Zawsze im pomagałam, jak tylko mogłam. Myślałam, że też mogę liczyć na dobry gest z ich strony, ale skąd! Moja siostra widziała scenę, którą urządził jej mąż, ale milczała. Stała po jego stronie. Tak robi siostra siostrze?
Odkąd skończyłam szkołę, wyjechałam z domu i nigdy nie wróciłam. Najpierw studiowałam i mieszkałam w akademiku, potem znalazłam pracę i zamieszkałam w wynajętym mieszkaniu.
Po ślubie wynajmowaliśmy z mężem mieszkanie, bo nie mieliśmy możliwości najpierw kupić własnego. Później mąż wyjechał w celach zarobkowych do Francji. To on gromadził oszczędności i nas utrzymywał.
Miałam pieniądze, ale męża nie było w domu przez 12 lat, a ja sama wychowywałam dwie córki. A poza tym zawsze pomagałam mojej młodszej siostrze Elce. Pozostała i zamieszkała na wsi, by być przy matce.
Wyszła za mąż i sprowadziła za sobą męża, a ja natychmiast zrezygnowałam z udziału w domu, bo zrozumiałam, że moja siostra potrzebuje więcej. Ona i jej mąż mieli czworo dzieci, a ja zawsze starałam się kupować dzieciom zabawki, ubrania i przybory szkolne, bo miałam po prostu więcej możliwości.
Przeczytaj także: Moja siostra emerytka chce mi ukraść mieszkanie. Sama jest sobie winna, że ma tyle dzieci
Elka była non stop z dziećmi, a jej mąż wyjeżdżał za pracą, a potem wracał, jednym słowem nie utrzymywał rodziny tak, jak powinien. Gdybym była moją siostrą, już dawno bym się z nim rozwiodła, ale ona chciała, żeby dzieci miały ojca i wierzyła, że pewnego dnia ten człowiek się zmieni.
Nie wtrącałam się w ich sprawy rodzinne, ale gdy widziałam, że dzieciom brakuje podstawowych rzeczy, kupowałam wszystko, czego potrzebowały i nie prosiłam o zwrot pieniędzy.
Czas mijał, nasze dzieci podrosły, mąż mojej siostry wrócił do rodziny. Wydaje się, że żyje się im dobrze. Elka jest w końcu szczęśliwa. Cieszę się z powodu mojej siostry, oby ona też miała się dobrze.
Jakiś czas temu odwiedziłam ich na wsi i zobaczyłam, że mieli niezłe zbiory późnych malin (jakaś specjalna odmiana). Chciałam zebrać sobie trochę owoców, żeby zamrozić na zimę. Ale wtedy mąż mojej siostry powiedział, żebym trzymała się od nich z daleka, bo kosztowały majątek.
To, co usłyszałam, bardzo mnie zabolało. Jest mi tak przykro, że nie da się tego wyrazić słowami. Elka widziała tę scenę, ale milczała. Była po stronie męża.
Wróciłam do domu bardzo zdenerwowana, opowiedziałam wszystko swojemu mężowi, a on tylko się uśmiechnął i powiedział, żebym na niego poczekała, a on zaraz wróci. Po 15 minutach miałam na stole trzy koszyczki dorodnych malin. Mój mąż mi to kupił, jakaś kobieta sprzedała za 60 złotych.
– Nie masz się czym martwić – przytulił mnie mąż.
Jestem wdzięczna Bogu za niego, ale moja niechęć do siostry nadal pozostała. Dzwoniła do mnie już dwa razy, ale nie odbieram. Nie wiem, czy powinnam dalej utrzymywać z nią kontakt. Co mi po takiej rodzinie, jeśli pomoc ma być tylko jednostronna?




