Czy naprawdę oddacie mnie z powrotem do domu dziecka? Ciocia powiedziała, że pośpieszyliście, wzięli mnie, nie wiedząc, że wkrótce przyjdzie dziecko. A ja nie czuję się już swoim
Ludmiła stała przy kuchence, przewracając kolejny naleśnik. Już za chwilę miał wrócić z pracy mąż mieli razem usiąść przy stole i zjeść wspólną kolację.
Dlaczego dziś Sławek tak cicho bawi się w swoim pokoju? Zazwyczaj, gdy Ludmiła smaży ulubione naleśniki, chłopiec kręci się przy niej, wpatruje się w oczy i pyta:
Mamusiu, jeszcze jeden naleśnik?
Ludmiła podaje mu kolejny, Sławek wydaje się najedzony, lecz zaraz po chwili podchodzi znów, rozciągając ustępną buzię, i z wyraźnym zachwytem pyta ponownie:
Mamo, a czy mogę jeszcze?
Matka rozumie, że Sławek już najadł się, a wcale nie chodzi o jedzenie pragnie ciągle wypowiadać to ciepłe, niezwykle piękne słowo mamusiu. Kiedyś odkładała łopatkę i talerz, podnosiła synka na ręce. On nie był jeszcze ciężki, miał dopiero pięć lat. Mówiła wtedy:
No, kochanie, chodźmy przywitać tatę z pracy.
A Sławek wesoło powtarzał:
Tak, mamo, idziemy przywitać tatę! w jego oczach błyszczało podekscytowanie, bo nigdy wcześniej nie miał ani mamy, ani taty, a teraz już ich miał.
Młodemu Sławkowi przydzielono własny pokój i łóżko, a także sportową ściankę z huśtawkami kupił mu to tata. Były też samochodziki, robot, zestaw konstrukcyjny i mnóstwo innych zabawek, które należały wyłącznie do niego. Wieczorami Ludmiła czytała mu bajki, głaskała po głowie i szepczała, że go kocha. Sławek już prawie wchłonął tę miłość i prawie zapomniał, co było przedtem.
Ludmiła chciała zawołać synka, lecz nagle chłopiec przycisnął się do niej brzuchem.
Ludmiła położyła dłoń i dziewczynka jeszcze raz przycisnęła się mocniej.
Boże, codziennie modli się Ludmiła za ten nieoczekiwany dar, by wszystko w ich życiu było w porządku. W końcu wymyślili imię dla nowej pociechy; Mikołaj powiedział: niech będzie Jadzia. Ojca matka nazywała się Katarzyna.
Ludmiła słyszała, że nie mogła mieć własnych dzieci, a ona i Mikołaj zabrali Sławka z domu dziecka, a po roku miał się urodzić kolejny potomek. Teraz mała Jadzia już wkrótce przyjdzie na świat!
Ludmiła zamyśliła się i prawie zapomniała odwrócić naleśnika. Zawołała synka:
Sławku, mój chłopcze, pośpiesz się, czemu dziś taki cichy?
Jednak cisza trwała. Czy on nie słyszy?
Ludmiła wyłączyła kuchenkę i ruszyła do pokoju dziecięcego.
Nawet światło w pokoju było zgaszone gdzież ten mały Sławek?
Nagle w sąsiednim pomieszczeniu rozległ się szmer. Ludmiła włączyła światło i ujrzała Sławka, siedzącego na kanapie w kurtce i czapce. W ręku trzymał plecak, wypełniony wszystkimi swoimi ukochanymi samochodzikami.
Co ty robisz w ciemnościach? zdziwiła się Ludmiła, a potem, z uśmiechem, dodała Wstań, rozbieraj się, przygotowujesz się do wyprawy? Chodź, zjemy twoje naleśniki ze śmietaną i słodkim mlekiem, dawaj, Sławku, co się trzymasz?
Sławek nie odpowiedział uśmiechem, patrzył w jedną pustą przestrzeń, jakby dorosłymi oczami. Po chwili nagle spytał:
Czy mogę wziąć te zabawki ze sobą? Bo ona nie potrzebuje już samochodzików?
Co ty mówisz, Sławku? Co się stało, chłopcze? Dokąd zmierzasz? słowa wypłynęły z ust, a ręce Ludmiły opadły. Czyżby była złą matką, że Sławek nie odczuwa jej miłości? Może zazdrości mu, że wkrótce przyjdzie siostrzka? A wczoraj jeszcze był szczęśliwy.
Czy naprawdę oddacie mnie z powrotem do domu dziecka? Ciocia mówiła, że pośpieszyliście, wzięli mnie, nie wiedząc o nowym dziecku. A ja nie czuję się już swoim
Oczy Sławka były mokre, ledwo trzymał się na nogach i spoglądał w bok.
Sławku, mój kochany, co to za ciocia? Ludmiła nagle przypomniała sobie spotkanie z sąsiadką kilka dni temu. Zaczęła mówić, że Bóg ma w swojej opatrzności ich dziecko, po czym spojrzała na Sławka i westchnęła: Pośpieszyliście, kochanie, pośpieszyliście!
Jednak Ludmiła była przekonana, że mały jeszcze nie pojął, co się dzieje. Pożegnała się nieczułą sąsiadką, nie chcąc kłócić się przy synu. A Sławek, jak się okazało, wszystko zrozumiał.
W jednej chwili pomyślał, że jest obcy i samotny.
Ludmiła natychmiast objęła chłopca; najpierw odpychał ją, potem upadł i zapłakał.
Synku, nie rozumiesz, ta ciocia nic nie wie, my z tatą kochamy cię mocno i nikomu cię nie oddamy!
Zrzuciła z niego kurtkę i czapkę, a potem, wtuleni w siebie, siedzieli długo w milczeniu na kanapie.
Gdy Jadzia ujrzała świat, Sławek i tata zostali samotni w domu, po czym pojechali po mamę i małą siostrzyczkę.
Sławek martwił się, czy spodoba mu się nowa siostrzyczka.
Kiedy zobaczył ją, maleńką i bezbronną, rozpromienił się i z łagodnym uśmiechem rzekł:
Mamo, jak ona ma tak małe ręce bez starszego brata? Nauczę ją bawić się samochodzikami, będziemy się razem świetnie bawić!
Teraz Sławek nie odchodzi od Jadzi, czeka, aż urośnie, a rodzice przeniosą ją do jego pokoju. W międzyczasie pozostaje pierwszym pomocnikiem mamy
Wieczorem mamka wezwała go:
Sławku, przygotowałem Jadzię, idziemy szybciutko przywitać tatę z pracy.
Sławek już ubrany stał w korytarzu, gotowy:
Mamo, przytrzymam drzwi, wyjdź z kołyską!
Zjechali windą, opuścili piętro, gdy nagle do klatki weszła ta sama kobieta.
Sławek mocniej chwycił rękę Ludmiły, jakby drżał z podniecenia.
Synku, pomóż pani, wezwij windę, widać, że ma ciężkie torby.
Dobrze, mamo! Sławek dumnie spojrzał na kobietę z walizkami, przycisnął przycisk i ruszył gonić mamę.
Jutro weekend, cała rodzina zamierza wybrać się do parku. Szkoda, że Jadzia jeszcze mała, lecz wkrótce podrośnie i razem będą bawić się na karuzelach. A Sławek, jako starszy brat, będzie trzymał ją mocno, gdyby się przewróciła. Bo brat i siostra na zawsze!




