Cała rodzina pojechała na wakacje. Alicja została sama w mieszkaniu. Leżała na kanapie, zamknęła oczy i zaczęła drzemać, ciesząc się ciszą w mieszkaniu. Nagle zadzwonił telefon. Alicja aż podskoczyła, zdenerwowana tym faktem, nacisnęła zielony przycisk.
− Pszczółko! − usłyszała w słuchawce. Poznałaby ten głos spośród tysiąca innych.
− Alicjo, poznajesz mnie? – kontynuował głos w telefonie.
– Skąd masz mój numer…Czemu dzwonisz tak niespodziewanie?” –
Kobieta trzęsła się na całym ciele.
– To długa historia. Nie mogę jej opowiedzieć przez telefon. Może moglibyśmy się spotkać? – zaproponował mężczyzna.
– Nie mogę. To niemożliwe. –
– Czemu? Nie możesz, czy nie chcesz?
– Wiesz, mam rodzinę – męża, dzieci, wnuki.
– Ale wszyscy wyjechali.
– Boże, skąd to wiesz?
– Masz gadatliwe przyjaciółki. – zaśmiał się głos w telefonie. – Przyjdź do naszej kawiarni. Porozmawiajmy tylko. Chcę cię zobaczyć. Pszczółko, błagam, tylko jedno spotkanie. Chcę cię zobaczyć, zanim wyjadę. – mężczyzna nie dawał za wygraną.
– Ok. Przyjdę o 17.00 do kawiarni.
Alicja spojrzała w lustro – patrzyła na nią twarz 55-letniej kobiety. Trzydzieści lat minęło od czasu, gdy zniknął z jej życia, zazdrosny bez powodu o swojego przyjaciela, przekreślając głupio dwa szczęścia. Teraz, ni stąd ni zowąd pojawił się. Słysząc jego głos, wróciły wszystkie wspomnienia z nim związane. Alicją targały różne uczucia; od ekscytacji po zaniepokojenie. Z nadmiaru emocji kobieta usiadła i zaczęła płakać.
Gdy się uspokoiła, postanowiła, że pójdzie na spotkanie. Zaczęła powoli przygotowywać się do wyjścia. Wykąpała się i założyła ładną sukienkę. Nie robiła makijażu, tylko lekko podkreśliła usta. Nie zamierzała się na siłę upiększać, chciała, by zobaczy ją taką, jaka jest.
Zebrała się w sobie i wyszła z domu. Wsiadła do autobusu szukając wolnego miejsca, ale wszystko było zajęte. Stanęła więc z boku, trzymając się poręczy, fantazjowała, jak się spotkają. Ciekawe, jak się zmienił?
Nagle usłyszała frazę:
– „Ustąp miejsce starszej pani” – powiedziała cicho matka do dziesięcioletniego syna.
– „Usiądź, babciu!” – zwrócił się do niej chłopiec, wskazując ręką na wolne miejsce.
Po tych słowach wszystkie światła zgasły, a motyle z jej brzucha odleciały! Alicja znalazła siłę, by podziękować chłopcu, usiadła, ale wysiadła na następnym przystanku. Przeszła na drugą stronę ulicy i wróciła do domu…
Po powrocie przebrała się i starła pomadkę z ust. „Babciu” odbijało się w jej głowie. Włączyła ulubioną muzykę i uspokoiła się po pół godzinie. Wtedy zrozumiała, że chłopiec miał rację i teraz była mu wdzięczna. Po co jej ta randka? Ma kochającego męża, dzieci i wnuki… Nie potrzebowała przygód.
Po 17. telefon znowu zadzwonił:
– Pszczółko, gdzie jesteś? – zapytał głos w słuchawce. Ale ona nie pozwoliła mu dokończyć zdania:
– Babcie nie chodzą na randki. Babcie chodzą z wnukami na plac zabaw i szyją ubranka dla ich zabawek.
Alicja odłożyła słuchawkę i zablokowała numer dzwoniącego…



