Mam piątkę dzieci, ale dziś zdecydowałabym się maksymalnie na jedno. Nie mogę liczyć ani na męża, ani na państwo!

Raczej każda matka przyzna mi rację, że posiadanie dzieci to twardy kawałek chleba. Ja mam piątkę dzieci, z czego trójka z nich to dzieci z przypadku, ale dziś zdecydowałabym się maksymalnie na jedno. Na teściów, rodziców, męża czy urzędy nie mam co liczyć. Każdy myśli tylko o sobie i widzi czubek własnego nosa.

 

Wychowywanie dzieci to niesamowicie wymagające zadanie. To nie tylko kwestia finansów, ale przede wszystkim ogromnego nakładu energii i zaangażowania. Czasem czuję, że energia ze mnie ucieka szybciej, niż mogę ją odzyskać, a chwile odpoczynku stają się luksusem… Mam aż pięcioro dzieci, ale gdybym dzisiaj mogła podjąć decyzję na nowo, wybrałabym maksymalnie jedno. Nigdy nie wyobrażałam sobie macierzyństwa w ten sposób.

Liczyłam na wsparcie ze strony męża, rodziców i teściów. A mój mąż się wycwanił i wraca jak najpóźniej by przetrwać codzienność – zanurza się w pracy, ciągle słyszę tylko o nadgodzinach. Nigdy nie spędziliśmy tyle czasu osobno, jak teraz, a to z powodu jego niekończących się obowiązków poza domem, wszystko po prostu jest ważniejsze. Wydaje się, że im więcej pracuje, tym mniej zobowiązań w domu. To jest taki błędny krąg.

 

Przeczytaj także: Teść zaproponował mi nagrodę, jeśli się na to zgodzę. Nie wiem czy powinnam, więc próbuje mnie przekupić

 

Mama i teściowa czasem pomagają, ale to tylko kropla w morzu. Czasami mam wrażenie, że obie, mimo że chcą pomóc, zawsze znajdą pretekst, by się wykręcić. Owszem, czasem są, gdy potrzebuję wsparcia, ale ich zaangażowanie zawsze wydaje się być ograniczone. Mają swoje zobowiązania i sprawy, które stawiają przed moimi prośbami o pomoc. Chociaż doceniam każdą chwilę, w której mogę na nie liczyć, to jednocześnie czuję, że muszę radzić sobie samodzielnie w większości sytuacji. Żadna nie przyjdzie na dłużej niż parę godzin i więcej tylko robią zamieszania niż pożytku.

Na państwo także nie mam co liczyć. Rzucą groszem i myślą, że to wszystko zaspokoi potrzeby dziecka. A to ani nie jest połowa tego, ile muszę wydać. Czasami czuję, że to wsparcie ze strony państwa to tylko obietnice na papierze. Zasiłki, których oczekiwałabym jako rodzic, często okazują się zbyt trudne do uzyskania, tyle tych wymogów formalności… A jak się człowiek spóźni choć dzień, to może zapomnieć o realnej pomocy.

Gdybym wiedziała, jak ciężko będzie, nigdy nie podjęłabym decyzji o posiadaniu więcej niż jednego dziecka. Ta przyszłość, która wydawała się być pełna radości i szczęścia, jest bardziej wyczerpująca niż kiedykolwiek przypuszczałam. Brak wsparcia, nadmiar obowiązków i nieustanny bieg codzienności sprawiają, że marzenia o spokojnym macierzyństwie wydają się tylko iluzją. Piszę to jako ostrzeżenie, bo kiedyś tez myślałam jak inne młode dziewczęta, że duża rodzina to skarb. Duża rodzina to same kłopoty…

Oceń artykuł
TwojaCena
Mam piątkę dzieci, ale dziś zdecydowałabym się maksymalnie na jedno. Nie mogę liczyć ani na męża, ani na państwo!