Omal porwali moje dziecko, nie wiem, co robić! „Tato, dlaczego wysłałeś po mnie wujka?”

Szczerze, do tej pory trudno mi o tym mówić, ale czuję, że muszę się podzielić tą historią. Może to pomoże komuś innemu. Może to sprawi, że będziemy bardziej czujni.

 

Moja córka Basia chodzi do pierwszej klasy. To grzeczna i trochę wstydliwa dziewczynka, ale nie mamy z nią żadnych problemów. Co jej powiemy, to zrobi, nauczyciele też ją chwalą bardzo. O Basię bardzo długo się staraliśmy, dopiero sześć lat po ślubie udało nam się mieć pierwsze dziecko. Córka jest dla mnie całym światem. To moje jedyne dziecko, więc jak mogłoby być inaczej? Zresztą, ja sam wychowywałem się tylko wśród braci, więc to, że trafiła nam się córka, to dla mnie błogosławieństwo.

Zwykle ja albo moja żona odwozimy i odbieramy Basię ze szkoły. Ze szkoły do naszego osiedla nie kursuje żaden bezpośredni autobus, córka musiałaby wracać pół godziny z przesiadką. Oboje z żoną mamy samochody, więc czemu dziecko ma się męczyć? Córka zawsze po lekcjach idzie na przystanek obok szkoły, a my tam podjeżdżamy i ją zabieramy. Tego dnia jednak obydwoje byliśmy zawaleni pracą. Napisaliśmy córce sms-a, że będziemy chwilę później i żeby jak zawsze czekała na nas na przystanku i nie martwiła się.

To, co się wydarzyło, przekroczyło moje najgorsze obawy. Podjechałem na miejsce dwadzieścia minut spóźniony. Czekałem akurat na światłach jak z oddali zobaczyłem, że Basia rozmawia z jakimś obcym mężczyzną. Już wtedy zapaliła mi się czerwona lampka. Zatrąbiłem, a gdy córka mnie zobaczyła, od razu zaczęła machać, a ten człowiek tylko się rozejrzał, wsiadł do auta i z piskiem opon odjechał.

A Basia widząc mnie zaczęła pytać:

Tata, a czemu wysłałeś po mnie wujka? Mówiłam Ci, że mogę zaczekać. Popatrz, nie spóźniłeś się dużo.

Serce stanęło mi w piersi. Jakiego wujka?!

Okazało się, że Basia poszła na przystanek z koleżankami. Autobus podjechał prawie od razu, więc córka została na przystanku sama. I wtedy podjechał ten mężczyzna przestawiając się za jej wujka, mówił, że zna mamę i tatę, żeby dziewczynka nie czekała, on zawiezie ją i odprowadzi pod samo mieszkanie.

Na szczęście nasza Basia jest bystra i zna naszą rodzinę i wszystkich wujków. Nie chciała z nim wsiąść, a jak mężczyzna zaczęła na nią naciskać, wtedy zobaczyła mnie.

Gdy dowiedziałem się o tym, moje serce zamarło. Nie mogłem uwierzyć, że ktoś próbował skrzywdzić moje dziecko. Wróciłem do domu jak szalony, a wieczorem wszystko opowiedziałem żonie. Po drodze dzwoniłem do szkoły, domagając się większej ochrony – nie wiem, co mogliby zrobić, może ktoś z nauczycieli powinien odprowadzać dzieci na przystanek i czekać aż odjadą?

Szkoła odpowiedziała rutynowo, twierdząc, że to nie leży w ich odpowiedzialności. Kiedy opowiedziałem im, co się stało, byli zaskoczeni, ale też zdawali się bagatelizować sprawę. To mnie rozwścieczyło. Jak można tak lekceważyć bezpieczeństwo dzieci?

 

Przeczytaj także: „Zabieraj swoje wnuki i wynoś się z naszego mieszkania!”. Tak postawiłam teściową do pionu

 

Zgłosiłem sprawę na policję, ale też nie wierzę, że cokolwiek zrobią. Na posterunku powiedzieli, że takie sytuacje się zdarzają…

Żałuję, że nie zdążyłem wtedy zrobić zdjęcia numerów rejestracyjnych tego samochodu, teraz ten człowiek nadal jest na wolności. Od ponad tygodnia nie mogę spać, drżę na myśl, co by się stało, gdyby Basia pojechała z tym człowiekiem. Ręce trzęsą mi się do teraz… Jak złapię tego wariata, nie ręczę za siebie… uważajcie na dzieci!

Oceń artykuł
TwojaCena
Omal porwali moje dziecko, nie wiem, co robić! „Tato, dlaczego wysłałeś po mnie wujka?”