Michał i Edyta, dumni rodzice trojaczków, mieszkali w jednopokojowym mieszkaniu. Kiedy kupowali mieszkanie, planowali mieć jedno dziecko, potem kupić przestronniejsze mieszkanie i postarać się o drugie dziecko. Jak mówią: „Jeśli chcesz rozbawić Boga, zaplanuj swoje życie na kilka lat do przodu”. Za pierwszym podejściem urodziły się trojaczki. Teraz, w jednopokojowym mieszkaniu, bez balkonu, drastycznie brakowało im miejsca. W ciągu roku nazbierało się wiele rzeczy, których nie można wyrzucić, a nie ma miejsca na ich przechowywanie. Para postanowiła zwrócić się z propozycją do sąsiadów.
Andrzej i Teresa, małżeństwo po czterdziestce, mieszkali w czteropokojowym mieszkaniu z synem i psem. Powinni mieć dużo miejsca w swoim mieszkaniu.
Drzwi otworzyła im Teresa. – Dzień dobry, sąsiadko. Mamy do was prośbę – powiedziała Edyta. – Dzień dobry. Proszę wejść – odpowiedziała sąsiadka. – Macie duże mieszkanie i dużo miejsca, – kontynuowała Edyta, gdy usiedli w salonie. – A my mamy bardzo małe mieszkanie, – kontynuowała Edyta. – Tak, to prawda, – współczująco westchnęła Teresa. – No więc, przychodzę z pytaniem, czy moglibyście przyjąć część naszych rzeczy na przechowanie. – Co! – sąsiedzi spojrzeli na siebie zaskoczeni.
Na ich twarzach pojawiło się wyrażenie, jakby ktoś ich miał okraść. – Nie martwcie się, – szybko powiedziała Edyta. – Jesteśmy gotowi zapłacić za przechowanie. – Nie wiem, – niepewnie rzuciła Teresa, – to jest niespodziewana propozycja. Nie mamy wolnych pokoi. I w komórce lokatorskiej nie mamy miejsca. Sąsiedzi nie zgodzili się. Mimo że mieli dużo miejsca, przechowywanie rzeczy innych ludzi jakoś ich nie skusiło.
Michał i Edyta znaleźli innych sąsiadów, którzy zgodzili się przyjąć ich rzeczy na przechowanie.



