Rodzice ucznia chcą mnie pozwać o alimenty. Straszą mnie sądem, bo dziewczyna z wycieczki przywiozła ciążę

O mój Boże, to jest absolutnie niewiarygodne! Jak ci ludzie mogli dojść do wniosku, że to ja mam ponosić odpowiedzialność za to, co się wydarzyło?

 

Jestem nauczycielką w technikum, moją rolą jest edukować i dbać o uczniów podczas wycieczek, ale przecież nie jestem stróżem ich życia osobistego!

Organizowaliśmy fantastyczną wycieczkę do Czech, a potem to… Jedna z uczennic zaszła w ciążę. Zosia i Bartek to uczniowie mojej klasy. Od samego początku roku szkolnego byli parą, nie dało ich się od siebie oderwać – na każdej lekcji razem, to samo na przerwie, nierozłączni po prostu, zapatrzeni w siebie nastolatkowie…

I jak się okazało, pojechali na wycieczkę nie po to, by edukować się czy zwiedzać, ale po to, by przywieźć stamtąd ciążę. Ale jak to mogło być moje niedopilnowanie? Przecież nie jestem policjantką, nie śledzę ich każdego ruchu. To było tylko dwoje uczniów, a ja mam ich w sumie prawie trzydziestu.

 

Przeczytaj także: Wydawało się, że mam szczęście z przyszłą synową. Jednak przed ślubem odstawiła taki cyrk…

 

Zostałam wyciągnięta z lekcji i poproszona do pokoju dyrektora. Tam wściekły ojciec chłopaka naskoczył na mnie zaraz po przekroczeniu progu. Straszył mnie sądem i tym, że jego syn ani on żadnych alimentów „na bachora” płacić nie będą, bo to wszystko moja wina i już mam szykować się na comiesięczne przelewy.

Pani za to płacą, żeby dzieci były bezpieczne! Nie dopilnowała pani, bo wolała pani zajadać się ciastkiem z koleżaneczkami z pracy, to teraz będzie pani bulić na obcego dzieciaka! Już ja dopilnuję, że nie będzie pani stać na żadne ciastko!

Mówię mu, że przecież dzieci były bezpieczne. Żadnemu krzywda się nie stała, każde przyjechało całe i zdrowe z wycieczki. Miałam stać całą noc pod pokojami i pilnować? Zresztą, skąd pewność, że stało się to na wycieczce? W każdym pokoju spało po kilku uczniów, to nie były pokoje dwuosobowe!

Ale on niewzruszony, nie docierały żadne argumenty.

Nie mogę uwierzyć, że rodzice chłopaka uznali mnie za winną! Przecież nie mogłam przewidzieć, że coś takiego się wydarzy.

Teraz muszę w poniedziałek iść do prawnika, jestem już umówiona. Nie mogę dać sobie wmówić, że jestem winna w tej sytuacji. Ale ta presja… To takie przerażające. Przecież ci ludzie są wpływowi, a ja jestem tylko nauczycielką z marną pensją, której ledwo starcza do pierwszego.

Oceń artykuł
TwojaCena
Rodzice ucznia chcą mnie pozwać o alimenty. Straszą mnie sądem, bo dziewczyna z wycieczki przywiozła ciążę