Nie rozumiem mojej mamy, po prostu nie wiem jak jej wytłumaczyć, że robi coś złego. Teraz moja mama mieszka u obcego mężczyzny, a nie w swoim domu, chociaż dom w naszej wsi stoi pusty.
Moja mama została wdową w wieku 50 lat, ja byłam już wtedy mężatką i mieszkałam osobno.
Oczywiście rozumiałam, że było to dla niej trudne, ale nie mogłam jej bardziej wspierać, np. zamieszkać z nią, bo już wtedy spodziewałam się dziecka. Aby się jakoś rozerwać, mama postanowiła wyjechać do Holandii w celach zarobkowych, zadzwoniła do niej jedna z naszych krewnych.
Wspierałam w tym moją mamę, nie ze względu na pieniądze, ale po to, żeby choć trochę zmieniła swoje otoczenie. Moja mama przez trzy lata pracowała i zbierała pieniądze, chciała dokonać remontu w swoim domu. A któregoś dnia do mnie zadzwoniła i poinformowała, że poznała tam dobrego człowieka. Podobno oboje pracowali w tym samym miejscu, też był Polakiem, ale pochodził z drugiego końca naszego kraju.
Cieszyłam się z tego powodu, ale tylko do czasu, gdy mama oznajmiła, że chce go poślubić i stworzyć z nim nową rodzinę. I to nie wszystko! Mama bierze wszystkie zarobione pieniądze i jedzie do tego człowieka na wieś i wspólnie pracują nad odbudową jego domu.
– Mamo, opamiętaj się, co robisz? – mówię. – Nawet nie jesteś tam zameldowana, inwestujesz pieniądze w cudzą nieruchomość!
– Dziecko, jak Ty nic nie rozumiesz! Henio taki nie jest! On mnie kocha! Pozwól mi być szczęśliwą nawet na starość! – wręcz śpiewała mi przez słuchawkę.
Przeczytaj także: Brzydzę się siostrą i jej mężem. Nie zostawiłam ich w potrzebie, a oni żałują mi czegoś takiego!
Jestem po prostu zdezorientowana, nawet nie wiem, co jeszcze można tu zrobić.
Wtrącać się? Pozwolić mamie na coś takiego? Ten Henryk podobno ma dwie córki i mieszkają daleko, ale mimo to, gdyby coś się wydarzyło, są pierwszymi spadkobiercami, a mama zostanie z niczym. Jak więc udowodni, że w ich dom zainwestowała mnóstwo pieniędzy?
I co najważniejsze, po co inwestować w cudzy biznes, jeśli masz własny?
Teraz w domu mojej mamy nikt nie mieszka, jest po prostu pusty. Mówię jej – przyjedź z tym swoim Heniem i zamieszkaj u nas na wiosce. Tutaj odremontuj, sama wiesz, jak się wszystko wali na głowę.
Ale matka odpowiedziała, że Henryk nie chce mieszkać w cudzym domu, u siebie podobno czuje się najlepiej.
A ja jestem prawie pewna, że on chce po prostu wyszykować swój dom za pieniądze mojej matki. Znalazł sobie pierwszą naiwną i bezczelnie z jej dobroci korzysta.
Błagam, powiedzcie mi, jak to wytłumaczyć mamie. Ona jest zakochana jak nastolatka, nic do niej nie dociera, a przecież może zostać z pustym kontem i ze złamanym sercem.




