Poznaliśmy się na imprezie zorganizowanej przez mojego szefa. Było to przyjęcie dla jego najlepszych klientów i jednym z nim był właśnie Tadeusz, który od lat prowadził dużą firmę budowlaną. Oboje przyszliśmy bez osoby towarzyszącej, dlatego usadowiono nas przy stoje obok siebie.
Tadeusz okazał się być uroczym rozmówcą – od razu zobaczyłam w nim swoją bratnią duszę. Po przyjęciu odwiózł mnie do domu, a następnie wyszedł z propozycją ponownego spotkania. Wszystko rozwijało się między nami powoli – jedliśmy romantyczne kolacje, Tadeusz obdarowywał mnie kwiatami, a potem brał na spacery w blasku księżyca. Chyba od zawsze marzył mi się taki mężczyzna jak on – odpowiedzialny, dobrze wychowany, poważnie podchodzący do życia.
Kiedy po roku znajomości oświadczył mi się, nie wahałam się ani przez chwilę. Dla mnie nie miało żadnego znaczenia, że jest znacznie starszy ode mnie, ponieważ uszczęśliwiał mnie swoją obecnością.
Jakiś czas po ślubie spotkałam się z przyjaciółmi, z którymi dawno się nie widziałam. Najpierw ślub, potem miesiąc miodowy, ale w końcu nadarzyła się okazja. Umówiliśmy się na spotkanie w kawiarni. Na początku wszystko było jak zwykle – rozmawialiśmy o wspólnych znajomych, omawiałyśmy najnowsze trendy w modzie, narzekałyśmy na różne, codzienne rzeczy i żartowałyśmy. Niespodziewanie moja przyjaciółka powiedziała:
– Wiesz, sprawiasz wrażenie takiej cichej, nieśmiałej i niedostępnej. Odkąd Cię znam, to zawsze unikałaś facetów i myślałam nawet, że będziesz wieczną singielką, a teraz rozumiem, że po prostu czekałaś na dobrą opcję.
Spojrzałam na nią zdziwiona ponieważ nie do końca wiedziałam, co miała na myśli.
– O czym Ty mówisz?
– Polowałaś na bogatego mężczyznę, który będzie spełniał wszystkie twoje kaprysy. Czy nie jest tak teraz? Nie pracujesz, bo nie musisz, a w dodatku jest znacznie starszy, więc jeśli wszystko dobrze pójdzie, to za kilka lat będziesz młodą, bogatą wdową z pięknym domem, pieniędzmi, firmą i kilkoma luksusowymi samochodami.
– Jakie Ty bzdury wygadujesz. Jakim prawem?! Odwal się od mojego życia!
Po powrocie do domu powiedziałam o wszystkim mężowi, który od razu zaczął mnie pocieszać.
– Nie martw się, na szczęście mamy siebie i naszą miłość. Wiemy, jak między nami naprawdę jest i to jest najważniejsze – powiedział, przytulając mnie do siebie.




