Synowa pochwaliła się prezentem na naszą rocznicę ślubu. Nie godzę się na to!

Niedługo mamy z mężem rocznicę ślubu, a tu nagle synowa wymyśliła taki prezent, że aż nie mogłam uwierzyć. I to jeszcze z ich skromnym budżetem!

 

Ostatnio zaprosiliśmy ich na naszą rocznicę ślubu, skromny obiad, nic takiego. A synowa zadzwoniła i powiedziała mi w tajemnicy:

– Niech sobie mama szykuje sukienki, pojedziecie na wakacje, na jakich nigdy nie byliście, zabalujecie.

Nie rozumiałam o co chodziło, spać nie mogłam, więc zadzwoniłam do syna nazajutrz i kazałam mu wszystko wyjaśnić. On powiedział, że żona wpadła na pomysł, żeby nam z okazji tej rocznicy sprezentować wyjazd all inclusive do Turcji. Wyślą nas z mężem na wakacje i to jeszcze takie drogie… Pomyślałam sobie: „Dziewczyno, co ty wyprawiasz?!

Oni sami na wynajmie mieszkają, na wszystkim oszczędzają, żeby móc sobie pozwolić na kredyt i kupno swojego lokum, a tu taka niespodzianka. No nie, pomyślałam, to przesada.

Zawsze starałam się, żeby dzieciaki były rozsądne, oszczędne. A tu taka ekstrawagancja. Rozumiem, że chcieli zrobić nam miłą niespodziankę, ale przecież to nie jest odpowiedzialne. Zadzwoniłam od razu do synowej, kazałam jej wyjaśnić, co to ma być. No i potwierdziła, że to jej pomysł. Mówię:

– No dobrze, pomysł to może i dobry, ale przecież nie na Wasz portfel.

Chwilę dyskutowałyśmy, ale powiedziałam wprost:

Dzieci, dziękujemy, ale nie przyjmiemy tego prezentu. Macie swoje wydatki, oszczędzajcie na coś ważniejszego.

I co? I zamiast zrozumienia, synowa się obraziła. Mówi, że nie przyjdzie na naszą rocznicę, skoro się nie cieszymy z prezentu. No ale jak mam się cieszyć, skoro wiem, że to dla nich duży wydatek?

Wiecie, to mnie trochę boli. Myślę, że chcieli dobrze, ale przecież trzeba myśleć rozsądnie. My sobie poradzimy, a oni powinni myśleć o przyszłości, o własnym mieszkaniu. Nie chcę, żeby przez nas wpadli w tarapaty finansowe. A teraz jeszcze ta atmosfera… Zamiast miłego spotkania, mamy kłótnię i nieporozumienia.

 

Przeczytaj także: Moja matka chwali się wnukiem przed wszystkimi. Ale jak poprosiłem ją o pomoc, powiedziała mi coś takiego

 

Nie wiem, może przesadziłam, może powinnam była inaczej to ująć. Ja po prostu chcę dla nich jak najlepiej. Nie potrzebuję drogich prezentów, wystarczy, że są szczęśliwi i mają się dobrze. No ale teraz to już nie wiem, jak to wszystko naprawić. Czuję się jakbym zrobiła coś złego, choć chciałam tylko dobrze…

 

 

Oceń artykuł
TwojaCena
Synowa pochwaliła się prezentem na naszą rocznicę ślubu. Nie godzę się na to!