Wszystkim chłopakom podobała się Paulina, wyjątkowa piękność z pierwszej klasy liceum. Była szczupła, miała czerwone pulchne usta i mały uroczy nos. Dziewczyna wiedziała, że chłopcy się na nią gapią, a jej wyniosłe, zwycięskie spojrzenie, zdradzało jej dumę.
Dariusz też ją lubił. Siedząc za nią, mógł podziwiać jej cienką szyję i loki na krótkich włosach, zebranych w kucyk na czubku głowy.
Paulina nie zwracała jednak uwagi na Darka. Chłopcy ze starszej klasy, znacznie bardziej wysportowani i męscy, biegali za nią.
Chłopak cierpiał. Beata, wierna jego przyjaciółka, która siedziała z nim od początku w ławce, częstowała go sernikiem swojej babci, czekoladkami pozostałymi po świętach. Jednak to niewiele mu pomogło. Ona widziała męczarnie Darka i próbowała zrozumieć jego sytuację, wczuwała się w jego uczucia.
Dziewczyna była dobrą uczennicą. Pozwalała mu kopiować zadania domowe, przynosiła mu książki z biblioteki do czytania. Od niej dowiadywał się wszystkich wiadomości o szkole. Przyzwyczaił się do tej jej opieki.
Pewnego dnia, gdy Beata zachorowała, Darek miał nawet zaległości w nauce. Odwiedził koleżankę, gdy już prawie było lepiej, mówiąc jej:
– Wyzdrowiej szybko, bo bez Ciebie będę miał kłopoty. Oblałem nawet sprawdzian.
Beata uśmiechnęła się, a na jej policzkach pojawił się rumieniec.
– W porządku, trzymaj się. Niedługo wracam i będę Ci pomagać. Naprawdę masz zaległości – odpowiedziała, biorąc od Darka klasówkę z matematyki.
Dziewczyna wróciła do szkoły, była wiosna, chłopcy marzyli już o wakacjach, a Dariusz wciąż obserwował piękną Paulinę, nie przejmując się zbytnio nauką. Przecież jego pracowita i wierna przyjaciółka zawsze mu pomoże, jak starsza siostra.
Nadeszło lato, wszyscy uczniowie wyjechali na wakacje. Darek spędził wspaniały czas u dziadków na wsi. Przez lato podrósł o pięć centymetrów, przybrał na wadze, jego sylwetka wydawała się bardziej umięśniona. Babci udało się trochę utuczyć swojego wnuka. Ponadto bardzo się opalił, jakby przyjechał z zagranicznego obozu.
Pierwszego września, młodzież zebrała się na uroczystej akademii przed szkołą. Ledwo powstrzymując swoje podniecenie, koledzy z klasy rozglądali się po sobie, starając się nie robić hałasu na apelu. Cieszyli się ze spotkania i byli zdumieni, jak wielu z nich urosło i dojrzało. Szczególnie Dariusz zaszokował wszystkich. Był najbardziej wyrośnięty i w ciągu jednego lata, z chłopca zmienił się w przystojniaka.
Wszystkie dziewczyny w klasie uśmiechały się i patrzyły pytająco na niego. Jak w bajce, Darek z brzydkiego kaczątka, zmienił się w pięknego łabędzia.
Paulina nie mogła nie zauważyć tej zmiany. Nadal była tą samą pewną siebie i dumną dziewczyną. Chłopak, z jakiegoś powodu, nie odczuwał już tak mocno potrzeby jej uwagi. Gdy dorósł, nagle poczuł rodzaj wolności, jakby urosły mu skrzydła. Jeśli wcześniej wstydził się swojego wyglądu, teraz jego umysł radował się, ciesząc się ze zmiany wyglądu.
Kiedy wszyscy usiedli w swoich ławkach na pierwszej lekcji, dopiero wtedy rzucił okiem na Beatę. Jej zmiana zadziwiła go. Ona, podobnie jak kolega, zmieniła się przez lato. Nie urosła, ale stała się zupełnie inna. Darek widział tę zmianę w zaokrąglonej sylwetce dziewczyny. Przyjaciółka zmieniła swój wygląd na bardziej kobiecy oraz była delikatną i słodką. Wszystkie jej ruchy były inne, miękkie i powabne. Nawet jej palce u rąk i nóg były bardzo zadbane, a paznokcie lśniły bezbarwnym lakierem.
Chłopak był mile zaskoczony. Nawet nie odważył się od razu z nią porozmawiać. Ona widziała jego zakłopotanie i teraz trzymała dumnie głowę, patrzyła na nauczyciela z półuśmiechem.
Na przerwie zapytał ją krótko:
– Jak się masz?
– Dobrze – odpowiedziała prosto i spojrzała mu prosto w oczy, wyraźnie podziwiając jego zmiany.
– Stałeś się zupełnie inny, nie poznaję Cię – powiedziała i zaśmiała się delikatnie.
– Ty też – Darek powiedział jeszcze ciszej.
Nie patrzył już na Paulinę. Teraz on i Beata byli nierozłączni. Razem chodzili do szkoły i razem wracali do domu po szkole. Przez cały okres, od drugiej klasy aż do matury, wszyscy koledzy podziwiała tę parę. Oni zawsze byli razem. Jeśli w pierwszej klasie łączyła ich tylko przyjaźń, teraz w ich oczach błyszczała prawdziwa miłość.
Nie skończyła się ona nawet po ukończeniu szkoły średniej. Beata i Dariusz byli nierozłączni nawet wtedy, gdy chłopak służył w wojsku.
Zawsze pojawiali się razem na szkolnych zjazdach, ciesząc się ze spotkania z resztą kolegów i koleżanek.
– No cóż, jesteście razem już kilkanaście lat. Nie jesteście sobą zmęczeni? – Ich towarzysze śmiali się.
Ale oni tylko się uśmiechali.
– On się we mnie zakochał dopiero w drugiej klasie liceum, ale ja chyba kocham go od pierwszej, to pewne – powiedziała uśmiechnięta dziewczyna.
Mężczyzna roześmiał się, przytulając żonę. Wszyscy koledzy mu zazdrościli tak wspaniałej przyjaciółki, a zarazem żony, która zawsze była mu wierna. Dostał ją od razu, w szkole, przed kimkolwiek innym.



