„Uciekajcie z tego miejsca…” – ksiądz sprawił, że moja żona chce pozbyć się mieszkania

Kupiliśmy z żoną dwupokojowe mieszkanie z rynku wtórnego w małym miasteczku. Moja żona jest praktykującą katoliczką, więc od razu zarządziła: Nie można mieszkać w nowym mieszkaniu bez Bożego błogosławieństwa.

Nie miałem nic przeciwko temu, więc zaczekaliśmy na noworoczną kolędę. Przyszedł do nas starszy ksiądz, wydawał mi się bardzo miłym i rozsądnym człowiekiem. Pierwsze co zrobił, to poświęcił każdy pokój z osobna. Odmówił kilka modlitw, my powtórzyliśmy po nim, po czym usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy rozmawiać.

Liczyłem na wartościową rozmowę, dotychczas odbywałem tylko takie z duchownymi. Lubiłem z nimi podyskutować, zawsze mądrze doradzili i okazali zrozumienie. On jednak zaczął opowiadać nam historię mieszkania, które kupiliśmy i w którym właśnie zamieszkaliśmy. Mieszkała w nim wcześniej młoda matka, którą opuścił mąż i została sama z dwuletnią córeczką. Była tak bardzo rozżalona i stęskniona za swoim mężem, że nawet nie zauważała swojego dziecka. Mijały miesiące, a jej smutek w ogóle nie znikał. Z żalu targnęła się na swoje życie osieracając małą córeczkę. Ta trafiła później pod opiekę dziadków, a oni postanowili sprzedać mieszkanie, w którym doszło do tej niewyobrażalnej tragedii.

Nic nie było nam o tym wiadomo, kupiliśmy mieszkanie przez pośrednika. Wyglądało na zadbane i było w okazyjnej cenie, nawet nie zastanawialiśmy sie długo. Cóż, takie sytuacja czasem się zdarzają, nie wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć. Ksiądz jednak zaczął mówić:

Uciekajcie stąd, moje dzieci, z dala od tego miejsca, wyraźnie jest tu coś nieczystego.

Później podnosząc torbę, pośpiesznie opuścił nasze mieszkanie. Spojrzałem na żonę i już wiedziałem, że nie będzie dobrze. Ledwo ksiądz wyszedł, ona już zaczęła upierać się, że musimy opuścić mieszkanie. Zaczęła nas nawet pakować. A dokąd my mamy uciekać? Mamy kredyt na najbliższe piętnaście lat. Nie umiem jej jednak przemówić do rozsądku. Póki co, została, ale boi się nocą spać, nawet do łazienki chodzi z telefonem w ręku. Co mam zrobić? Przecież nie pozbędę się mieszkania przez fanaberię mojej żony.

Oceń artykuł
TwojaCena
„Uciekajcie z tego miejsca…” – ksiądz sprawił, że moja żona chce pozbyć się mieszkania