Wychowałam córkę – desperatkę! Jest tak leniwa, ze nawet nie chce jej się samej znaleźć męża. Czy ona nie wie, że zostanie ledwie wyjdzie za mąż, a od razu zostanie rozwódką? I to na oczach całej Polski! Co za wstyd.
Mam na imię Ewa, czasem czytam cudze historie i cieszę się, że życie nie doświadcza mnie takimi tragediami. Aż do tej pory! Jestem mamą dwudziestosześcioletniej Zuzy. Od dawna wyobrażałam sobie, jak moja córka znajdzie miłość swojego życia i założy rodzinę. Czekałam na wnuki i fajnego zięcia, ale ona jakoś nigdy ani nie randkowała, ani nie przyprowadziła do domu żadnego chłopaka. Kiedyś to jeszcze sobie tłumaczyłam, że jest młoda, ale teraz jak już jej bliżej do trzydziestki, to zaczęłam się martwić.
Czasem ją podpytywałam, chciałam wiedzieć, czy kogoś szuka, ale ona wymigiwała się od odpowiedzi po mistrzowsku. A parę dni temu przyszła na herbatę i mówi, że chce wziąć udział w programie telewizyjnym, gdzie ludzie szukają swojej drugiej połówki. Na początku myślałam, że to może jakieś telewizyjne randki. A niech dziewczyna idzie, pozna nowych ludzi – pomyślałam.
Ale jak mi powiedziała, że mają jej tam w ciemno znaleźć męża, to myślałam, że w sekundę osiwieję. Jak można wybrać życiowego partnera w taki sposób, nie znając go naprawdę?!
Przeczytaj także: Wynajęłam pokój studentce, aby zarobić parę groszy. Skąd mogłam wiedzieć, że zamieni moje życie w koszmar?
Ja znam te wszystkie reality show. Tam nikt nie myśli o uczestnikach, a tylko o popularności i zainteresowaniu widza. Skąd ja mam mieć pewność, że nie skrzywdzą mojej córki?! Mówię jej, że to, co widzimy w telewizji, nie zawsze oddaje rzeczywistość. Ale ona za nic mnie nie chce słuchać. Uwierzycie?
Mówi, że nie chce już chodzić na randki, chce już mieć stabilność, rodzinę. I to zrozumiałe, ale czy to musi odbyć się w takiej formie?
Przecież cała nasza rodzina będzie narażona na ogromną presję, nasze życie prywatne zostanie wystawione na widok publiczny. Może jestem staroświecka, ale uważam, że budowanie relacji wymaga czasu, zaangażowania i głębszego poznania drugiej osoby.
Co ja mam powiedzieć rodzinie? Że zapraszamy ich na ślub, ale nie wiadomo gdzie, nie wiadomo z kim? Że moja córka jest tak zdesperowana, że woli oddać swój ślub w ręce jakichś telewizyjnych specjalistów? A co to za rodzina będzie? Czy to porządni ludzie, uczciwi? Jak jej to wybić z głowy?



