą tylko przeszkadzać i to też pod warunkiem, że zostanie z Tobą, a jeśli nie?
– Przestań, mamo, znowu masz jakiś problem. Wydawało mi się, że jeszcze wczoraj Władek Ci się podobał.
– Podobał mi się, dopóki nie zaczęłaś mówić o ślubie. Spotykacie się dopiero miesiąc, a Ty już wiesz, że to ten jedyny. Musisz zacząć myśleć, Klaudia, myśleć! Już nie jesteś wolną dziewczyną, tylko matką dwójki dzieci!
– O czym tu myśleć, mamo? Władek mnie kocha, nic nie ma przeciwko dzieciom, dobrze zarabia i ma trzeciopokojowe mieszkanie, więc po ślubie się od Ciebie wyprowadzę, potem zabiorę dzieci.
– Na pewno nie, moja piękna. Chociaż bardzo kocham moje wnuki, to muszą żyć tylko z matką, więc nie zgadzam się na zostawianie ich tutaj bez Ciebie chociażby i na krótko. Zobaczymy, jak Twój kawaler poradzi sobie z dziećmi, może naprawdę Cię kocha.
– Tak, kocha!
– Będziesz mogła to sprawdzić. Pożyj z nim przez kilka miesięcy, a najlepiej przez rok, a jeśli znowu będzie mowa o ślubie, nie powiem ani jednego, złego słowa, tylko wytrzymajcie razem chociaż rok.
– Zawsze taka jesteś, mamo. Wszystko zepsujesz .
– Przedstawiłam Ci tylko swoją opinię, a Ty, córko, rób, co chcesz – powiedziała Danuta.
Klaudia wyszła jednak za mąż. Oficjalnie i zgodnie z oczekiwaniami przeniosła się z dziećmi do męża – matka była nieugięta, a dzieci nie zostawiła u siebie nawet na podróż poślubną. Syn w tym czasie chodził do pierwszej klasy szkoły podstawowej, a córka do przedszkola.
Sąsiadki rozmawiali o tym wydarzeniu przez cały tydzień.
– Klaudia wyszła ponownie za mąż. Jak ona to robi? – zastanawiała się jedna.
– Niektórym nigdy nie udaje znaleźć się męża, a ta co roku zmienia mężczyzn – oburzała się druga.
– Co oni w niej widzą? Nie za bystra, niewykształcona, jedynie jest zgrabna i ma ładną twarz – prychała z pogardą trzecia.
Potem wszystkie razem lamentowały nad losem dzieci, które będą wychowywane przez obcego mężczyznę.
– Danuta, jak mogłaś na to pozwolić, że Twoja córka znów wyszła za mąż? – rzuciły się na kobietę sąsiadki.
– Jak niby miałabym ją zatrzymać? Niech robi, co chce. Mam nadzieję, że tym razem będzie miała szczęście.
Danuta, która sama żyła w małżeństwie przez wiele lat, próbowała zmienić temat rozmowy. Sama wiedziała, że zwycięstwem kobiety jest mieć jednego mężczyznę przez całe życie, ale najwyraźniej nie potrafiła tego nauczyć swojej córki. Ma tylko nadzieję, że Władek naprawdę kocha Klaudię i na nim poszukiwania idealnego partnera dobiegną końca. Danuta modli się za nią, jej nowego męża i – oczywiście – za wnuki, aby w końcu zaczęli stanowić jedną, pełnoprawną rodzinę.




