To po prostu miłość

Przyszła do naszej szkoły w 5 klasie. Od razu wydała mi się niezwykła – szare oczy otulone ciemnymi rzęsami, uroczy kosmyk włosów, który ciągle opadał jej na twarz i kołysał się niecierpliwym ruchem. Była piękna. Nawet ja moim chłopięcym umysłem to rozumiałem. Jakoś natychmiast stała się najpopularniejszą dziewczyną w klasie. Wielu chłopców, silniejszych i mądrzejszych ode mnie, było gotowych z nią zaprzyjaźnić, ale z jakiegoś powodu wybrała mnie.

Przyjaźniliśmy się z razem aż do ukończenia dziesiątej klasy, potem zaczęliśmy być razem. Byłem wielokrotnie bity przez chłopaków, którzy próbowali jej pokazać swoją siłę i udowodnić, że jestem mięczakiem.

Pomagała mi wstać, dmuchała na moje siniaki oraz guzy i mówiła:

– Nie obrażaj się na ich. Robią to z bezsilności, bo nie mogą niczego zmienić.

Mieliśmy wspólne plany: pójść razem na studia, potem wziąć ślub i mieć dzieci.

Niestety, pół roku po ukończeniu liceum zmarła na raka. Do końca mieliśmy nadzieję i wierzyliśmy, że z tego wyjdzie, ale niestety…

Razem zaczęliśmy studiować na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale uczyła się tam tylko półtora miesiąca. Po jej śmierci rzuciłem studia. Najpierw smutek topiłem w alkoholu, a potem poszedłem do wojska. Pierwsze trzy lata od jej śmierci minęły mi jak we mgle – nic nie pamiętam. Za to już pod koniec służby wojskowej zdałem sobie sprawę, co chcę robić w życiu.

Najpierw rozpocząłem pracę pielęgniarza w jednym ze szpitalu, cały rok ucząc się, aby móc poprawić maturę z biologii i chemii, a potem dostałem się na Akademię Medyczną. W międzyczasie pracowałem jako ratownik medyczny, jeździłem do wypadków samochodowych i ciężkich przypadków.

Nie założyłem rodziny, ale mam zaledwie czterdzieści lat, więc może jeszcze kiedyś mi się uda…

Ta dziewczyna o szarych oczach wskazała mi drogę – cieszę się, że jestem lekarzem, że czasami uda mi się komuś pomóc. Dla mnie moja praca jest wszystkim.

Rodzice mojej ukochanej mieli jeszcze jedną córkę, która jest ode mnie o 20 lat młodsza. Też studiuje na Akademii Medycznej i przychodzi na praktyki do szpitala, w którym pracuje. Jest bardzo podobna do mojej Marysi i wiem, że będziemy razem.

Oceń artykuł
TwojaCena
To po prostu miłość