W ten sposób napaść zostaje zagłuszona, to już pewne. Nie ma już żadnego ruchu wojsk do przodu. Wciąż próbują przebić się na wschodzie, by zdobyć Volnovakha, ale poza tym ofensywa została całkowicie zatrzymana, a na niektórych obszarach, wojska się wycofują.
Co teraz?
Po pierwsze, teraz będą starali się to naprawić, oni już próbują, zawsze tak jest. Gdy pierwszy szturm się nie udaje, rozpoczynają ostrzał wszystkiego, obszary mieszkalne, sektor prywatny i nic ich to nie obchodzi, co sie stanie z ludnością cywilną.
Walą we wszystko, bez względu jaka mają broń. „Pionami”, „Tulipanami”, „Solntepeksami”, rakietami bombami kasetowymi, MLRS, wszystkim, co mają pod ręką.
Na skrzyżowaniu w Groznym, znajdował się ogromny niewybuch, nie wiem, czy była to bomba pięciotonowa, czy próżniowa, ale gdyby wybuchła, z całego bloku nic by nie zostało. Całe szczęście do wybuchu nie doszło, ale mimo tego, tam gdzie spadła, lej miał dziesięć metrów średnicy i trzy metry głębokości, a po środku wystaje wielka głowica, jest to w centrum miasta.
Całkowicie zrównali z ziemią Grozny, trzeba przyznać, że wiedzą jak to robić.
Problemem dla nich jest jednak to, że Ukraina to nie Syria.
A Charków to nie Aleppo, przynajmniej jeśli chodzi o skalę.
Przypomnę, że w Syrii, gdzie robili, co chcieli i zachowywali się jak na strzelnicy, pociski skończyły się już po dwóch miesiącach i musieli zwiększyć produkcję.
Pod tymi bombardowaniami, próbują powoli przedostać się na terytorium, ale nie o to chodzi.

Chodzi o to, że Ukraina wciąż ma systemy obrony powietrznej, na dobre i na złe. Sprawdza się w przypadku pocisków rakietowych i bardzo dobrze w przypadku samolotów i jak Bóg da, będzie ich więcej, konwój nadchodzi.
Rozpoczęła się Lend-Lease. Nie mają już więc wolnego nieba, by bombardować przez całą dobę, jak na strzelnicy. Chwała bułgarskim MiG-om, chwała Stingerom, chwała ukraińskim siłom powietrznym, chwała obronie przeciwlotniczej Poroszenki i chwała obronie przeciwrakietowej, nie wiem czyjej, tej która jest teraz dostarczana.
A jeśli Bóg pozwoli, NATO wraz z Unią Europejską i Ameryką zamknie całkowicie niebo. W obliczu tych sankcji i działań, które są obecnie podejmowane, a które jeszcze trzy dni temu wydawały się absolutnie nie do pomyślenia, nie wydaje się to już takie niemożliwe.
Wtedy, przy okazji, możemy położyć temu kres.
W takim przypadku wojna nie potrwa długo. Oczywiście, że tak, ale o wiele bardziej problematyczne będzie zrobienie z Charkowa, Groznego, to bedzie dużo trudniejsze.
Istnieją dwie dodatkowe opcje.
Z reguły do czasu zatrzymania ofensywy, to co zostało zdobyte przez okupanta, pozostaje z nim.
Jednak w tym przypadku, problem dla okupanta polega na tym, że nie udało mu się sdobyć prawie niczego, praktycznie nie weszli do miast, a przede wszystkim, ich „żelazo” stoi po prostu na otwartym polu.
Stanie w szczerym polu i ostrzał artyleryjski, ta taktyka sprawdziła się w Czeczenii, ale tu były dwie opcje.
Po pierwsze, Czeczeni nie mieli praktycznie nic poza bronią strzelecką, po drugie, fizycznie było ich niewielu.
Ukraina ma praktycznie wszystko, a wkrótce będzie miała jeszcze więcej. „Javelin”, „Stugny”, Artyleria, RSZO, lotnictwo, pociski, ogólnie pełny zestaw do obrony.
Przed takim arsenałem, nie sposób się ukryć w terenie!!!
Rosjanie zaczną więc teraz wprowadzać inne metody, albo sami zaczną wycofywać się tam, gdzie będą mieli schronienie.
Po prostu nie widzę innych możliwości. Niszczenie obrony przeciwlotniczej i arsenałów rakietowych, oczywiście można i tak.
Nie da się jednak trafić w każdy krzak, w którym może znajdować się NLAW.
Na terenach, na które wkroczyli, będą mieli możliwość obrony. Bo przynajmniej Ukraina nie będzie uderzać w tereny mieszkalne. Jeśli miasto jest puste i znajduje się w nim tylko wróg, można je po prostu zmielić za pomocą artylerii. Jeśli jednak są w nim cywile, to kończy się możliwość użycia ciężkiej broni, a jedynym wyjściem jest czyszczenie terenu. To zawsze kończy się krwią i to bardzo dużą jej ilością.
Więc tam, gdzie doszli, nadal będą mogli się bronić przez pewien czas. Chyba, że miejscowa ludność, która teraz blokuje ich gołymi rękami, nie spali ich koktajlami Mołotowa.
Ale pola i co ważniejsze drogi, zostaną oczyszczone.
Nie możesz stać na polu, kiedy z każdego krzaka może Cię dosięgnąć z odległości pięciu kilometrów „Stugna”, z góry z ośmiu kilometrów może Cię dopaść Bayraktar, a potem może cię razić artyleria z dwudziestu kilometrów.
To po prostu nie jest możliwe. Skończy się na kilku enklawach, w których skoncentrowane są wojska rosyjskie, z odciętą logistyką między nimi.
Jest jeden problem, Putin nie wie, jak się wycofać. Po prostu nie potrafi przyznać się do porażki. Możliwe, że nie w tym przypadku, daj Boże. Ponieważ to, co dzieje się obecnie na świecie, jest tak bezprecedensowe, że może nawet tego szaleńca zapędzić do dziury i sprawić, że będzie siedział i nie wychylał się.
Ale wcale nie wykluczam mobilizacji.
Trzysta tysięcy, pół miliona, milion, tyle, ile trzeba.
Mówi się, że gen.Shojgu poprosił Putina o potrojenie kontyngentu na Ukrainie i prośba ta została spełniona.
Mówi się, że Putin wydał rozkaz zajęcia Charkowa i Kijowa za wszelką cenę, a Shojgu przyjął ten rozkaz.
Może to tylko plotki?
Ale ja zakładam wszystko.
Tak, w tym przypadku ich przewaga ilościowa nie będzie już tak decydująca jak wcześniej. Zamiast stu tysięcy, możemy wysłać na pola trzysta, połowa z nich straci już swoje życie w marszu. Potem znowu demoralizacja, rzucanie sprzętem i zurück-zurück, nah hause.
Jeśli Putin zdecyduje się na przedłużającą się wojnę, na wyniszczenie, a nawet unicestwienie, może dojść do rzeczywistej III Wojny Światowej.
No cóż, jeśli Wojna Światowa, cały świat wyjdzie przeciwko jednemu niedźwiedziowi.
Przemawia za tym tylko jeden, ale bardzo istotny czynnik, on nie umie się wycofać.
Być może III Wojna Światowa już się rozpoczęła, po prostu jeszcze nie zdajemy sobie z tego sprawy.
W przeciwnym razie, jeśli Putin zostanie wepchnięty z powrotem do dziury, szybko się to skończy. Nie potrafimy nawet pomyśleć, jak szybko.
Jest jeszcze jeden problem, a to dlatego, że nawet jeśli teraz cały świat zmusi go do opuszczenia Ukrainy, sankcje, naciski, swift, arta, bajraktary i przetwarzanie jego złomu, on nie wie, jak się wycofać.
To nie będzie dla niego koniec, to będzie tylko chwila wytchnienia, czas na przegrupowanie i zmianę strategii.
Znając go, on to zrobi, taki człowiek się nie zmienia. Spróbuje jeszcze raz, biorąc pod uwagę błędy, tak jak to miało miejsce podczas II wojny czeczeńskiej.
Tutaj wszystko będzie zależało od Ukrainy, jak sama wykorzysta to wytchnienie.
est jeszcze możliwość, zamachu stanu w Rosji. Zawsze twierdziłem, że to jest niemożliwe. Trzyma całą swoją świtę w żelaznym uścisku.
Teraz, patrząc na twarze Szojgu i Gierasimowa, gdy Putin, stojąc siedem metrów od stołu, wydawał im rozkaz wprowadzenia sił odstraszania w specjalny tryb pracy, po raz pierwszy miałem taką myśl.
Myślę, że ten rozkaz wcale im sie nie podobał, czułem, że nie chcą spłonąć w popiołach atomowych.
Więc… A co, jeśli to zrobią?
A potem zamieszki, bezsensowne i bezlitosne, przez co najmniej trzydzieści lat to zagrożenie będzie wyeliminowane.
Jeżeli tak się stanie, że Amerykanie po raz szósty nie nadepną na grabie, a tym razem nie będzie nóg Busha, ale będz
ie ropa w zamian za żywność, na co mam nadzieję, ten problem zostanie rozwiązany na zawsze.
Mimo wszystko, jeśli wrócimy z obłoków do naszego świata, w rzeczywistości najbardziej prawdopodobną opcją wydaje mi się wojna w Syrii i od nowa to samo, nie zważając na ofiary.
Wydaje mi się jednak, że to wszystko szybko się nie skończy, bardzo chcę się mylić.




