Wysłałam córce listę, co trzeba wyremontować w domu. Jest za granicą, stać ją, a wolała dać matce marne grosze!

Córka podrzuciła mi wnuczkę i wyjechała za granicę, żeby zarobić i zacząć lepsze życie po powrocie. Byłam pewna, że wróci i będzie nam się lepiej żyło. Ale ona wróciła, zabrała mi wnuczkę i na odchodne rzuciła parę złotych!

 

Mieszkaliśmy z mężem w małym miasteczku pod Warszawą. Wychowaliśmy córkę. W naszym mieście nie ma zbyt wielu ofert pracy, ja pracowałam w bibliotece, mój mąż był nauczycielem w szkole podstawowej.

Nigdy więc nie mieliśmy dużo pieniędzy, ale staraliśmy się zapewnić naszej jedynej córce wszystko, czego potrzebowała. Gosia ubierała się lepiej niż wszyscy inni w klasie, miała najnowsze telefony i laptopy, jeździła na zagraniczne wakacje, a potem studiowała na prywatnym uniwersytecie. Nie mówię tego, by się przechwalać. Krótko mówiąc, daliśmy naszemu dziecku wszystko na start w życiu. Kiedy córka wyszła za mąż, pomagaliśmy zarówno przy weselu, jak i przy mieszkaniu.

A kiedy pięć lat temu rozwiodła się i zdecydowała się wyjechać do Hiszpanii w celach zarobkowych, naszą wnuczkę wzięliśmy pod swój dach i całe serce włożyliśmy w opiekę nad nią.

W zeszłym roku zmarł mój mąż, zostałam sama z wnuczką. A potem Gosia oznajmiła, że ​​już wystarczająco zarobiła i wraca, bo bardzo tęskni za córką i Polską.

 

Przeczytaj także: Moja siostra jest we Włoszech. Nigdy nie wysłała pieniędzy, ani nawet paczki do naszej mamy

 

Byłam szczęśliwa! Córka zazwyczaj wysyłała nam pieniądze na życie, ale nie za dużo, wszystko szło na bieżące potrzeby.

Uwierzcie mi, byłam pewna, że ​​wychowałam porządnego człowieka i wdzięczne dziecko, ale córka całkowicie mnie rozczarowała!

Kiedy powiedziała mi, że wraca do domu z Hiszpanii, gdzie pracowała kilka lat, przygotowałam całą listę rzeczy do kupienia i zrobienia w domu.

Pierwszą rzeczą było postawienie nowego ogrodzenia. Naprawy w kuchni to konieczność! Nie zaszkodziło też zmienić samochód, bo ten, którym jeździłam, był już bardzo stary.

Ale Gosia, kiedy przyjechała, dała mi tylko dwa tysiące złotych. Tyle…

Po mężu został mi duży dom, tutaj tez mieszkałyśmy z wnuczką. Myślałam, że jak córka wróci, byłam tego wręcz pewna, to wyremontujemy ten dom i będziemy mieszkać we trójkę.

Ale skąd! Ona wzięła kredyt, miała jakieś oszczędności i kupiła dla siebie i córki dwupokojowe mieszkanie w mieście. Powiedziała, że ​​spełni swoje marzenie – otworzy firmę, salon kosmetyczny.

Myślałam, że dostanę zawału! To po co mi była ta opieka nad wnuczką, skoro teraz w podzięce zostanę sama jak palec.

Salon kosmetyczny… Jak wygląda biznes w takich czasach? Jakie piękności? Teraz są takie możliwości, że kobiety same w domach dbają o swoją urodę, nie potrzebny im żaden salon.

Jestem bardzo zawiedziona córką, po prostu brak mi słów. Nie wiem. czy z takim nastawieniem i jej wdzięcznością, oczywiście w cudzysłowie, zostawię jej w przyszłości dom.

To smutne i godne ubolewania, wstyd mi przed dalszą rodziną, bo jak tylko się dowiedzą, będą patrzeć na mnie z politowaniem. Oddałam dla córki całą duszę, siłę i zasoby – i otrzymałam taki zwrot. Radzę wszystkim, aby więcej myśleli o sobie, a nie pomagali w ogóle dorosłym dzieciom, nie powtarzajcie moich błędów!

Dobrze, że mój mąż nie dożył tych czasów i nie widzi tego, co właśnie robi córka. Przecież on by tego nie przebolał.

Wszystkiego najlepszego, pokoju i szczęścia. Czekam na Wasze rady, bo wiem, że mam rację w stu procentach.

Oceń artykuł
TwojaCena
Wysłałam córce listę, co trzeba wyremontować w domu. Jest za granicą, stać ją, a wolała dać matce marne grosze!