Moja siostra żąda, żebym wyprowadziła się z własnego mieszkania, bo spodziewa się dziecka. Czy to je…

Wyobraź sobie, że muszę Ci coś opowiedzieć, bo już naprawdę nie wiem, czy to jest normalne Słuchaj, moja siostra każe mi się wyprowadzić z własnego mieszkania, bo spodziewa się dziecka! Serio, czy to nie jest dziwne?

Dawno temu, moi rodzice kupili nam z siostrą dwupokojowe mieszkanie w Warszawie. Tak mówili, że kiedyś będzie można je sprzedać i zamienić na dwa mniejsze, żeby każda z nas miała swoje własne miejsce. Brzmiało rozsądnie.

Potem moja siostra poznała faceta, zakochali się i wzięli ślub. Zapytała mnie, czy nie będzie mi przeszkadzać, jeśli ona z mężem zamieszka ze mną w tym naszym, wspólnym mieszkaniu. Zgodziłam się, bo czemu nie to w końcu rodzina.

Na początku wszystko grało aż się dowiedziała, że jest w ciąży. I od tamtej pory razem z mężem wypychają mnie powoli z tego mieszkania. Chcą, żebym zwolniła swój pokój, bo podobno dziecko powinno go zająć. Powiedz mi, dlaczego ja mam się wyprowadzać, skoro jestem właścicielką połowy mieszkania, i to na równi z nią?

Wiesz, ja studiuję, mam tylko stypendium i pracę na pół etatu. Przecież za te pieniądze nie wynajmę sensownego mieszkania w Warszawie, to jasne jak słońce. Na początku po prostu sugerowali, żebym może się wyniosła a teraz wprost mówią, gdzie postawią łóżeczko i jaki kolor będzie na mojej ścianie. Serio, jakby mnie tam w ogóle nie było albo nigdy nie mieszkała.

Nie mam najmniejszego zamiaru się wyprowadzać skoro to też jest mój dom! Opowiedziałam o wszystkim rodzicom, a mama tylko się zaśmiała, że z ciężarnymi tak jest, że im przejdzie. Prosiła, żebym się tym nie przejmowała Ale jak mam to ignorować, skoro prawie codziennie czuję się, jakby mnie wyrzucali z własnego mieszkania?

Już się tam czuję jak piąte koło u wozu, a siostra nie zamierza zmienić swojego nastawienia. No i teraz nie wiem: co ja mam robić?

Oceń artykuł
TwojaCena
Moja siostra żąda, żebym wyprowadziła się z własnego mieszkania, bo spodziewa się dziecka. Czy to je…