Moja córka zatrudnia co tydzień sprzątaczki. Nawet tego jej się nie chce robić!

Z mojej córki wyrosła damulka. Nawet szczotki nie chce jej się dotknąć, boi się, że się poparzy. Z mężem staraliśmy się wychować ją dobrze, a jak widać, nie sprostaliśmy.

 

U nas w domu było tak, że to mąż zarabiał pieniądze, a ja dbałam o dom. W domu zawsze był porządek, ciepły obiad, wszystko wyprane i wyprasowane, a i miałam czas żeby zadbać o siebie – ułożona fryzura, schludne ubranie.

Myślałam, że córka mając taki wzorzec pójdzie w moje ślady. Ale skąd, mocno się pomyliłam!

Prawda, skończyła dobre studia, teraz pracuje w korporacji, ma męża i kilkuletniego syna. Ale zamiast być porządną panią domu, ona nawet nie potrafi posprzątać. Ile razy do niej nie pojechałabym, tam zawsze nieporządek. Ubrania rozrzucone po kanapie czy krzesłach, w zlewie leżą brudne naczynia, bo nie chciało jej się umyć po śniadaniu, a w łazience tak samo – kosz do pełna zapełniony brudnym praniem.

Za każdym razem jej wtedy powtarzałam, że kobieta tak nie powinna, to nie przystoi. Trzeba umieć i zadbać o swoją karierę i o dom. Jak mąż będzie miał w domu chlew zamiast porządku, prędzej czy później, spakuje walizki i znajdzie sobie lepszy kąt.

 

Przeczytaj także: Zaprosiłam całą trójkę dzieci do siebie w niedzielę. Posiedzieli godzinę i nawet nie chcieli zaczekać na obiad

 

I tak ostatnio mi się pochwaliła, że wzięła sobie moje słowa do serca i teraz co tydzień przychodzi do niej inna pani sprzątająca. Umyje okna, podłogi, zmieni zasłony. Przecież to wstyd! Mieszkanie nawet 100 metrów nie ma, ale dla takiej damulki to zbyt karkołomne zajęcie. Lepiej siedzieć przy biurku i klepać co popadnie w komputer, niż zadbać o to, by mąż i syn mogli wracać do przyjemnego domu.

Obiadów też nie gotuje, oboje jedzą w pracy, a syn w przedszkolu. A na wieczór ciągle coś zamawiają albo kupują gotowe. Kto to widział, żeby kobieta nie potrafiła zadbać o rodzinę. Ręce mi opadają po prostu. I co mi z tego, że córka wykształcona i z miasta, skoro boi się chwycić szmatę w dłoń i zetrzeć choćby kurze. Wstyd mi przed tym jej mężem, on tego nie powie, ale ja wiem, że pewnie patrzy na mnie i myśli, kogo ja wychowałam…

On to akurat bardzo pracowity człowiek – jak raz mi zatkał się zlew, a mąż był akurat w szpitalu, to ten w godzinę przyjechał i naprawił, nawet długo nie musiałam prosić.

A jak zobaczyłam zięcia przy desce do prasowania, aż popatrzyłam na niego z politowaniem.

– Zostaw, wyprasuję Ci te spodnie, idź rób swoje – westchnęłam.

Nie rozumiem, naprawdę, co się z nią dzieje. Przecież nie mogę patrzeć i siedzieć z założonymi rękoma. Zięć wreszcie będzie miał dość i zostawi ją na pastwę losu. Nie mogę do tego dopuścić, tylko jak jej to wytłumaczyć?

Oceń artykuł
TwojaCena
Moja córka zatrudnia co tydzień sprzątaczki. Nawet tego jej się nie chce robić!