To, co chce usłyszeć teściowa, nigdy mi nie przejdzie przez gardło. Każdy rozsądny człowiek by to zrozumiał!

Nie rozumiem, jak teściowa może oczekiwać, że zacznę tak mówić. Znamy się prawie cztery lata, ale i tak jest dla mnie prawie obcym człowiekiem.

 

O rany, muszę się wyżalić, bo to jest absolutny absurd! Teściowa czeka, aż zacznę do niej mówić „mamo”?! Chyba żartuje. To nie chodzi o to, że nie mam do niej szacunku. Po prostu jak mam teraz nazywać ją drugą mamusią, kiedy nawet moją własną mamę zwykle nazywam po imieniu?

Ten cały cyrk zaczął się, kiedy teściowa wtrąciła to podczas ostatniej wizyty. Siedzimy sobie przy kawie, a tu nagle ona z taką miną jakby powiedziała coś najbardziej oczywistego na świecie:

A od teraz będziesz mówić do mnie mamo, dobrze?

Musielibyście wtedy zobaczyć moje zdziwienie!

Ja wtedy ledwo wydukałam:

– Eee, ale przecież ja mam już mamę. I trochę dziwnie mi by było mówić tak do kogoś obcego. Ale mogę używać Pani imienia, jeśli to Pani nie przeszkadza.

 

Przeczytaj także: Żona nie chce pracować, a mi coraz trudniej utrzymać rodzinę. Jak zabiorą nam zasiłki, to zginiemy…

 

A ona na to:

– Nie, nie, ja chcę, żebyś do mnie mówiła mamo. Jesteśmy przecież już jedną rodziną.

Zaczynam się zastanawiać, czy to normalne zachowanie czy jakieś wymysły teściowej. Bo co to za pomysł? Druga mamusia? To nawet brzmi śmiesznie! Nie wiem, jak ona to sobie wyobraża…. Przez prawie cztery lata zwracałam się do niej na „pani” i teraz mam zacząć mówić „mamo”? Ja wiem, że w niektórych rodzinach pielęgnuje się taką tradycję, ale dla mnie to niepojęte, by zmuszać do czegoś takiego, to musi wynikać z własnych chęci.

Nie przekonam siebie przecież na siłę, nie dam rady… I teraz się zaczęło! Na przykład, gdy próbowałam ostatnio zwracać się do niej „pani”, to ona jakby się krzywiła. A kiedy używałam imienia – Hanna, to o mało mnie nie zabiła wzrokiem:

– Hanna? Dziecko, ja jestem od Ciebie ze dwa razy starsza. Uważaj na słowa, uważaj!

Jak mam w tym całym zamieszaniu znaleźć złoty środek?

Nawet z moim partnerem próbowaliśmy o tym rozmawiać, ale on tylko macha ręką, że „no coś tam, staraj się jakoś”. Łatwo mu powiedzieć! Jego teściowa jakoś nie oczekuje, żeby nazywał ją „drugą mamą”.

Pęka mi po prostu głowa jak o tym myślę. Nie chcę jej obrażać, ale nazywanie kogoś „mamo” to trochę przesada. Same pewnie jesteście już teściowymi, możecie mi coś podpowiedzieć?

 

 

 

Oceń artykuł
TwojaCena
To, co chce usłyszeć teściowa, nigdy mi nie przejdzie przez gardło. Każdy rozsądny człowiek by to zrozumiał!