Za oknem XXI wiek, a my żyjemy jak w XIX. Miałam pecha, że trafiłam do takiej rodziny, bo teściowa nie pozwala mi żyć spokojnie.
Kiedy poznałam Stasia, powiedział: „Bożena, zrobimy wszystko: umeblujemy dom, podłączymy ciepłą wodę, będzie można się kąpać„.
Byłam szczęśliwa, wierzyłam mężowi. Ale teść i teściowa zaczęli się wtrącać: dla nich najważniejsze jest gospodarstwo. Mieliśmy zamiar po prostu coś zrobić dla tego domu, zebrać pieniądze i odremontować, żeby żyć jak ludzie, ale teściowa za każdym razem zaczynała swoje:
– Trzeba kupić prosiaka, nakarmić kury i gęsi. Można wziąć też na targu więcej królików…
Na gospodarstwo idzie naprawdę bardzo dużo pieniędzy. Mówię tu o pracach polowych: oraniu pola, usuwaniu chwastów, pracach ogrodniczych i wielu innych. Emerytura nie wystarczy. A my jesteśmy zobowiązani pracować na roli, bo teściowa z tego ma swoje zarobki.
Teściowa płaci za mieszkanie w mieście dla swojego najmłodszego syna, a sama w domu nie ma jeszcze nawet ciepłej wody. Niech żyje, jak chce, ale przecież my tam też mieszkamy! Dobrze, że mam miłą sąsiadkę, która czasem pomaga, zabiera pranie, czasem pozwoli się wykąpać.
Bardzo się tego wstydzę, ale co zrobić. Teściowa należy do tych kobiet, które lubią rządzić wszędzie i wszystkimi. We wsi znana jest jako kobieta głośna i uparta. Jak jej się coś nie podoba, od razu powie. U niej nie ma żadnego wstydu.
Kiedyś sąsiadka powiedziała: – Bożenka, bardzo Ci współczuję. Wszyscy się zastanawiają, jak możesz wytrzymać w tym domu. Mój mąż nigdy nie sprzeciwiał się matce. Na początku małżeństwa myślałam, że będzie inaczej, ale z każdym dniem traciłam nadzieję.
Bardzo kocham męża, bo jest dobry i troskliwy. Ale dopóki będziemy mieszkać z jego rodzicami, nic dobrego się nie stanie. Czasami czuję się jak najemnik.
Kiedyś koleżanka zaprosiła mnie do siebie. Byłam zadowolona, piłyśmy kawę i miło rozmawiałyśmy. Zrobiło mi się trochę lżej na sercu, ale kiedy wróciłam do domu, teściowa wpadła w jakiś obłęd. – Poszłaś, nic nie powiedziałaś, krowa nie wydojona, zwierzęta głodne. Co Ty sobie wyobrażasz? – krzyczała na mnie.
– Dlaczego muszę Ci się tłumaczyć? To jest moje życie! – po raz pierwszy odważyłam się tak odpowiedzieć. Jak teściowa się rozzłościła, jak zaczęła krzyczeć wniebogłosy i lamentować. Dobrze, że mój mąż tego nie usłyszał.
Nie mogę już tego znieść, dlaczego ona jest taka wściekła? Chcę, żeby wszystko było jak najlepiej, ale ta kobieta tylko utrudnia.




