Michał i Ania wzięli ślub pięć lat temu. W ich małżeństwie pojawiło się troje dzieci, na początku wszystko wydawało się dobrze, ale potem zaczęły występować ciągłe konflikty. Jak to często bywa, nie znaleźli wspólnego języka w sprawach domowych i wielka miłość gwałtownie się skończyła. W ogóle nie mogli dojść do porozumienia w kwestii domowego budżetu i spraw domowych. Anna ciągle krytykowała męża, że nie spędza czasu z dziećmi, a Michał nawet nie myślał o zmianie. Czuł, że pospieszył się z taką odpowiedzialnością, jak rodzina. Jeszcze nie był na to gotowy.
Sytuacja była ponad jego siły, ciągle czuł presję. Ukojenie znalazł w ramionach innej kobiecie. Sam przyszedł i ogłosił, że odchodzi. Mieszkanie, które kupili za wspólne pieniądze, zostawił żonie i dzieciom. Właściwie, to nie było szlachetnym gestem. Po prostu w przypadku podziału dostałby tylko niewielką sumę pieniędzy, ponieważ większość udziałów w tym mieszkaniu miała Anna. Zresztą, miał dach nad głową, bo przeprowadził się do swojej kochanki. Płacił alimenty, ale nie były one zbyt wysokie, bo dużo nie zarabiał. Tak Anna została sama z trójką dzieci. Teściowa nie zaakceptowała decyzji syna. Była zasmucona, że wychowała nieodpowiedzialnego syna i zdrajcę.
Kochała swoje wnuki, więc nie rozumiała, jak mógł je tak porzucić. Często odwiedzała synową, pomagała w domu i z dziećmi. Mimo że Anna zarabiała całkiem dobrze, pieniędzy w rodzinie nadal brakowało, wszyscy wiedzą, że utrzymanie trójki dzieci nie jest łatwe. Teściowa udzielała także pomocy materialnej, przynosiła jedzenie i dawała pieniądze. Aż do momentu, gdy dowiedziała się, że Anna ma nowego mężczyznę.
-Anno, nie jest ci wstyd? Jak mogłaś przyprowadzić do domu innego mężczyznę? Powinnaś myśleć o dzieciach, a nie o sobie.
Po tym ich relacje się zepsuły.



