Kiedy zobaczyła, jak synowa obchodzi się z nowo narodzonym wnuczkiem, zrozumiała, że wkrótce mogą się rozwieść.

Gdy u Celiny urodził się wnuk, zauważyła, że jej synowa zaczyna całkowicie poświęcać się swojemu dziecku. „Dokładnie jak ja,” pomyślała Celina. Przez dwanaście lat nie mogła zajść w ciążę, więc kiedy w końcu urodziło się jej dziecko, oszalała ze szczęścia, ale jej mąż nie podzielał jej radości. Nie mogła liczyć na wsparcie męża, wszystko robiła sama, poświęcając każdą minutę dziecku. Świat wokół niej przestał istnieć. Jej mąż nie zrozumiał tej transformacji i ostatecznie rozwiedli się. W rezultacie, dziecko, które tak kochała, zostało bez ojca. Celina bardzo obawiała się, że jej syn może rozwieść się z tych samych powodów. Co gorsza, zaczął żartować na ten temat podczas rozmów. Celina straciła spokój. Początkowo próbowała w żartobliwy sposób skierować syna na właściwą drogę. Ale kiedy zauważyła, że zaczyna zwracać uwagę na inne kobiety, przysiadła i poważnie z nim porozmawiała. Wydawało jej się, że syn zrozumiał.

Jednak w końcu wyraził swoje niezadowolenie z żony: „Czy tylko ja mam pracować nad naszymi relacjami? Jest nas przecież dwoje, mamo. A Sandra myśli, że jest tylko ona i dziecko, a ja jestem zbędny.” „Nie, synu,” zaprotestowała matka, „jest was troje. Nie próbuj odepchnąć dziecka, po prostu bądź razem z nimi.” Po tej rozmowie syn starał się więcej pomagać z dzieckiem, ale Sandra była prawdziwą matką-opsesyjką i nie pozwalała nikomu zbliżyć się do dziecka. Co więcej, nie było mowy o tym, żeby zostawić go z babcią lub nianią i wyjść gdzieś np. do kina. Celina zdecydowała, że musi porozmawiać także z synową, opowiedzieć o swoim doświadczeniu. Tak też zrobiła, ale rezultat okazał się zupełnie inny niż się spodziewała.

Sandra była całkowicie zaszokowana: „Czyżby mój mąż narzekał? Powinien zachowywać się jak prawdziwy mężczyzna. Nie martw się, mamo, to co jest trwałe, nie zostanie zniszczone. A reszta nie jest warta żalu.”

T tego samego wieczoru młodzi mocno się pokłócili, a syn spędził noc u Celiny, co było absolutnie nie do zaakceptowania. W sytuacji bez wyjścia, Celina postanowiła porozmawiać ze matką Sandry. W końcu córka matki najprawdopodobniej by posłuchała. Matka to przecież nie jest teściowa. Ale matka Sandry podeszła do problemu z obojętnością. „Sądzę, że nie powinniśmy wtrącać się w życie rodzinne naszych dzieci. Jeśli byli na tyle dorośli, żeby się pobrać i mieć dzieci, to z resztą też poradzą sobie sami.”
„Jak to możliwe?” – zastanawiała się Celina, „Czy tylko ja widzę problem? Jak do nich dotrzeć? A może mają rację, a nie ja? Może moje rozmowy tylko pogarszają sytuację?”

Oceń artykuł
TwojaCena
Kiedy zobaczyła, jak synowa obchodzi się z nowo narodzonym wnuczkiem, zrozumiała, że wkrótce mogą się rozwieść.