Synową boli kręgosłup od burz magnetycznych. Jak jej wytłumaczyć, że to niemożliwe?!

Mieszkają ze mną syn i synowa, oszczędzają na własne mieszkanie i nie dokładają mi się do niczego. Chcę pomóc młodym, ale należy mi się za to choć odrobinę szacunku. A ona potrafi trzasnąć drzwiami, podnieść głos, a co najważniejsze, opowiadać o tematach, o których nie ma pojęcia.

Syn przez trzy tygodnie pracuje w Niemczech na budowie, a na tydzień wraca do domu. Przenieśli się do mnie z żoną zaledwie dwa miesiące temu, wcześniej mieszkali w wynajętym mieszkaniu. Synowa ma matkę i ojca gdzieś w innym regionie, ale prawie się z nimi nie komunikuje, nie pytałam szczególnie dlaczego.

Wcale nie jestem stara, wyglądam dobrze jak na swój wiek. Jestem już po rozwodzie, ale mam dobrego mężczyznę, z którym spotykamy się od kilku lat, ale nie chcemy razem mieszkać, jest nam dobrze. Wiek mam taki, że cenię swoją przestrzeń osobistą i komfort.

To prawda, kiedy syn i synowa się do mnie wprowadzili, w pewnym stopniu straciłam spokój, ale miało to być tymczasowe. Dzieci nie płacą u mnie czynszu, wolą oszczędzać na swoje. Pozwalam im mieszkać ze mną na czas nieokreślony, bezpłatnie, nawet sama płacę za media.

Ja z kolei czekam i domagam się od synowej pomocy w domu w zakresie gotowania oraz utrzymania porządku i czystości. Nie jest to trudne, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że synowa pracuje zdalnie zaledwie kilka godzin dziennie przy swoim laptopie. Ale ona nie wykazuje żadnej inicjatywy! Ukrywa się w swoim pokoju, w ogóle nie wiem, co je.

 

Przeczytaj także: Wstyd mi, że moja matka jest tak łatwowierna. Inwestuje każdy grosz w obcego człowieka

 

Cóż, czyścić – czyści, ale tylko po sobie. A żeby umyła podłogi czy wymieniła firany, o tym mogę tylko pomarzyć.

Przedwczoraj zaprosiłam do domu dwie koleżanki na obiad, Wcześniej rano poprosiłam synową, żeby zrobiła nam kopytka z sosem grzybowym. Nic skomplikowanego, szybkie danie i niewymagające dużej pracy.

Ale co z tego, skoro kiedy przyjechałyśmy, synowa postawiła dla nas na stole pizzę, którą wcześniej zamówiła! Czy tak trudno było spełnić moją prośbę? Nie rozumiem. I wiecie, co mi powiedziała?

„Boli mnie kręgosłup od burz magnetycznych, nie mogę stać w kuchni”. Słyszeliście kiedyś większą bzdurę?!

Nawet sprawdziłam sobie w Internecie czy takie schorzenie może występować, ale skąd… To tylko wymysły tej mojej leniwej synowej.

Spakuj walizki i idź się wylecz z tych burz magnetycznych – krzyknęłam jej.

Oczywiście postąpiłam źle, niepotrzebnie się uniosłam, ale w sumie mam rację: nie można żyć na gotowe, na cudzy rachunek i nic nie robić samemu!

Synowa ze mną nie rozmawia, syn zadzwonił i powiedział, żebym słowem nie odzywała się do jego żony dopóki nie zastanowię się nad swoim zachowaniem. Ale co tutaj jest do zastanawiania się? Czy już nie wolno nawet poprosić o zwykłą pomoc, kiedy mieszka się pod jednym dachem?

Synowa oburzyła się, że traktuję ją jako gosposię, gdzie nawet palcem nie kiwnie, by zrobić coś przy domu. Nie wiem, kto z nas ma rację i jak to będzie teraz wyglądać.

Oceń artykuł
TwojaCena
Synową boli kręgosłup od burz magnetycznych. Jak jej wytłumaczyć, że to niemożliwe?!