Znalazłam powód, by przyjąć oświadczyny. Opowieść o sąsiadce Marcinie, jej córce Poli marzącej o ras…

Znalazł powód, żeby się oświadczyć. Opowieść

Dziękuję Wam za wsparcie, za polubienia, za zaangażowanie, komentarze, subskrypcje i OGROMNE PODZIĘKOWANIA ode mnie i mojej piątki KOTÓW za każdą wpłatę! Udostępniajcie proszę te opowieści, które Wam się podobają na swoich profilach to zawsze sprawia autorowi radość!

Twoja córka chciała mieć rasowego psa? zagadnął kiedyś sąsiad pewną kobietę.

Chciała, ale przecież nie mamy dodatkowych pieniędzy, żyjemy same, bez ojca odpowiedziała pani. Sąsiad jednak tylko się uśmiechnął: Oddam za darmo, chodźcie.

Akurat jak na złość, córka Basia już wróciła ze szkoły, usłyszała i zaraz się przykleiła:

Mamusiu, pojedźmy, przecież za darmo! Będę z nim wychodzić, naukę nadrobię, piątki obiecuję, mamo!

No i widzisz, Janku, znowu podjudzasz, a ja potem mam problem zmartwiła się Teresa Zawadzka.

Teresko, zlituj się, najpierw daj mi się bliżej poznać, a dopiero potem się denerwuj. Chłop jestem porządny, zaradny, uczciwy. Tylko samotny! mówił Janek.

Daj spokój, Janku, co mi tam o tobie wiedzieć? Przecież ja starsza, całe siedem lat więcej! Jak ja kończyłam liceum, to ty latałeś jeszcze z tornistrem po podstawówce, przestań jeszcze bardziej się obruszyła Teresa.

No ale teraz już nas nic nie dzieli, patrz, jesteś ciut wyższa niż moje ramię, a i słabsza ode mnie! Janek podszedł, objął Teresę.

Spójrz, Basiu, jaki jestem większy i silniejszy od twojej mamusi!

Za to rozumu ci brakuje, przy dziecku mnie ściskasz! z trudem się wyrwała Teresa.

No i co z tego, brakuje mi kogoś takiego jak ty, dlatego się męczę! uśmiechnął się żałośnie Janek.

Dość tego, to jedziemy po tego pieska, czy nie? zapytała z płaczem Basia.

O, właśnie, gdzie takiego kupisz? A tu za darmo! Ładny, w kropki. I jaka przygoda z nim się wiąże! Chodźcie, pokażę! Janek mówił tajemniczo, a Basia chwyciła mamę za rękę:

No mamo, obiecałaś!

Po oczach Teresy Janek wyczytał wahanie, więc jeszcze bardziej się starał:

To co, odpalać samochód? Blisko jest, nie pożałujecie!

Teresa Zawadzka rzuciła na sąsiada krzywe spojrzenie, westchnęła i powiedziała do córki:

Dobrze, mówią, że mały piesek, ale pamiętaj Basia, jak będą trójki…

O całą drogę Basia dopytywała: A piesek jest wesoły? Jak się nazywa? Wujku Janku, już blisko?

W końcu dojechali do starego bloku.

To mieszkanie po mojej świętej pamięci mamie. Wynajmowałem, ale kiepsko wyszło. Przepraszam, syf tam niemiłosierny, wczoraj odkryłem, jak byłem po czynsz…

W środku był rzeczywiście ogromny bałagan i brud. Wśród rozrzuconych siatek z kaszą, pustych pudełek po ciastkach i powgniatanych, śmierdzących puszek, skulone razem siedziały szara kotka z bursztynowymi oczami i kudłaty piesek.

Brudne, zaniedbane, ale jak się później okazało niepoddane losowi, który zgotowali im właściciele.

Patrzcie na nich zaczął opowiadać Janek Miesiąc tu nie byłem, przyjeżdżam po czynsz, a tu co się okazuje!

Sąsiedzi opowiedzieli, że dwie studentki wynajmujące mieszkanie uciekły po cichu dwa tygodnie temu, nie płacąc ani grosza. A kota i psa po prostu zostawiły.

Tak zostały biedaki zamknięte, nawet nie wiedząc, czy ktoś po nich wróci.

Bez jedzenia i wody, tak jak były, w zamknięciu.

Jak one przeżyły? z trwogą spytała Basia.

Ślady walki o przetrwanie były wszędzie. Kotka i piesek wyjadły wszystko: słodycze, ciastka znikły pierwsze, potem gryzły makaron, jadły nawet płatki owsiane. Udało im się jakoś nawet odgryźć konserwę i wyjeść mleko skondensowane wszystko, co zostawiły wynajmujące dziewczyny. Mało co zostało nietknięte!

Ale najważniejsza była woda. Kotka, jak się okazało, potrafiła odkręcić kran w łazience albo zrobiła to przypadkiem. Miały szczęście, że odkręciły nie na full, bo by zalane było pół bloku. Chociaż wtedy szybciej by ktoś zajrzał…

Janek wiedział, co robić. Basia od razu rzuciła się głaskać i dokarmiać psiaka i kotkę, poczęstowała ich karmą, którą Janek specjalnie kupił.

Teresie aż łzy stanęły w oczach…

Widzisz, Teresko, widziałem w tobie dobro, nie pomyliłem się wyszeptał Janek, gdy Basia głaskała najedzone zwierzaki To co, bierzemy do domu oba? Wyjdziesz za mnie, Teresko? Takiej jak ty nie znalazłem, więc się nie ożeniłem. Zgódź się, będzie nam razem lepiej niż wszystkim! Samochód mam, dwa mieszkania mam, Basia będzie miała gdzie mieszkać, jak wyjdzie za mąż. A jedno wynajmiemy byle porządnym ludziom, nie takim paskudnym. Pomożesz mi? Może jeszcze dzieci się pojawią? A kot i pies to jak przystało, u porządnych ludzi już są! No weź, zgódź się, Teresko!

Zgódź się, mamo! krzyknęła Basia, nie do końca rozumiejąc, o co chodzi wujkowi Jankowi.

Janek roześmiał się:

Proszę, wszyscy są za, decyzja należy do ciebie!

Ty to chyba żartujesz, Janku? zaskoczona poczerwieniała Teresa.

Faktycznie, Janek był sympatyczny, a do tego wrażliwy, zwierząt nie zostawił. Teresa nigdy nie myślała, że jeszcze ją ktoś poprosi o rękę. A gdy Janek objął ją jeszcze raz, aż serce jej mocno zabiło.

Muszę się zastanowić, jeśli to nie żart… aż cała spąsowiała Teresa.

To dobrze, namyśl się, nie jesteśmy dumni, nic na siłę. Ja biorę kotkę ze sobą, a wam zostawiam pieska, jak chcieliście. Jutro przyjdziemy z Kicią po odpowiedź, a wy, Drops, pilnujcie porządku! powiedział Janek do pieska i ten z radością zaszczekał.

Janek namówił Teresę, by została jego żoną.

Po miesiącu całe osiedle świętowało ich wesele.

Przygotowania były w mieszkaniu Teresy, a weselne stoły stanęły u Janka tam było więcej miejsca dla gości i psotnych dzieciaków.

Kicia i Drops nie odstępowali nowych państwa nawet na krok zwierzęta to zawsze wiedzą, kto jest dobry i warto przy nim trwać.

Po roku Teresa i Janek doczekali się bliźniąt Marysi i Józka.

Kicia i Drops mieli teraz ręce pełne roboty pilnowali maluchów. W dużej rodzinie każdy ma swoje zadanie.

A najważniejsze, że w dużej i zgodnej rodzinie szczęścia wystarcza dla wszystkich!

Dzieciom radość, zwierzakom dom a rodzinie poczucie, że razem najłatwiej przetrwać najtrudniejsze czasy i dzielić się wszystkimi dobrymi chwilami. Bo dom to nie tylko mury to serce, którego starczy dla każdego.

Oceń artykuł
TwojaCena
Znalazłam powód, by przyjąć oświadczyny. Opowieść o sąsiadce Marcinie, jej córce Poli marzącej o ras…