Grzesiek wrócił z pracy, był zmęczony i głodny, tęsknym wzrokiem popatrzył w stronę kuchni, ale na stole stał tylko makaron. Taki sam jak wczoraj i przedwczoraj, i taki sam jak tydzień temu. Nie pamiętał, kiedy jadł normalny obiad, bo od dłuższego czasu teściowa serwowała mu właśnie makaron, bez żadnego sosu czy sera, bez grama tłuszczu. Chociaż wiedział jaką odpowiedź otrzyma zapytał żony:
– Ewa, czy mógłbym zjeść coś innego? Ten makaron już mi wychodzi bokiem, zjadłbym w końcu coś, co nie jest makaronem.
Ale żona tylko rozkłada ręce i mówi, że w lodówce nic nie ma. Tak jest codziennie, odkąd Grzesiek stracił pracę. Fakt, mężczyzna był najlepszym specjalistą w swoim fachu, ale to i tak nie uchroniło go przed zwolnieniem. Z dnia na dzień został bez stałej pracy. Zdając sobie sprawę, jaka jest sytuacja na rynku pracy, zamieścił ogłoszenie w internecie i stał się tzw. „złotą rączką” czyli człowiekiem od wszystkiego.
Czy miał robotę, czy nie miał, codziennie rano wychodził z domu, żeby nie widzieć pogardliwego wzroku teściowej. Zwykle siedział w parku i przeglądał ogłoszenia albo wysyłał CV.
Pewnego dnia, gdy wrócił do domu, już na korytarzu poczuł zapach kotletów mielonych.
– Och! Wreszcie zjem coś innego niż ten cholerny makaron – pomyślał.
Już od progu zaczął upominać się o obiad.
– Pachnie tak cudownie, czy mógłbym dostać dwa kotlety? Umyję tylko ręce i zaraz jestem – dodał.
Ale gdy przyszedł do kuchni, na stole stał talerz z makaronem. – Co do licha to ma znaczyć? – pomyślał.
– Ewa, dlaczego na stole jest makaron, skoro czuje zapach kotletów?
Na te słowa z pokoju wypadła teściowa, nie przebierała w słowach. Zwyzywała go od nierobów i pasożytów, a na koniec rzuciła, że on nawet na makaron nie zasługuje, skoro nie ma stałej pracy.
– To dostanę ten obiad, czy nie? – spokojnym głosem zapytał Grzesiek.
– Twój obiad stoi na stole i ciesz się, że w ogóle coś dostałeś- odpowiedziała.
– W takim razie dziękuję bardzo – mężczyzna wstał od stołu, zebrał kilka swoich najpotrzebniejszych rzeczy, rzucił klucze na stół i wyszedł.
Matka nie pytała o nic, gdy stanął w progu jej domu. Dwa tygodnie po przeprowadzce Grzesiek znalazł dobrze płatną pracę, a po pół roku wynajął sobie mieszkanie.
Gdy teściowa dowiedziała się, że zięciowi dobrze się powodzi zaczęła zachęcać go do powrotu. Niestety bezskutecznie, Grzesiek odebrał już swoją lekcję i wie, na kogo może liczyć w razie niepowodzenia. Bo od żony i teściowej mógł liczyć tylko na makaron.




