Mój dziadek Stanisław zawsze kochał samochody. Jako dziecko rozbierał każdą swoją zabawkę, a jako młodzieniec spędzał wiele godzin w garażu ojca, potrafiąc naprawić każdy pojazd. Po odbyciu służby wojskowej poślubił Martę, swoją młodzieńczą miłość. Babcia była dobrą żoną, kochającą matką i świetną gospodynią. Razem mieli dwójkę dzieci: syna Michała, czyli mojego tatę, a także córkę Kasię. Żeby zapewnić rodzinie byt, kupił ciężarówkę i zaczął pracować jako kierowca długodystansowy. Z pewnością nie była to łatwa praca. A długie nieobecności w domu dawały się we znaki. Ale kiedy dziadek wracał i był z rodziną, otaczał ją czułością i miłością. To był taki dobry człowiek, do rany przyłóż…
Pewnego dnia, po powrocie z trasy, wybrali się razem całą rodziną do parku. Po drodze kupił dzieciom lody. Tam zostali otoczeni przez tłum cygańskich dzieci. Poprosiły o pieniądze na słodycze. Dziadek spojrzał na biednie ubrane maluchy, które chciwie wpatrywały się w usta jego dzieci i kupił im wszystkim lody. Wdzięczna romska kobieta podeszła i rzekła: „Uważaj na sen, szczególnie w drodze…”.
Tuż przed Nowym Rokiem dostał ofertę atrakcyjnej trasy. Żona była zaniepokojona tak nagłym wyjazdem. Dała mu łańcuszek z Aniołem Stróżem mówiąc:
– Skoro musisz jechać, to jedź. Proszę tylko o jedno: załóż to, będę się czuła spokojniej.
Po dostarczeniu ładunku zaczął wracać. Zmęczony, już niedaleko od domu, zaczął odczuwać coraz to większe znużenie. Pozostało tylko kilka godzin, więc dziadek postanowił nie zatrzymywać się na odpoczynek. Napił się wody, obmył twarz, ale nie pomogło to na długo, bo w pewnym momencie zaczął zasypiać. I nagle, znienacka, odczuł silne ukłucie w klatce piersiowej. Jego ciężarówka już wyjechała na przeciwny pas i była w drodze do staranowania autobusu, który pędził w jego kierunku. Z trudem udało mu się uniknąć zderzenia.
Zatrzymał się na poboczu, dotknął klatki piersiowej i poczuł łańcuszek od żony. Anioł stróż dotknął go skrzydłem, przypominając o przestrodze kobiety. Zdecydował się przespać kilka godzin, po czym wrócił do domu. Bezpieczny i cały.




