Zawsze myślałam, że mam najbardziej troskliwego męża na świecie. Pewnie takie uczucie pojawia się na początku każdego związku. Pobraliśmy się, rodzice kupili nam mieszkanie, a my zarabialiśmy na tyle dobrze, że mogliśmy sobie pozwolić na zakup auta. Zarówno mój mąż Jan jak i ja pracowaliśmy. Niestety, niewiele później firma, w której pracował Jan, została zamknięta i mój mąż stracił pracę. Od tego czasu zaczął często pić. Początkowo tolerowałam jego spotkania z przyjaciółmi i ciągłe wędkowanie, ale kiedy nasze pieniądze zaczęły się kończyć, zaczęłam robić awantury.
Powiedziałam mu, że koniec imprezowania, że musi znaleźć pracę, bo mamy dzieci. Nasz starszy syn, Michał, ma 11 lat, a młodszy, Adam, wkrótce pójdzie do szkoły. Musimy kupić wiele rzeczy dla nich. Na to mój mąż odpowiedział, że byłoby lepiej, gdybym wyjechała za granicę, aby tam pracować. Gdy to usłyszałam, początkowo nie zrozumiałam, co ma na myśli. Wydawało mi się, że żartuje, ale potem poważnie zaproponował mi wyjazd za granicę, abym tam pracowała jako niania, opiekunka lub pokojówka.
Byłam w szoku.
Czyli on chce, żebym zostawiła tu swoje dzieci, swoją rodzinę i wyjechała do pracy, a on po prostu będzie siedział w domu? Słuchałam go i nie mogłam uwierzyć, że to mówi mój mąż, który zawsze dbał o mnie i dzieci. Nie rozumiem, co się z nim stało i dlaczego zaczął nagle myśleć, że to ja powinnam pracować, a nie on?
Przecież ja już pracuję. Jeśli on również znajdzie jakąś normalną pracę, będziemy żyć normalnie, poradzimy sobie ze wszystkimi problemami, tak jak zawsze robiliśmy.
Ale on woli spędzać czas ze swoimi przyjaciółmi, a mnie wysłać za granicę – do pracy jako pokojówka.




