Podczas gdy byłeś w delegacji

Haniu, już jestem w domu, wyjdź mi na spotkanie!

Łukasz?! Co ty tak wcześnie? Przecież miałeś wrócić dopiero za trzy dni…

Kobieta, na oko trzydziestoletnia, wyszła do przedpokoju, naprędce poprawiając satynowy szlafrok i popatrując zdezorientowana na stojącego w drzwiach męża.

Chciałem zrobić niespodziankę, Haniu. Chyba się udała! Czy może jednak nie jesteś zadowolona? wysoki, barczysty mężczyzna uśmiechał się szeroko, uszczęśliwiony własnym pomysłem.

Bardzo się cieszę! Idź do kuchni, zaraz ci coś podgrzeję…

Dumny z siebie Łukasz pokiwał żonie i skierował się do kuchni. Tam czekał na niego bogato zastawiony stół: truskawki, czekolada, kolacja prosto z piekarnika… Wszystko wyglądało jak przyszykowane specjalnie dla niego.

No Hanka, ale się postarałaś! Jak się dowiedziałaś, że wracam? Jesteś prawdziwą wróżką!

Nałożywszy sobie sporo na talerz, Łukasz zaczął z apetytem jeść. Żona długo nie przychodziła, ale stwierdził, że nie będzie jej wołać pewnie właśnie zakłada dla niego jakąś ładną sukienkę…

Łukasz, ja… My…

Hania, twoja pieczeń to mistrzostwo! A ten sałatka, naleśniki palce lizać… Bartek?!

Obracając się, Łukasz zobaczył żonę Hanię, trzymającą pod rękę jego rodzonego brata, Bartka. Kobieta nieśmiało patrzyła w podłogę, a Bartek ubrany w krótkie spodenki i podkoszulek przecierał zmęczony nos, jakby właśnie go obudzono.

Tak, Łukasz, to ja. Cześć, bracie…

Cześć. A teraz, możecie mi łaskawie wytłumaczyć, co tu się dzieje? Choć może to już zbędne…

Łukasz…, ja miałam ci powiedzieć już dawno. Kocham twojego brata Bartka i chcę być tylko z nim. Przepraszam. Hania wyrzuciła z siebie wszystko szybko, patrząc na męża z ukosa.

Słysząc to, Łukasz wypuścił talerz z rąk. Z hałasem potoczył się po podłodze.

I rozumiem, że wy właśnie…

Tak. Właśnie byliśmy razem.

Świetnie, po prostu wspaniale, Haniu! Bartek, brawo! Moi kochani! Teraz rozumiem, po co ta kolacja… I komu.

Hania nie miała odwagi podnieść oczu. W głębi serca czuła, że jak tylko spojrzy na męża, cała odwaga z niej uleci.

A Karolka? Co z naszą córką? Wie już?

Nie, jeszcze nie wie…

A gdzie ona teraz jest?

U sąsiadki, ogląda bajki.

I często tak u sąsiadki bywa?

Ostatnie pół roku…

Pytania Łukasza się skończyły. Tak samo jak emocje. Był zmęczony podróżą i nie miał ochoty na awanturę. Z natury nie potrafił długo się gniewać, zresztą spokojna natura trzymała go w ryzach. Lecz jeśli ktoś naprawdę go wkurzył, lepiej schodzić mu z drogi. Ta sytuacja jednak go przerosła zaskoczyła zupełnie. Przez chwilę był oszołomiony, ale tylko przez minutę.

Macie dziesięć minut na spakowanie się i wyjście. Czas start. powiedział spokojnie Łukasz, upijając łyk herbaty. Na brata nawet nie spojrzał.

Czym on ją zauroczył? Wygląda identycznie, nawet pieprzyki te same Do pracy nieprzyzwyczajony, rozumu niewiele Przecież ona z nim tylko straci. Ale jej wybór! myślał, popijając dalej swoją herbatę.

Nigdzie nie pójdę, dopóki się nie zgodzisz twardo oznajmił Bartek.

I na co niby mam się zgodzić?

Na rozwód Daj Hani wolność, ona cię nie kocha.

Widać, widać, kogo kocha roześmiał się krótko Łukasz. Rozwód? Jasne, będzie rozwód, ale przez sąd! Chcę zobaczyć, jak wydajecie wszystko na adwokatów…

Łukasz… Hania położyła rękę na nadgarstku męża. Proszę cię, zróbmy to spokojnie. Ty jesteś dobrym człowiekiem, wiem to…

Mężczyzna pokręcił głową.

Dobrze, już dobrze. Ale nie jesteś już moim bratem, Bartku.

Jest jeszcze jedna prośba…

No? Co jeszcze?

Zostaw mi mieszkanie, Łukasz! Hania uśmiechnęła się wdzięcznie, głaszcząc go po dłoni. Karolka jest tu bardzo przywiązana, ma dużo koleżanek w szkole… A jak podzielimy mieszkanie, na nowe nie będzie nas stać, trzeba będzie wrócić na wieś…

Łukasz oparł brodę na splecionych dłoniach i zamyślił się. Hania widząc jego rozterki, zaczęła przytulać się jeszcze bardziej:

Łukaszu, słoneczko… Zrób prezent naszej córce. Ty zarobisz tyle, jeszcze nieraz dorobisz się mieszkania! Proszę cię, ona jest twoim jedynym dzieckiem! Dla niej to robisz…

Spokojnie, Hania odpowiedział chłodno. Mam lepszy pomysł.

Jaki? zapytała rozpromieniona Hania. Może jeszcze samochód nam zostawisz? Karolka by się bardzo ucieszyła…

Karolka będzie mieszkać ze mną.

Co?! Hania nie wierzyła własnym uszom. Oszalałeś? Przecież ty nawet nie potrafisz się zająć dzieckiem! Całymi dniami i nocami siedzisz w delegacjach… Ona nawet nie pamięta, jak się nazywasz!

To się zaraz okaże rzucił Łukasz i ruszył po córkę.

Po kilku minutach Łukasz wrócił, trzymając za rękę dziesięcioletnią dziewczynkę, która właśnie skończyła trzecią klasę. Mocno ściskała dłoń ojca i uśmiechała się od ucha do ucha.

Po co ją tu sprowadziłeś? Żeby na nią wszystko zrzucić? syknęła Hania.

Ale mąż nie odpowiedział. Usiadł razem z córką na kolanach i zaczął poważnie:

Karolciu, mogę ci zadać kilka pytań, kochanie?

Jasne! dziewczynka rozpromieniła się od uwagi ojca.

Tylko obiecaj, że powiesz prawdę! Chcę z tobą rozmawiać jak z dorosłą osobą.

Jak ty z panami w pracy rozmawiasz?

Właśnie tak.

Dziewczynka pokiwała głową, ucieszona, że tata będzie ją traktował poważnie.

Powiedz, mama cię bije? Uderzyła cię w ostatnim tygodniu?

Karolka zmieszała się i odwróciła wzrok. W międzyczasie bezwiednie skubała sukienkę.

Co ty gadasz?! wykrzyczała Hania. Daj spokój dziecku!

Zamknij się, Hania. Rozmawiam z córką sucho odciął Łukasz, głaszcząc dziecko po głowie. Nie bój się, Karolcia. Pamiętasz, obiecałaś być szczera?

Dziewczynka przytaknęła, w jej oczach pojawiły się łzy. Przytuliła się mocno do szyi ojca i wyszeptała:

Tak, trzy razy mnie uderzyła! Raz za trójkę, raz za to, że wylałam mleko… Trzeci raz, bo krzyknęłam na wujka Bartka. Całowała się z nim, jak byłeś w delegacji…

Nie płacz, skarbie, nie płacz przytulił mocniej córkę Łukasz. Jestem z tobą, już nic cię nie spotka.

Kłamie! dodała Hania. Nigdy jej nie dotknęłam…

Czyli mieszkanie i auto chcesz mieć dla dobra córki? zapytał z kpiną Łukasz. Karolciu, mogę jeszcze jedno pytanie?

Tak…

Kochanie, gdybyś mogła wybrać, z kim chcesz zostać: ze mną czy z mamą, kogo byś wybrała?

Dziewczynka zamilkła. Wodziła wzrokiem między rodzicami, Hania wyciągała do niej ręce, próbując przekonać do siebie.

Tatusiu, ale obiecasz, że już nie wyjedziesz na długo?

Obiecuję! bez zawahania stwierdził Łukasz.

To ja chcę być z tobą, tatusiu.

Ty…! wrzasnęła Hania, ale Łukasz natychmiast objął córkę, zasłaniając ją sobą. Bartek przez cały czas nawet nie drgnął.

No to, Hania, koniec rozmowy. Już jej więcej nie zobaczysz powiedział Łukasz spokojnie i razem z córką poszedł do jej pokoju.

Chwilę później spakowali rzeczy Karolki. Na szczęście walizka po delegacji Łukasza była już gotowa. Razem pojechali do hotelu na drugim końcu Warszawy, który Łukasz często rezerwował służbowo.

…Po dwóch miesiącach odbyła się rozprawa w sądzie. Z uwagi na brak stałych dochodów, mieszkania i warunków do wychowania córki przez Hanię i jej nowego męża, sąd zdecydował, że Karolka zostanie z ojcem. Dziewczynka chciała mieszkać tylko z tatą.

Łukasz zgodnie z planem podzielił mieszkanie, a swoją część sprzedał. Ustalił, że Karolka będzie widywać się z matką w weekendy, ale mieszkać będzie z nim w nowym mieszkaniu. Całkowicie zmienił harmonogram pracy, aby spędzać więcej czasu z córką. Delegacje po trzy miesiące odeszły w przeszłość… Karolka coraz częściej się śmiała. To było bezcenne więcej warte niż jakiekolwiek pieniądze.

Oceń artykuł
TwojaCena
Podczas gdy byłeś w delegacji