Prawie całe życie wychowywałam syna sama, ale o najważniejszych wydarzeniach w jego życiu dowiedziałam się nie od niego, tylko od byłego męża. Było mi z tego powodu bardzo przykro.


Mój mąż i ja jesteśmy rozwiedzeni od szesnastu lat. Syn miał wtedy dwa i pół roku. Od tamtej pory wychowywałam go sama, oczywiście przy pomocy mojego byłego męża, który pomagał finansowo i kupował prezenty dla syna. Ale moje dziecko nie miało pełnej rodziny.
Gdy byliśmy małżeństwem, musieliśmy się kilka razy przeprowadzać, ponieważ mąż był wojskowym. Za każdym razem, gdy przenosili go do innej jednostki, musieliśmy się przemieszczać razem z nim, a ja nie byłam w stanie ciągle podróżować z nowonarodzonym dzieckiem. Później, dość szybko, zorientowałam się, że mnie zdradza. Okazało się, że ma romans z sympatyczną koleżanką z pracy i nie kontynuowałam już podróży po kraju za nim.

Mój były jest miły, z poczuciem humoru i towarzyski. Zawsze był w centrum uwagi kobiet i teraz też jest. Po zdradzie chyba miał wyrzuty sumienia. Długo przepraszał i błagał mnie, bym dała mu drugą szanse i pozwoliła mu wrócić, ale ja nie wybaczam zdrady. Nie poradził sobie w roli męża, ale nie mogę zaprzeczyć, że jest dobrym ojcem.
I tak przez te wszystkie lata byliśmy z synem sami. Dobrze się dogadywaliśmy, myślałam, że jestem dla niego przyjaciółką. Dzielił się ze mną swoimi problemami i obawami, przybiegał do mnie, gdy chciał podzielić się radością. Ale wczoraj dostałam telefon, który bardzo mnie zaniepokoił. Mój były mąż zadzwonił i powiedział mi, że nasz syn ma dziewczynę. Co gorsza, ona jest jeszcze niepełnoletnia i jest w ciąży.

Byłam bardzo zaskoczona. Syn niedawno skończył osiemnaście lat i nie powiedział mi, że ma dziewczynę. Dlaczego nie przyszedł do mnie z tą wiadomością? Mój były mąż pojechał z synem, poznał rodziców dziewczyny i porozmawiał z nimi. Ojciec obiecał też synowi, że pomoże mu się dostać do pracy w wojsku oraz zapłaci za ich mieszkanie.

Było mi przykro, że dowiedziałam się o tym ostatnia. On poszedł do ojca, a nie do mnie. W sumie ojciec rozwiązał wszystkie jego problemy: i z pracą, i z mieszkaniem. A moje czasy minęły. Syn wyjaśnił mi, że zwrócił się do ojca, bo nie chciał mnie denerwować, ale mimo to jest mi przykro i czuję się pominięta. I choć jest mi z tym źle, muszę zaakceptować to, że mój syn dorósł i podejmuje decyzje bez mojej wiedzy.
A jutro będziemy mieć gości. Jego dziewczyna i jej rodzice przyjadą do nas na spotkanie, by przedyskutować kwestię ślubu.

Oceń artykuł
TwojaCena
Prawie całe życie wychowywałam syna sama, ale o najważniejszych wydarzeniach w jego życiu dowiedziałam się nie od niego, tylko od byłego męża. Było mi z tego powodu bardzo przykro.