Szczęśliwi zawsze się uśmiechają
Paulina patrzyła przez okno, gdzie szło letnie deszczyki, a słońce już nieśmiało zaglądało zza chmur. Czekała, aż jej córka wróci z pracy właśnie skończyła swoją zmianę. Zdecydowała, że przygotuje kolację i wpatrywała się w krople spływające po szybie.
Kiedy moja dziewczynka urosła i zaczęła spotykać się z chłopakiem, nie podoba mi się ten jej Darek. Jest starszy, trochę tajemniczy, nie patrzy mi w oczy rozmyślała Paulina. Co mam powiedzieć Jance? To jej pierwsza prawdziwa miłość, a jeśli zniszczę ten związek, stanę się jej wrogiem numer jeden. Próbowałam już podpowiedzieć, że Darek to nie jej historia, ale ona nie zwróciła uwagi. Ech, gdybym tylko wiedziała, co zrobić.
Paulina wychowała Jankę sama, nigdy nie wyszła za mąż. Tak to wypadło. Na trzecim roku studiów spotkała się z Wojtkiem, też studentem. Nie skończył studiów został wykreślony pod koniec trzeciego roku. Paulina była zachwycona, bo uznała, że spodziewa się od niego dziecka i postanowiła mu to powiedzieć.
Nic nie wymyśliłam wybuchnął Wojtek skąd mam wiedzieć, że to moje? Nie chcę żadnych dzieci grzmił i zniknął.
Paulina była w szoku, nie zdążyła wytłumaczyć mu, że oprócz niego nie ma nikogo w życiu. Po prostu zniknął. Na uczelni nie zwracał na nią uwagi, biegał już z innymi dziewczynami, a potem go wykreślono.
Córeczko, coś się stało? zapytała matka Ania, widząc, że Janka płacze w swoim pokoju.
Coś się stało, mamo, Wojtek mnie zostawił a ja jestem w ciąży wyznała dziewczyna.
Co? A ile razy ci mówiłam, żebyś myślała głową! Masz dopiero trzeci rok, musisz skończyć studia, a nie wychowywać dzieci. To ci zrujnuje życie, a ja ci nie pomogę. Idź do szpitala, pogadaj z lekarzem, jesteś już dorosła i musisz sama odpowiadać za swoje decyzje odparła surowa Ania, nie zostawiając miejsca na dyskusję.
Patrząc na córkę lodowatym wzrokiem, Ania zadała Paulinie głęboki cios, gorszy niż same słowa. Paulina zrozumiała, że nie ma gdzie liczyć na pomoc, jeśli własna matka odsyła ją w taką stronę.
Następnego dnia Paulina poszła do przychodni. Kolejka była prawie pusta, a przed nią siedziała młoda kobieta z brzuchem i sześciolatka. Gdy drzwi otworzyły się, a kolejna pacjentka weszła, matka dziewczynki wstała, trzymając się za brzuszek:
Czekaj chwilę, kochanie, zaraz wracam.
Pani weszła do gabinetu, a dziewczynka usiadła obok Pauliny. W poczekalni było nudno, więc mała Jadzia najpierw przyglądała się plakatom, potem spojrzała na siedzącą obok kobietę. Miała piegi na nosie, jasne włosy i nerwowo podskakiwała nogą. Spojrzały na siebie i Jadzia uśmiechnęła się.
Ciociu, dlaczego jesteś smutna? Czy coś ci dolega?
Nie, nic nie boli, po prostu nie chciała wyjaśniać małej.
Masz dzieci?
Nie
Szkoda, moja mama mówi, że dzieci to szczęście. Ja jestem jej szczęściem zaśmiała się Jadzia. Czasem się wygłupiam, ona mnie gani, ale i tak mówi, że jestem jej radością. Mama też twierdzi, że zawsze trzeba się uśmiechać i nie płakać. Wczoraj Michał ciągnął mnie mocno za warkoczyk, płakałam, a mama kazała się uśmiechnąć. Uśmiechnęłam się, a Michał wręczył mi cukierka. Teraz znów jesteśmy kumplami.
Paulina uśmiechnęła się. Dziecięca szczerość i prostolinijność potrafi rozgrzać serce. Nagle poczuła, że coś w niej się przemienia.
Co ja tu robię? Niech Wojtek mnie zostawił, niech matka mnie potępi, ale nie zamierzam się poddać
W tym momencie wyszła matka Jadzia, obie uśmiechnęły się i złapały za ręce. Ciepło ich przytulenia było tak silne, że Paulina podskoczyła i wybiegła z przychodni. Nogi same skierowały ją do babci Kasy, matki jej ojca. Chociaż po rozwodzie z ojcem Ania nie kontaktowała się ze teściową, Paulina regularnie odwiedzała Kasię, która kochała swoją wnuczkę.
Kochana, niech ci matka się sprzeciwia, ja ci pomogę, możesz u mnie zamieszkać. Dam radę, pomogę w wszystkim. Nie obciążaj się winą, potem podziękujesz mi za to uśmiechnęła się babcia, gładząc Jankę po głowie.
Paulina obudziła się z tych wspomnień i wypowiedziała głośno:
Babcia miała rację. Jadzia to moje szczęście, moje życie, moja radość. Nie wyobrażam sobie bez niej.
Usłyszała dźwięk klucza w drzwiach, weszła Janka. Spojrzała na korytarz i zamarła. Jadzia łkała, ocierając łzy.
Co się stało, kochanie? Usiedź i opowiedz objęła ją matka i usiadła przy stole w kuchni.
Darek?
Tak odpowiedziała Jadzia i znów wydała się płakać, tym razem jeszcze głośniej.
Paulina nie wiedziała, co zrobić, podała szklankę wody, Jadzia wypiła, a matka pogłaskała ją po ramieniu i przytuliła mocno. I nagle łzy same popłynęły po policzkach Anii. Nie wiedziała, ile minęło czasu, ale córka w końcu się uspokoiła, oczy spuchnięte, ale już nie krwawiły.
Okazało się, że Darek jest żonaty, a żona mieszka w innym mieście.
Paulina przy spotkaniu z Darkiem zauważyła, że jest skryty i niechętnie odpowiada na pytania. Wydało się, że coś ukrywa, a jej intuicja nie myliła się.
Mamo, on jest żonaty w końcu wyznała po kolejnych wyczerpujących łzach Jadzia.
Nie zauważyłaś tego wcześniej? Nie dawał żadnych znaków?
Nie, mamo Okazało się, że ma żonę i dwoje dzieci w Gdańsku. Przyjechał tu na długoterminowy wyjazd służbowy i wynajmuje mieszkanie. Byłam u niego wiele razy, nigdy nie widziałam żadnej kobiety.
Skąd wiesz? Przecież on ci o tym nie powiedział.
Jego żona przyjechała niespodziewanie, kiedy Darek był w łazience, wzięła jego telefon i przeczytała naszą korespondencję, znalazła mój numer i zapisała go.
Paulina nie widziała w tym tragedii, a nawet trochę cieszyła się, że tak się stało. Czuła, że Darek jest nieuczciwy. Wierzyła, że Jadzia wkrótce spotka prawdziwą miłość.
I co? Zadzwoniła do ciebie?
Tak, poprosiła o spotkanie w kawiarni. Nie powiedziała Darekowi, że wie o nas. Spotkaliśmy się niedaleko jego mieszkania. Żona jest ładna i spokojna, nie wywołała wybuchu, po prostu poprosiła, by zostawił ją w spokoju, bo ma dwójkę dzieci. To był jak piorun w słoneczny dzień! mówiła Jadzia, zaskoczona, ale już nie płacząca.
Nie obwiniaj się, kochanie, on jest taki cwany. Dzięki Bogu, że tak się stało. Gdybyś wiedziała, że jest żonaty, nie umawiałabyś się z nim.
Oczywiście, mamo. Powiedziałam jego żonie, że nie będę z nim kontaktować i żebym zostawił mnie w spokoju stanowczo odpowiedziała Jadzia.
Dobra robota, córeczko.
Paulina wiedziała, że to nie ostatni podstęp w jej życiu, ale bolało ją to za Jankę.
A Darek? Nie ma z tobą rozmawiać?
Dzwonił ostatnio, ale powiedziałam, że go zostawię i wciągnęłam go na czarną listę.
Rozumiem, że jest ci ciężko, ale postąpiłaś słusznie.
Wtedy Jadzia znów zapłakała, jakby nie skończyły się wszystkie łzy.
Mamo, chcę ci jeszcze coś powiedzieć jestem jestem w ciąży wymamrotała między łzami.
W jakim tygodniu? starała się spokojnie odpowiedzieć matka. Słowa wybrzmiały jak echo z głębi serca.
Nie na darmo Paulina dziś wspominała o sobie intuicja podpowiadała coś ważnego, lecz ona nie zrozumiała.
Około dwóch miesięcy szepnęła córka, spuszczając wzrok.
Te słowa przebiły serce matki. Wszystko się powtarzało Patrzyła na swoją dorosłą córkę, na tę, dla której nie poddała się. Zrozumiała, że Jadzia w tej chwili potrzebuje jej wsparcia jak nigdy wcześniej.
Nic nie szkodzi, kochanie, wszystko będzie dobrze. Poradzę ci, będę przy tobie. To twoje dziecko, mój wnuk, będziemy go kochać. Pomogę ci we wszystkim.
Mamusiu, jesteś najwspanialszą, wiedziałam, że tak powiesz.
Spokojnie, damy radę.
Minęło trochę czasu, a Paulina spotkała Jankę z małym synek w różowoniebieskim woreczku z błękitną wstążką. Wróciły do domu, a pokój był udekorowany balonami i kwiatami, babcia zadbała o wnuczka i ukochaną córkę. Stał już łóżeczko, wózek i mnóstwo grzechotek. Paulina i Jadzia uśmiechały się do siebie, bo szczęście wlewało się do ich domu. A szczęśliwi zawsze się uśmiechają.




