Ta historia będzie o pani Stanisławie. Kobieta w swoim życiu borykała się z wieloma problemami i nie spodziewała się, że spotka ją coś takiego. Po raz kolejny przydarzyła się jej niespodziewana i nieprzyjemna sytuacja: po przepisaniu domu krewnej znalazła się na bruku. Na szczęście w całej tej podłej okoliczności pomógł jej przypadkowy taksówkarz.
Pewnego dnia w życiu pani Stanisławy pojawiła się daleka rodzina, która przeprowadziła się ze wsi się do miasta i poprosili o przypisanie na nich domu, ponieważ są w ciężkiej sytuacji i bardzo potrzebują dachu nad głową. Obiecali jej, że w zamian się nią zaopiekują i dadzą jej wszelkiego rodzaju wsparcie, zarówno fizyczne jak i mentalne, dlatego kobieta nie zastanawiała się długo nad propozycją i na nią po prostu przystała.
Kiedy wszystkie dokumenty zostały podpisane krewna powiedziała, że Stanisława sama sobie sporządziła kwit zapewniający jej starość na ulicy i do tego zlośliwie się zaśmiała.
„Musiałam jakoś przeżyć, więc szkuałam wszelkich dorywczych prac, które mogłam wykonywać. Czasami zbierałam jagody, grzyby, a potem je sprzedawałam. Zdarzały się przypadki, że ludzie szukali pomocy przy pracach domowych, więc gotowałam smaczne posiłki, sprzątałam i prałam, odprowadzałam i przyprowadzałam dzieci z i do szkoły.
Niespodziewanie w życiu kobiety pojawił się taksówkarz o imieniu Roman, który uratował jej życie:
-Po długim dniu pracy wracałem do domu i zauważyłem na pustej ulicy staruszkę, która ledwo sunąc nogami po asfalcie szła w nieznanym kierunku. Zatrzymałem się i zaoferowałem jej podwózkę. Już w samochodzie usłyszałem brutalną historię o tym, jak niesprawiedliwie tostała potraktowało – poruszyło mnie to do głebi. Tamtej nocy nie mogłem spać, a rano zdałem sobie sprawę, że nie można tak tego zostawić”.
Chociaż Roman nie miał własnego mieszkaniu, a po prostu je wynajmował, następnego dnia Stanisława była już w jego skromnym lokum. Kobieta stała się częścią jego rodziny.
Teraz staruszka ze łzami w oczach mówi, że Roman jest nie tylko tym, który ją uratował, a także tym, kto pokochał ją bardziej niż członkowie jej rodziny – traktuje go jak syna.




