Ludzie patrzą na mnie w tramwaju, gdy wsiadam na przystanku Politechnika, i myślą pewnie: biedna staruszka

Mam czterdzieści dwa lata i warsztat samochodowy w Radomiu. Dwa podnośniki, kanał, kompresor, który wyje

Polonez z Wrocławia powiedział mi kiedyś, że dzieciństwo pachnie benzyną. Stał na parkingu pod blokiem

Wzięłam z półki w aptece opakowanie magnezu i odstawiłam je z powrotem. Trzeci raz w tym tygodniu.

Droga na pozycje była rozbita. Podskakiwaliśmy na każdej wyrwie, a deszcz ze śniegiem zacinał w przednią

Pierwszy raz usłyszałam o nim w autobusie linii 47, gdzieś między Zaspą a Wrzeszczem. Jakaś starsza kobieta

Marek Kowalik skończyłby dziś sześćdziesiąt cztery lata. Nie skończył, bo ocean w Tajlandii miał inne

Ja nie nazywam jej macochą. Nigdy tak nie mówiłam. Dla mnie to była pani Helena. A dla mojej siostry

Sąsiadka spod piątki wyszła na balkon i krzyknęła „obiad”. A ja wtedy pomyślałem, że to jest właśnie









