To dla mnie niepojęte, jak jedna osoba i jeden komentarz potrafią zmienić całe moje dotychczasowe przemyślenia i całą mnie. Jeszcze do niedawna byłam pewną siebie dwudziestosześciolatką. Zgrabna, wysportowana, pełna energii…
Wszystko zaczęło się zmieniać od momentu, gdy poznałam mojego ukochanego. Był cudowny, miły i kochał mnie taką, jaka jestem. Jednak wraz z nim przyszedł też pewien dodatkowy bagaż – moja teściowa. Pierwsze spotkanie z nią było jak z jakiegoś sennego koszmaru. Nie wiedziałam, że tak opryskliwi i nieprzyjemni ludzie istnieją, naprawdę… Zaczęła komentować moją wagę, nieustannie powtarzając, że jestem za szczupła.
– Sama skóra i kości. Dziecko, żaden mężczyzna nie będzie zainteresowany takim wieszakiem. Nie wiem, co widzi w Tobie mój syn, ale jako matka znam go bardzo dobrze, szybko poszuka sobie lepszej.
Myślałam, że to żart, ale wkrótce stało się jasne, że to jej sposób na kontrolowanie, na narzucenie swoich standardów.
Co najlepsze ona nosi rozmiar XL, jeśli nie większy. A to dosyć niska kobieta, z dala widać, że ma nadwagę. Ostatnio odwiedziliśmy ją z mężem w trakcie obiadu, bo po nas zadzwoniła – miałam ubraną delikatną różową bluzkę i białe spodnie:
Przeczytaj także: Sąsiad rywalizuje ze mną we wszystkim, odkąd zaczęło mi się wieść. Ten drań chce wpędzić mnie do grobu
– Taka blada, z daleka widać, że chora, a jeszcze ubiera się na blado – krzyczała od wejścia.
A ostatnio próbowała mnie przekonać do zmiany fryzury i zrobienia sobie trwałej, bo u niej na wsi kobiety tak robią. Nie mam już siły na to, co słyszę, nie raz mam ochotę wygarnąć jej, że gruba baba z barankiem na głowie nie będzie mi mówić, jak mam wyglądać, ale po co mi to… Kłótnie w rodzinie jeszcze do niczego dobrego nie doprowadziły.
Tylko nie mogę zrozumieć, dlaczego zaczęła tak się zachowywać. Chciałam być akceptowana w jej oczach, ale ona potrafiła mnie krytykować nawet przy obcych ludziach. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak źle się wtedy czułam.
Postanowiłam przytyć, myśląc, że może będzie dla mnie milsza. To było moje rozwiązanie, moja próba dostosowania się do jej oczekiwań. Ale teraz, gdy patrzę w lustro, czuję się jakbym zdradziła samą siebie. Kolejne kilogramy nie przyniosły mi akceptacji, ale dodały kompleksów.
Teraz mam lęki przed wagą. Boję się zobaczyć kolejne cyfry na wadze… Nie potrafię już przestać. Wstaję w środku nocy i idę do lodówki, bo to jest silniejsze ode mnie.
Wytłumaczcie mi, dlaczego teściowa tak ze mną postępuje? Czy kiedykolwiek uda mi się wyzwolić spod tej presji i odzyskać siebie?



