Oliwia opuściła Szymona niespodziewanie – to było jak grom z jasnego nieba. Byli przez dziesięć lat razem, on zbudował dla nich dom poza miastem, do tego mieli syna, który chodził właśnie do drugiej klasy.
Oliwia jest szczupłą, piękną, brązowooką kobietą. Możnaby ją przyrównać do nieśmiałej łani, ponieważ jest cała taka krucha, płochliwa i skromna. Jest młodsza od Szymona o dziesięć lat. On z kolei jest pracowity, spokojny, nie lubi alkoholu i nie ogląda się za innymi kobietami (chociaż kto go tak naprawdę wie?). Wydawałoby się, że żyją razem szczęśliwie.
Spotkaliśmy się w kawiarni. Szymon schudł, na jego głowie pojawiło się więcej siwych włosów.
– Szymon, co się stało? Przecież nie ma mowy o jakiejś nowej miłości, więc dlaczego tak nagle odeszła i od razu chce rozwodu ?
– Powiedziała, że nigdy mnie nie kochała.
– Aha, ale jak to nigdy? Przecież wyszła za Ciebie za mąż.
– Boże, skąd mam wiedzieć? Kiedy ją poznałem, byłem pewien, że to ta jedyna na całe życie. Potem dowiedziałem się, że nie miała nikogo przede mną, więc serce po prostu dla niej oszalało. Myślałem, że spotkałem wreszcie kobietę, której można zaufać.
– Co to znaczy? Mówisz poważnie? Sama pamiętam, że jako student byłeś psem na baby. A jednak chciałeś żony i ustatkowania się?
– Nie chciałem. Po prostu ucieszyło mnie to, że taka jest – nieskażona, niewinna.
– To wiele wyjaśnia. Pewnie patrzyła na Ciebie z podziwem i łapała każde Twoje słowo, prawda? Byłeś jej pierwszym mężczyzną, księciem na białym koniu. A ona? Marzenie, a nie żona!
– Tak było na początku, a potem wiesz, ja pracowałem, a ona siedziała w domu z Bartkiem. On jest bardzo kapryśny i mocno przywiązany do matki. Dopóki nie poszedł do szkoły Oliwia nie pracowała i opiekowała się nim. Rok temu poszła do pracy… i stała się zupełnie innym człowiekiem, jakby ją ktoś podmienił.
– No to chyba naturalne, siedem lat siedziała w domu, więc nic dziwnego, że się zmieniła. Po prostu uwolniła się z tego “więzienia” i odnalazła siebie.
– Być może tak było. Zaczęła kupować nowe rzeczy, często mówiła, że trzeba zmienić mieszkanie na większe – mówiła, że to jest za ciasne, a syn przecież rośnie. Ja jedna wlożyłem wszystkie oszczędności i całą duszę, żeby kupić i urządzić to mieszkanie i nigdy go nie sprzedam. Poza tym wybudowałem dla nas dom, w który cały czas trzeba inwestować, ponieważ trzeba go wykończyć, nie mogę więc kupić kolejnego, większego mieszkania. Chciała też koniecznie pojechać nad morze, nie rozumiem dlaczego tak bardzo na to nalegała:w końcu mamy działkę, poza tym jej rodzice mieszkają nad jeziorem, mamy gdzie wypoczywać. Przynajmniej kwarantanna chwilowo ją zatrzymała. Chociaż potem, latem, chciała pojechać z Bartkiem do Egiptu, ale jej nie pozwoliłem.
– Skąd ja to znam…
– Co?
– Bo Wy, faceci, żyjecie tak, jakby Wasza żona była Waszą ręką czy nogą i zawsze kierowała się w tym samym kierunku, co Wy. Jesteście przekonani, że gdzie się od Was nie wybierze, jednocześnie nie myśląc o jej pragnieniach. Przypomnij sobie mój drogi przyjacielu, co zrobiłeś dla swojej Oliwii w ciągu ostatniego roku? Czy zrobiłeś dla niej coś, na co miała ochotę ? A może wszystko w Twoim życiu jest ułożone w taki sposób, żebyś to Ty czuł się w nim komfortowo?
Szymon zamyślił się.
– Jak to co zrobiłem? Mieszkam z nią, zarabiam na dom, zapewniam im wszystko co niezbędne, opłacam czynsz. Poza tym gotuję, rzadko, ale mi zdarza się. Jeśli chciała, chodziłem z nią na koncerty, do kina. Słuchaj, to głupie pytanie… Wszystko było w porządku, nigdy nie narzekała.
– Głupie pytanie? Młoda, piękna żona odchodzi od Ciebie donikąd. Cóż, najwyraźniej robi to z wielkiej miłości do Ciebie. Tak dobrze się z Tobą czuła, że nie wie, gdzie iść ze szczęścia. Nie możesz nawet pomyśleć, co było nie tak? Myślisz, że robiłeś wszystko dobrze?
– Zawsze była podejrzliwa, pełna niepokoju. Myślałem, że to przez dziecko i jak mogłem, starałem się wspierać, być dobrym mężem. Latem zaczęła chodzić do psychiatry, ten zdiagnozował u niej depresję i przepisał leki. Najpierw spała oddzielnie, a po jakimś czasie oznajmiła, że nie może już ze mną mieszkać. W ogóle mnie nie słuchała, reagowała nerwowo na wszystko. Nigdy wcześniej tak nie było, zachowywała się, jakby coś w nią wstąpiło, być może to przez leki.
– Daj jej czas. Niech się leczy, pożyje sama, chociaż wydaje mi się, że do Ciebie nie wróci.
– Nie, będę o nią walczył, chcę uratować nasze małżeństwo. Sam dorastałem bez ojca i nie chcę, żeby Bartek cierpiał, ma tylko osiem lat.
– Szymon, czy Ty w ogóle siebie słyszysz? Oliwia nie jest już młodą, zakochaną studentką. Ma ponad 30 lat, jest dojrzała i zdała sobie sprawę, że Cię nie potrzebuje. Od razu wyjechała do innego miasta – czyli nie ma już odwrotu. To znaczy, że Twoja żona już dawno zdecydowała. Jakie małżeństwo?
– Nie, nie jest za późno, żeby to naprawić. Zadzwoniłem do jej lekarza, poprosiłem go, aby wpłynął na nią, wyjaśnił, że nie można zniszczyć rodziny z powodu fantazji o innym życiu, zwłaszcza gdy ze zdrowiem psychicznym nie jest w porządku. Potem będzie tego żałować.
– Może też dzwoniłeś do jej rodziców?
– Oczywiście, że dzwoniłem,ale oni są po jej stronie.
– Ciekawe, co powiedział Ci lekarz?
– Na jej temat nic, a mnie poradził wybrać się do specjalisty.
Wszystko wskazuje na to, że mój były kolega od pół roku nie może zaakceptować faktu, że jego małżeństwo się rozpadło – przecież od takich wspaniałych mężczyzn jak on się nie odchodzi, poza tym trzeba żyć ze sobą dla dzieci, dopóki śmierć nie rozłączy. Nie sądziłam, że wciąż są jeszcze ludzie, którzy myślą w ten sposób.
Myślicie, że on się w końcu ocknie?




