Naszym wnukom szkoda pieniędzy na benzynę. Nie chcą nas odwiedzać, bo taniej jest rozmawiać przez telefon

Kiedyś myśleliśmy, że wnuki będą się cieszyć, że mogą odwiedzać babcię i dziadka, a tu proszę, szkoda im na benzynę! Nie chcą przyjeżdżać, bo muszą wydać parę groszy na paliwo.

 

To już nie te czasy, kiedy odwiedziny były naturalną rzeczą, teraz to tylko przez telefon czy wideo można porozmawiać. A my? Zostaliśmy sami, poza wnukami nie mamy nikogo bliskiego, a im wcale nie spieszy się, by do nas zajrzeć.

Mieliśmy tylko jednego syna i z dnia na dzień go straciliśmy w straszliwym wypadku samochodowym. Nasz Bartosz bardzo młodo rozpoczął dorosłe życie. Już w wieku trzydziestu lat miał trójkę dzieci. Byliśmy dobrą rodziną, z synową tez mieliśmy bardzo dobre kontakty. Wiadomo, bywało, że coś nam nie odpowiadało, ale ja zawsze starałam się łagodzić, a nie prowokować. Wszystko skończyło się nagle. Pamiętam do dziś ten dzień, jak wnuk zadzwonił i powiedział, że ich rodzice nie żyją, mieli wypadek i trzeba urządzić pogrzeb.

Po śmierci jedynego syna było mi bardzo ciężko, ale myślałam, że będziemy wspierać się nawzajem. Ale cóż, każdy ma swoje życie, jak widać…

Jacek, Basia i Krzysiu mają już swoje rodziny, prace, zobowiązania. Na początku o nas pamiętali, przyjeżdżali choć raz w miesiącu, mogliśmy nacieszyć się nimi. Ale później z roku na rok coraz mniej ich było w naszym życiu. Ostatnio widziałam wnuki na Wielkanoc, ponad pół roku…

 

Przeczytaj także: Nasze dzieci podbierają nam z konta pieniądze. Myślą, że jesteśmy starzy, to i o niczym nie mamy pojęcia

 

Dzwonię do każdego z osobna i mówię, by przyjechali. To przecież nie jest aż tak daleko, żeby nie móc się spotkać. A Jacuś mi na to:

– Babcia, czy Ty masz pojęcie jakie paliwo jest teraz drogie? To szkoda marnować pieniądze, taniej będzie jak porozmawiamy przez telefon.

Marnować pieniądze… Rozumiecie to? Serce mnie zabolało z bólu. To samo mówią dwie młodsze wnuczki. Jedna nie ma prawa jazdy, to zrzuca winę na drogie bilety i też nie chce przyjechać. Mówi, że spotkamy się na Boże Narodzenie. Ale kto widział, by spotykać się jedynie od święta?

Całe życie starałam się być dla nich dobra, wspierałam każde po kolei. Może ja czegoś nie widzę i popełniliśmy z mężem jakiś błąd? No bo dlaczego tak bardzo uciekają od tego, by raz na jakiś czas odwiedzić dziadków?

Nawet jak chcieliśmy im pomóc, zapłacić za benzynę, to mówią, że łatwiej porozmawiać zdalnie.

Nie ma już tego poczucia wspólnoty, troski o rodzinę. Teraz to tylko te gadżety elektroniczne i rozmowy na odległość. Gdzie te czasy, kiedy spotkania były czymś wartościowym? Teraz to telefonik w ręku i tyle…

Oceń artykuł
TwojaCena
Naszym wnukom szkoda pieniędzy na benzynę. Nie chcą nas odwiedzać, bo taniej jest rozmawiać przez telefon