Córka chce, żebym zajmowała się jej dzieckiem. No to podałam jej konkretne ceny i wystawiłam rachunek!

Czasem słucham narzekań młodych matek, które nie mogą pojąć, jak to babcie nie chcą zajmować się swoimi wnukami. A no nie chcą, drogie damy! My już swoje przeżyłyśmy, teraz pora na odpoczynek.

 

Ostatnio moja córka przyszła do mnie i mówi: Mamo, może chciałabyś spędzić trochę czasu ze swoją wnuczką? Tylko popatrz jak ona kocha swoją babcię. Minie jak w okamgnieniu, a już będzie duża i nie będzie miała czasu dla babci. Trzeba korzystać!

Zaczęła zwierzać się, mówiąc jaka jest zmęczona. Naprawdę to rozumiałam. Opieka nad dzieckiem wymaga dużo energii! Opowiadała, że nawet czasu na spacer nie ma, że zasypia przy dziecku z samego zmęczenia.

Co prawda to prawda, ale ja już dobrze znam moja córkę. Jak się okazało, zamarzyła sobie, że będzie miała więcej czasu dla siebie. Dziecko jeszcze małe, to wiadomo, potrzebuje opieki. Niania jak to niania, słono kosztuje. Więc co? Oczywiście, najlepiej przyjść do babci.

 

Przeczytaj także: Moja córka zatrudnia co tydzień sprzątaczki. Nawet tego jej się nie chce robić!

 

Nie chciałam żadnych nieprzyjemności, co mi to da? Zgodziłam się, że będę przychodziła raz w tygodniu na parę godzin wieczorem. Ale jak to bywa, kiedy dasz palec, będą chcieli całą rękę.

Ta moja wnuczka to ma energii na pęczki! Bawiłam się z nią, uczyłam ją rysować, bo to coś, co sama uwielbiam robić. No to są chwile, które zapadają głęboko w sercu, każda babcia to zrozumie. Ale wiecie, ta energia wnuczki to już było dla mnie trochę dużo. Moje kolana czasem krzyczały o przerwę, a o głowie to już nie wspomnę. Przez to wszystko nabawiłam się migreny.

Prawda jest taka, że 60-latka, jak ja, to nie taka maszynka do zabawy jak 30-latka. Mojej córce nic się nie wydaje, bo jeszcze jest młoda. Ona chce odpocząć od dziecka, nie dla zdrowia, a dla własnej frajdy. A ja po wszystkim muszę odsypiać przez godzinę, żeby dojść do sił.

I tak córka zaczęła wymyślać coraz więcej. Dała mi kartkę z dokładnym planem na cały tydzień, co w sumie wyjdzie ponad 20 godzin tygodniowo. No, że tak powiem, to nie na moje lata i zdrowie.

Uwielbiam moją wnuczkę, ale nie do tego stopnia, żeby dać się wykorzystywać. Następnego dnia przyniosłam jej swoją rozpiskę. Powiedziałam: Ja będę trzymała się Twojego planu, jak Ty zaakceptujesz mój. To są godzinowe stawki, a tu podsumowanie, ile musisz mi zapłacić na koniec miesiąca.

Od tamtej pory córka jakoś nie jest taka gadatliwa. Pewnie czuje się urażona, że oczekiwałam wynagrodzenia za opiekę nad wnuczką. Ale czy to naprawdę takie dziwne? Córka nie daje znaku życia od paru dni. Uważa, że przecież babcia powinna być zachwycona, że może spędzać czas z wnuczką! No powiedzcie mi, czy źle zrobiłam? Ja myślę, że trzeba trzymać balans między miłością do dzieci i wnuków a zdrowym rozsądkiem.

 

 

Oceń artykuł
TwojaCena
Córka chce, żebym zajmowała się jej dzieckiem. No to podałam jej konkretne ceny i wystawiłam rachunek!