W bogatej rodzinie doszło do „nieporozumienia”. Najstarszy syn Borys, na którym spoczywał obowiązek opiekowania się całym rodzinnym interesem, zakochał się w studentce budownictwa. Poznał ją, gdy dziewczyna odbywała praktykę w jednym z budynków jego firmy. Przez cały miesiąc, próbował się do niej zbliżyć, ale Maria, która dorastała w sierocińcu rozumiała, że nie jest równa młodemu szefowi i dlatego nie chciała nawiązywać z nim bliższych relacji.
W końcu jednak mu się oparła i to nie bez powodu: Borys był dla niej bardzo miły, traktował ją z szacunkiem, nigdy nie wykorzystywał swojej pozycji. Młodzi zaczęli się spotykać i coraz trudniej było im się rozstać, więc postanowili się pobrać.
Wieczorem Borys powiedział matce o swoich planach.
– Gratulacje, synu. Długo czekałam na tę chwilę – mama Olga była szczęśliwa – Szkoda, że ojciec nie dożył tego dnia. Powiedz, kim ona jest? Kim są jej rodzice? Gdzie się poznaliście?
Borys powiedział matce wszystko bez ukrywania. Matka była przerażona.
– Coo?! Chcesz przyprowadzić do naszego domu przybłędę? Po moim trupie! Jak możesz chcieć mi to zrobić? Co, nie mogłeś sobie znaleźć innej, normalnej i porządnej dziewczyny?
– Mamo, ona jest lepsza niż wszystkie dziewczyny na świecie, poza tym bardzo ją kocham. Jeśli nie jesteś gotowa zaakceptować mojego wyboru, będę musiał wyprowadzić się z domu, bo nie zamierzam zostawić Marii.
Borys spakował swoje rzeczy, wsiadł do samochodu i odjechał, a matka go nie zatrzymywała.
– Znudzi mu się i wróci z podkulonym ogonem. A może nie znam mojego syna? Nie, ta prostaczka na pewno szybko mu się nudzi.
Mijał jednak czas, a Borys się nie pojawiał. Kupił mieszkanie w centrum, zabrał Marię z akademika i zaczęli mieszkać razem. Początkowo dziewczyna mu odmawiała, nie chciała, aby mężczyzna był z nią wbrew woli matki, ale jej marzenie było silniejsze: od dzieciństwa marzyła o ślubie. Borys obiecał, że gdy wezmą ślub cywilny, matka w końcu zaakceptuje jego wybór, poza tym formalności związane z takim ślubem nie trwają długo, więc na pewno się szybko odbędzie. Maria zgodziła się.
Po pewnym czasie zaszła w ciążę. Bała się o tym powiedzieć ukochanemu, nie wiedziała, jak zareaguje na takie wiadomości. Borys był bardzo zadowolony – cieszył się, gdy zdał sobie sprawę, że zostanie ojcem. Wtedy pojechał do matki, aby przekazać radosne wieści.
– Mamo, wkrótce zostaniesz babcią – Borys uśmiechnął się, czekając na reakcję.
– Abym została babcią, najpierw muszę mieć synową – matka odpowiedziała beznamiętnie – a Twoja sierotka nigdy nie będzie matką moich wnuków, zapamiętaj to sobie. Szybko Cię złapała na dzieciaka ta prostaczka ! Jednak nie jest taka głupia…
Borys nie słuchał już dalej matki. Wstał w milczeniu i wyszedł z domu. Młodszy brat mężczyzny, Maks, bawidomek i imprezowicz, poszedł za nim i także wsiadł do samochodu.
– Nawet nie myśl, że będę wysłuchiwał tych wszystkich uwag zamiast Ciebie. Dawaj, podrzuć mnie do centrum.
Przez chwilę bracia jechali w milczeniu. Nagle ten młodszy nie wytrzymał:
– Dlaczego ta dziewczyna Ci się podoba? Takie jak ona można kupić za grosze.
– Nie waż się obrażać Marii! – Borys odwrócił się gwałtownie i uderzył Maksa w twarz.
Maks także nie pozostał bratu dłużny, oddałmu, aż w końcu wybuchła bójka. W tym momencie samochód gwałtownie skręcił na przeciwny pas, którym jechała ciężarówka…
Maks wyszedł z wypadku tylko z kilkoma zadrapaniami, a Borys, nie odzyskując przytomności, zmarł.
Marii, która umierała z żalu, nie wpuszczono nawet na pogrzeb.
– Zabierzcie ją stąd! – krzyczała matka – To ona jest wszystkiemu winna!
Maria została sama. Życie bez Borysa nie miało dla niej sensu, a jedynym, co ją podtrzymywało przed ostatecznym krokiem, była myśl o dziecku. To było jedyne, co pozostało jej po ukochanej osobie. Ciąża przebiegała ciężko – stres i ciągłe niedożywienie były tego powodem. Musiała jednak jakoś przeżyć.
Ponieważ Maria nie skończyła jeszcze uniwersytetu, nie mogła pracować w zawodzie. Dostała pracę jako sprzątaczka w pobliskim sklepie i co wieczór po zajęciach chodziła do pracy. Liczyła każdy grosz, ale nie chciała szukać pomocy u krewnych Borysa, którzy w tym czasie kąpali się w luksusie…
Minęło pół roku. Matka Borysa odziedziczyła jego mieszkanie i postanowiła je sprzedać. Pewnego dnia przybiegła do dziewczyny w asyście policjanta ze słowami:
– Musisz opuścić mieszkanie – powiedziała do dziewczyny będącej w ostatnim trymestrze ciąży.
– Jak to? To mieszkanie kupił mój niedoszły mąż, ojciec mojego dziecka. Gdzie mam iść?
– Nie interesuje mnie to kochanie, bo zgodnie z prawem to mieszkanie nie należy do Ciebie. Nie sformalizowaliście tego małżeństwa, co oznacza, że nie masz żadnych praw. A może się mylę?
– Nie, masz rację. Tylko nie wiedziałam, że do czegoś takiego dojdzie…
– Daję Ci trzy dni na wyniesienie z tego mieszkania.
Kobieta wraz z policjantem odeszli, a Maria gorzko rozpłakała się. Nie miała pojęcia, co robić. Dziecko mogło urodzić się w każdej chwili. Gdzie i jak będą żyli? Nie wiedząc, co robić, zadzwoniła do niedoszłej teściowej:
– Dzień dobry, z tej strony Maria. Proszę pozwolić mi zostać w tym mieszkaniu przynajmniej do narodzin dziecka, zostało do tego momentu już mało czasu, a potem mój syn i ja wyprowadzimy się.
– Nie, kochanie. Nie mam czasu, by na Ciebie czekać. Może po prostu oddaj gdzieś dziecko, skoro nie możesz mu zapewnić podstawowych warunków. Daję trzy dni, potem przyjdę z policją.
Maria odłożyła telefon i osunęła się na ścianę.
– Zaczęło się – domyśliła się i wezwała karetkę…




