Jaki niby zaległy przelew?! Chyba wam się coś pomyliło, nie mamy żadnego kredytu Tak, Jankowscy, tak, nasz adres, ale Ile?! Niemożliwe Na kogo ten kredyt w ogóle zaciągnięty? dopytywała się z niedowierzaniem Julia.
Na Jana Pawła Jankowskiego odpowiedział urzędowy głos.
Tak, to mój mąż, ale na co, kiedy, po co? Julia była już zupełnie zbita z tropu.
Przykro mi, zasady są dla wszystkich takie same głos po drugiej stronie się ocieplił Termin minął, dziś upomnienie, potem już inne kroki.
Nie wiedziała, jak znalazła się przed komputerem, czy przeszła przez pokój. Chyba szok zrobił swoje. Nie, musiała dowiedzieć się sama: co to za dług i skąd się wziął?
Karty kredytowej męża nigdy nie widziała, czyli na pewno nie na rodzinę. Co tu się dzieje? Praca zeszła na dalszy plan, bo w głowie kłębiły się tylko te dziwne sprawy. Julia ledwo doczekała powrotu Janka do domu:
Dla kogo te pieniądze?! Kto ci kazał brać kredyt?!
Nie zdążyłem, już dzwonili mruknął Janek z wyrzutem i, jakby się wydał, z miejsca rzucił się na żonę: No patrzysz tak? Dla mamy, oczywiście! Prosiła, sama żyje, pomóc trzeba
Ale na co jej taka kasa?! My sobie radzimy za mniej, chociaż oboje pracujemy!
Na wczasy. Proste?
Gdzie się wybiera? Do Dubaju, na Malediwy?
Wychowywała mnie sama, ma prawo. Tego się po tobie nie spodziewałem
Z trzaskiem zamknął się w pokoju, demonstracyjnie wpakował się do fotela i odwrócił do ściany jego ulubiona poza na naciskanie żony. Ale teraz teatrzyk obrażone dziecko nie zrobił już wrażenia na Julii.
Odpowiedziała najlepszym, co mogła zignorowała go. Teściowa i bez tego była, jak to się mówi, wszędzie. Krystyna Jankowska kochała wymagać. Zaczęła, gdy tylko poznały się z Julią. Na widok jej kolczyków aż klasnęła z zachwytu i dopytała, czy to prawdziwe kamienie, czy tylko odpust.
Kiedy usłyszała, że Julia nie nosi podróbek, od razu fuknęła:
I po co tak wyrzucać pieniądze? Lepiej by było coś do domu kupić
Prezent to był Julia była wyraźnie zaskoczona takim komentarzem.
A, to co innego od razu spokój, jeszcze-tylko-przyszła teściowa.
Już tydzień później Janek poprosił ją, żeby na wizyty u mamy kolczyków nie zakładała. Mama bardzo to przeżywa, bo takich nie ma, a syn niestety nie kupi.
Już wtedy Julia czuła, że to wszystko mocno dziwne. Ale zakochana Julia próbowała zagłuszyć złe myśli. Potem był ślub. Krystyna błyszczała wystrzałowa kreacja, super prezent Dopiero miesiąc później Julia przypadkiem dowiedziała się, kto za wszystko zapłacił. Janek, oczywiście. Inaczej mama by się na ślub syna nie pofatygowała.
A potem? Na okrągło: to telewizor taki jak u sąsiadki, to suszarka, bo siostra ma lepszą, to zabiegi kosmetyczne, fryzjer I wszystko, ale to natychmiast, już! Bo inaczej Krystyna płakała, narzekała, kaszlała, kiedy tylko coś szło nie po jej myśli. Janek nie wytrzymywał łez i pędził spełniać jej kaprysy:
To przecież mama! Jak mogę odmówić?!
A tymczasem kasa na rodzinę przepadła. Julia się głowiła: jak to, oboje zarabiają niezłe pieniądze, a na rachunki i jedzenie ledwo starcza? A na jej pytania Janek tylko rozkładał ręce:
Julcia, powinnaś się nauczyć prowadzić domowy budżet. Najlepiej uczyć się od mojej mamy
Tyle że Julia żadnej nauki od teściowej nie chciała. Od razu wyczuła ten typ wszechmatki i wolała się trzymać na dystans.
Teraz została postawiona pod ścianą: mama chce na wakacje, ale kwota, którą syn wziął, była powalająca. Starczyłoby nie tylko na spłatę trzech rat kredytu hipotecznego i jeszcze na nowe meble. I na imprezę w najlepszej restauracji w Warszawie!
Wyglądało na to, że Janek nie zamierza zmieniać nawyków: mama przede wszystkim. Julia niby rozumiała matki się szanuje, sama rodzicom by nieba uchyliła ale tak, za jej plecami Gdyby coś się stało, to na niej byłby kredyt. Krystyna byłaby znowu niewinna.
Chyba czas porozmawiać poważnie z mężem. Niech zdecyduje, dla kogo żyje. Albo przynajmniej niech powie mamusi, by trochę się pohamowała. Nic z tego Janek się wściekł, zarzucił Julii brak serca i materializm:
Spłaciłem ten dług, wszystko ogarnę, a ty tylko marudzisz! Ile można! Mama nie pojedzie do jakiegoś taniego sanatorium, ona chce warunki! Całe życie mi poświęciła, mam jej teraz nagradzać podrzucając resztki?!
A może ona chciań przekraczają nasze możliwości? Może wypadałoby, żeby jej to uświadomić?
Lepiej ja tobie uświadomię: mama to świętość
Julia już wiedziała: nic się nie zmieni. I tak sama rozumiała, że teściowa najchętniej uczyniłaby syna swoim zastępcą, tylko uparcie udawała, że chodzi tu o rodzinę. Każdego dnia matka wydzwaniała i płakała, że tęskni I Janek rzucał wszystko i mknął na drugi koniec miasta. Bo przecież mama woła!
Po wczorajszej sprzeczce Jankowscy poszli do pracy bez pogodzenia się. Przed obiadem Julia poczuła się okropnie. Przerażeni koledzy przekonali ją do wizyty u lekarza. I tam, proszę! Ciąża! No, to jest powód, by porządnie przeryć budżet domowy ucieszyła się.
Radość była jednak przedwczesna. Janek stwierdził, że wcale się nie spodziewał. Błagał, by Julia nie rodziła, i stanowczo obstawał przy zabiegu. Do tego zaczęła wydzwaniać Krystyna tym razem, nie żeby prosić, tylko kazać:
Ja babcią nie będę! To twój wymysł, żeby przywiązać syna dzieckiem? I tak odejdzie, nie licz na alimenty!
Dokąd odejdzie? Skąd takie wnioski?
Znam swojego synka! Już szuka, gdzie by tu uciec od takiej jak ty! Zrób, jak mówi, bo alimentów się i tak nie doczekasz!
Julii pociemniało w oczach. Ocknęła się już w szpitalu.
Julcia, wróciłaś do świata żywych! usłyszała znajomy głos. Przed nią stała pani doktor sąsiadka teściowej.
Pani Aniu! Nie wiedziałam, że tu pani pracuje
Lepiej późno niż wcale zaśmiała się. Myśleliśmy, że będzie wybór: ty albo dziecko.
Co takiego?!
Spokojnie, wszystko w porządku. Tylko powiedz mi, co cię tak sponiewierało?
Jak usłyszała całą historię, tylko cmoknęła i westchnęła:
Rzuć tę rodzinę, Janka nie zmienisz, a teściowa każdą kobitę wykończy. Ona myśli, że syn jest jej winien życie. Ojca zajeździła wymagała, wymagała i facet padł jak kawka. Syn cały w ojca, nigdy jej się nie postawi.
Ale przecież się ożenił
Sama nie wiem, jak się dał złapać. Ile dziewczyn zrezygnowało po pierwszej wizycie u Krystyny! Myśl i rób, jak uważasz. A co Janek na dziecko?
Jak usłyszała odpowiedź, rzuciła pod nosem synuś mamusiowy i, jakby rzuciła czar Julia wiedziała już, co zrobić. Poradzi sobie sama. A Janek, czy chce, czy nie już swój wybór dokonał.
Wniosek rozwodowy złożyła tuż po powrocie do pracy. Janek nie próbował ratować małżeństwa. O tym, że dziecko zostało, nawet mu nie wspomniała.
… Minął rok nowego życia. Julia z córeczką spacerowała po parku obok bloku.
No proszę, kogo tu widzę! usłyszała jeszcze niezapomniany głos. Dlaczego nie pozwalasz mi widywać się z wnuczką?!
Bo to nie pańska wnuczka odparła rzeczowo Julia. Tamto dziecko Nie urodziło się zgodnie z tym, co radziliście z Jankiem. A ta dziewczynka to tylko moja córka. I, tak, ma już babcię.
Jak ty możesz
Mogę! A jeśli pani tak strasznie zależy na byciu babcią, niech pani szuka innej kandydatki dla synka.
Odeszła z uśmiechem, nie słuchając już kąśliwych uwag. Wiedziała, że zostawiła za sobą zarówno męża-przywiązania do mamusi, jak i teściową, która straciła kontakt z rzeczywistością. I nie miała co do tego żadnych wątpliwości.




