Sąsiad rywalizuje ze mną we wszystkim, odkąd zaczęło mi się wieść. Ten drań chce wpędzić mnie do grobu

Nigdy nie sądziłem, że nowa praca wywoła taką burzę. Mój sąsiad, on to jest jak cień – gdzie ja, tam i on. Nawet jak moja żarówka się przepali, to zaraz on wymienia swoją na dwa razy jaśniejszą!

Zawsze byłem człowiekiem skłonnym do dbania o siebie i swoich bliskich. Nie miałem zamiaru prowadzić walki ani rywalizacji, zwłaszcza z sąsiadem. Mój świat zmienił się, gdy dostałem nową pracę. Byłem podekscytowany, pełen nadziei na przyszłość. Ale to, co miało być dla mnie momentem radości, szybko przemieniło się w niekończący się wyścig z sąsiadem.

Kiedy kupiłem nowe auto, nie spodziewałem się, że stanie się to punktem zapalnym. Sąsiad, zamiast cieszyć się moim sukcesem, natychmiastowo zareagował, kupując droższy model. Z każdym moim krokiem, z każdym wydatkiem na coś nowego, on reagował tak samo. Remont ogrodu czy nowa brama, on też nie mógł być gorszy.

 

Przeczytaj także: Naszym wnukom szkoda pieniędzy na benzynę. Nie chcą nas odwiedzać, bo taniej jest rozmawiać przez telefon

 

Mam trochę oszczędności i ostatnio pomyślałem, że dołożę i ocieplę dom. Od dawna o tym myślałem, ale zawsze brakowało funduszy albo były pilniejsze potrzeby. Ale ta rywalizacja poszła za daleko… Miałem nadzieję, że odrobina pracy nad domem sprawi, że będziemy cieszyć się trochę cieplejszymi zimami, ale nawet to wywołało tragedię.

Wiecie co, przyszła do mnie zapłakana żona sąsiada. Mówi, że jej mąż to w jakąś chorą obsesję wpadł i błaga mnie, żebym ja tego swojego domu nie ocieplał, bo jak to zrobię, to jej mąż jest gotów zadłużyć się w banku, byleby zrobić to samo.

Nie wiem już co robić. Czy ludziom brakuje piątej klepki w mózgu, czy co? Jest mi szkoda jego żony, bo oni żyją skromnie, a ten, zamiast wydawać na potrzeby rodziny, to chce rywalizować. To, co robię, robię dla moich bliskich, żeby było im wygodniej. Ale ten gość? On jakby zapomniał, do czego tak naprawdę służy życie. Niech się zastanowi, bo biedna ta jego żona. Jej skąpi na wszystkim, a wydaje kasę na chory wyścig.

Boję się, że to się dla mnie źle skończy. Stres przez całą tę sytuację doprowadził do tego, że coraz częściej pobolewa mnie serce, boję się, że wyląduje w szpitalu z tych nerwów.

Nie wiem już, co robić. Ocieplać ten dom czy nie? Może próba rozmowy z nim by coś dała? Ale jak rozmawiać z takim człowiekiem?

Oceń artykuł
TwojaCena
Sąsiad rywalizuje ze mną we wszystkim, odkąd zaczęło mi się wieść. Ten drań chce wpędzić mnie do grobu